26
Nov
2015
0

NIGDY nie ujawniaj prostytutki!

Bo on się sam domyślił, oznajmiła mi przyjaciółka, broniąc swojego faceta.
Sam się domyślił dzięki niej i jej nazbyt długiemu ozorowi. A kiedy pewnego pięknego dnia zeszło na mój temat, najwyraźniej nie umiała mu skłamać i dochlapała to, czego nie zdążyła wychlapać wcześniej.
Mamy wielu wspólnych znajomych. W zasadzie moja przyjaciółka jest jedną z kluczowych osób w moim życiu, taką, która poznała ludzi z każdego środowiska, w którym się obracam, poza oczywiście koleżankami z tej pracy.
Jest duże prawdopodobieństwo skandalu towarzyskiego. Teraz albo w przyszłości. Bo nigdy nie wiesz, kiedy nadejdzie hiszpańska inkwizycja.

Znasz kogoś, kto zarabia w branży erotycznej? Kręci filmy? Sprzedaje używaną bieliznę? Pracuje w burdelu? Pojawia się na kamerkach?
Trzymaj. Mordę. Na. Kłódkę.

0
  • Libertyn

    Nie znam, ale gdybym znał to bym zbyt cenił sobie znajomość by krzywdzić w ten sposób. Bo to olbrzymia krzywda w tym tak łatwo oceniającym społeczeństwie.

    • To prawda.
      Jak pewnie już doczytałeś – pisałam o tym w styczniu – ta znajomość dobiegła końca.

  • Zdzisław Śmietana

    Nie jestem zwolennikiem robienia ludziom krzywdy, natomiast bardzo bym chciał, żeby informacje o wszystkich i wszystkim były ogólnodostępne. Ten jest gejem, tamta daje dupy za pieniądze, ten handluje narkotykami, ten lekami na receptę, itd. Oczywiście to utopia, natomiast ten prosty przykład pokazuje w jak zakłamanym społeczeństwie żyjemy.

    • Mam nadzieję że nie uważasz bycia gejem za coś złego? Nie mam pewności.
      Niestety bardzo dużo ludzi lubi krzywdzić innych ludzi. Dlatego bezpieczniej się kryć…

      • Zdzisław Śmietana

        Nie. Każdy robi to co lubi. I nie uważam, żeby dużo ludzi lubiło krzywdzić innych. To taka forma dawania upustu frustracjom, często zachowaniom wyniesionym z domu lub szkoły. Nikt nie pokazał tym ludziom, że można inaczej. Większość ludzi woli się kryć, żeby było bezpieczniej. Stąd właśnie zakłamanie. Wolimy się oszukiwać niż otwarcie mówić o potrzebach.

    • Odnoszę wrażenie, po lekturze kilku Twoich komentarzy, że jesteś bardziej hardcorową wersją Hektora Sal-a-manki z którym dyskutowałem u siebie: https://sponsorowani.pl/blog/dlaczego-mezczyzni-tak-nienawidza-prostytutek/ Kto wie, czy to nawet nie Ty sam, obnażający swe (ciut inne, ale wciąż podobne) oblicze? 😉

      • Zdzisław Śmietana

        Nie znam gościa, nie byłem nigdy na Twojej stronie, trudno mi się odnieść. 🙂

        • Chodziło mi o to, że pragniesz aż takiej jawności życia społecznego, aby każdy, w tym prostytutki, był publicznie znany ze swego zawodu (i aby można to było gdzieś sprawdzić). Może po prostu “nadajecie na tych samych falach” co mój interlokutor? 😉

          • Zdzisław Śmietana

            Nie wiem nic o “falach”. Wiem natomiast, że kiedyś jak chciało się podkowy, to się szło do Kowalskiego, a jak chciało się ubranie, to się szło do Krawczyka, jak się chciało użyczyć wozu to się szło do Woźniaka. Jak się chciało kogoś poszukać w bloku, to czytało się listę mieszkańców, ewentualnie sprawdzało książkę telefoniczną, itd. Poza tym, biorąc pod uwagę wszechogarniającą permanentną inwigilację, takie możliwości są już dostępne, tylko nie dla zwykłego zjadacza chleba. Droga Ladacznica nie wie np. że znalezienie dowolnych informacji o niej, łącznie z adresem, numerami telefonów, zdjęciem, peselem, NIP’em itd, to kwestia może godziny. Także to nie jest wybór pomiędzy jawnością, a anonimowością, a wybór pomiędzy jawnością dla wybranych, a jawnością dla wszystkich, bo pełna anonimowość to istnieje jak się mieszka w chacie w Kirgistanie, bez prądu, internetu, itd.

          • zaciekawiony

            O, a to mnie zaciekawiło “znalezienie dowolnych informacji o niej, łącznie z adresem, numerami telefonów, zdjęciem, peselem, NIP’em itd, to kwestia może godziny” – próbowałeś już? udało się?

          • Zdzisław Śmietana

            To nie jest kwestia próbowania. To jest kwestia robienia, albo nie robienia. Nie potrzebowałem, więc nie robiłem.

          • zaciekawiony

            Okay. Ale robiłeś w przypadku kogoś innego i teraz już wiesz, że tak? Godzina Twojego czasu i już znasz jego pesel, numer telefonu, adres i zdjęcie. Czy ktoś Tobie mówił, że ktoś mówił, że mu się udało?

          • Zdzisław Śmietana

            Si, robiłem, sprawdziłem, działa. Od 20 lat. Zmieniają się tylko systemy operacyjne. Ludzie nadal są tylko ludźmi, którzy używają Windowsa.

          • zaciekawiony

            To już wiem skąd mam tyle kredytów do spłacenia 🙂 Jakby co, kredyt do wysokości zdaje się 3000 zł można wziąć nie zjawiając się w banku. Wyłącznie zakładając konto w niektórych bankach, również internetowo (z publicznego adresu IP). Czyli Święta Ladacznica może się słusznie obawiać, że ktoś nie będzie tak niezainteresowany jak Ty i ją zechce namierzyć, by tą cegłą móc wreszcie rzucić?

          • Zdzisław Śmietana

            Myślę, że odpowiednie służby już to ustaliły na zasadzie: “aha, taka, ok”. Ludzie, którzy rzucają cegłami zwykle nie potrafią robić takich rzeczy. Natomiast niezmiennie prawdziwe pozostaje twierdzenie, że komputer bezpieczny, to ten, który nie jest podłączony do internetu, a najlepiej nie jest włączony do prądu. 🙂

          • zaciekawiony

            🙂 jasne, też wyznaję tę zasadę i znalazłem nawet strony rosyjskich hakerów, którzy wyłącznie tym się zajmują – przeszukiwaniem zasobów internetu, by namierzyć konta np. celebrytów. Oferują potem sprzedaż danych tym, którzy dadzą więcej. Jakby co, nie skorzystałem.
            Ale jednak sądzę, że “odpowiednie służby” nie ustaliły 🙂

          • Tylko po co się szło, do kogoś o nazwisku Śmietana? 😛

          • Zdzisław Śmietana

            Po cukier. 😛