18
Feb
2015
2

Ostatnia ździra

Na portalu Seksualność Kobiet, który podczytuję od czasu do czasu, ukazał się tekst jego redaktorki, która postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem sprzed paru lat, kiedy była równocześnie w związkach z dwoma mężczyznami.
Zatrzymałam się na chwilę przy fragmencie:
I czułam się jak ostatnia ździra.
Naprawdę.
Pomyślałam sobie: Łał, jakie to wyzwalające uczucie! Zazdroszczę jej tego! – i przypomniałam sobie, kiedy czułam się podobnie, opuszczając mojego partnera po wyjątkowo udanym seksie, kiedy przebrałam się dla niego za dziwkę: założyłam seksowną bieliznę i pończochy, podciągnęłam elegancką sukienkę, żeby była krótsza i odsłaniała część pupy, wymalowałam się… Szłam wtedy, właściwie frunęłam chodnikiem, na którym leżały porozrzucane reklamy agencji towarzyskich w Warszawie. Myślałam sobie: Aha! a ja ich nie potrzebuję! i: Jestem lepsza! Pamiętam, że miałam mnóstwo energii, emanowałam entuzjazmem, a seks był po prostu obłędny! Czego my wtedy nie robiliśmy…!
Z czymś takim skojarzyła mi się wypowiedź autorki artykułu, po czym doczytałam, że ona się tym linczowała.
Zrobiło mi się smutno. Napłynęło do mnie współczucie do autorki, która – choć była w cudownych relacjach, kochała dwóch mężczyzn i dostawała ich podwójną miłość, przeżywała coś takiego tylko dlatego, że nasza kultura jest wyjątkowo opresyjna wobec naszych seksualności.
Bycie zdzirą jest dobre, wyzwalające. Oznacza, że możesz się kochać z kim chcesz i ile chcesz, i nikt nie ma prawa ci tego zabronić. To bycie traktowaną jak zdzira bywa różnie rozumiane – ktoś może mnie szanować i na mnie lecieć, i ostro pieprzyć, wiedząc, że ja to lubię i że on może, a ktoś inny może mną pogardzać i robić poza tym dokładnie to samo, rojąc sobie, że on jest w porządku.
W pracy spotykam obydwa typy. Typ nr 1 uwielbiam, ale przedstawiciela typu nr 2 ostatnio mało nie spoliczkowałam. Jest jeszcze trzeci: taki, co by wyraźnie chciał ostrzej, ale wydaje mu się, że szacunek do mnie polega na tym, że on tego ostrzej nie zrobi. Nie jestem jeszcze pewna, co powinnam robić z przedstawicielami trzeciego typu, bo trochę się boję, że ośmielę kogoś, kto przeistoczy się w typ nr 2. Może z czasem nabędę więcej wyczucia?
Zabawna rzecz, ten szacunek do kobiety. W kulturze kultu Madonny i potępiania ladacznicy potrafi przybierać najdziwniejsze formy.
2