10
Sep
2016
0

Chwytam byka za rogi

Podróż do Anglii – w trakcie planowania.

 

  1. Wybrałam, kiedy tam jadę (na wiosnę, wtedy mam najwięcej energii, a w obcym miejscu przyda mi się jej duuuużo; poza tym do tego czasu podszlifuję język i popracuję nad figurą, żeby zwiększyć swoją wartość na rynku)
  2. Zadałam kluczowe pytania organizatorowi interesujących mnie szkoleń
  3. Zdobyłam odpowiedzi na interesujące mnie pytania zadane właścicielce agencji
  4. Powiadomiłam o swoich planach współlokatora
  5. Oraz najlepszego przyjaciela, który będzie pełnił rolę mojego wsparcia duchowego
Tak więc za jakieś pół roku z powrotem nawiążę współpracę z agencją. Ogłoszenie z Odlotów brzmi obiecująco: oferowane warunki są dużo lepsze niż w miejscach, gdzie pracowałam do tej pory, a agencja wygląda na dobrze zorganizowaną (działa na rynku od kilku lat, jest telefonistka i kierowca). Właścicielka też zrobiła na mnie dobre pierwsze wrażenie: kulturalna i konkretna babka.
Tym razem będę mieszkała w miejscu pracy i przyjmowała klientów we własnym łóżku, ale w agencji nr 2 zdarzało mi się już zostawać na jedną czy dwie noce w pokoju, w którym pracowałam, i czułam się swobodnie, więc dwa tygodnie powinny być do przeżycia. Tym bardziej, że będę miała dokąd wracać, a moje mieszkanie tam będzie służyło konkretnym celom związanym z inwestowaniem w siebie i maksymalizacją przychodów. To zupełnie inna sytuacja niż w wypadku obserwowanych przeze mnie czterdziestokilkulatek bez żadnych perspektyw.
Będę też miała czas wolny. Mam tu na myśli czas, kiedy nie muszę być dostępna (bo wiadomo, że w agencji, zwłaszcza na wysokim poziomie, pracuje się łącznie kilka godzin dziennie, a resztę czasu można spędzić, buszując po Internecie, czytając książki, rozmawiając z bliskimi na Skypie, oglądając filmy – mam Netfliksa, nie zginę – itd., itp.). W ten sposób będę mogła wziąć udział w jakichś fajnych spotkaniach z ludźmi, robiącymi dokładnie to, co mnie interesuje. Mam już trochę międzynarodowych znajomości, wydaje mi się nawet, że kilka znanych mi osób przebywa na stałe w Anglii… Chętnie też poznam innych sex workerów. A że szkolenia w Londynie nie zajmą mi dużo czasu, zwiedzę trochę miasta. Same atrakcje!
Oczywiście będzie też stresik. Obce miejsce, obcy ludzie i inny tryb życia. Trudna rola imigrantki. Ale liczę na to, że moje doświadczenia z zeszłego roku się przydadzą. Myślę też, że mogę trochę zwolnić z pracą tutaj, w Polsce – skoro tam będę zarabiała w funtach, pobyt w domu warto wykorzystać na relaks, regenerację sił i podtrzymywanie relacji z ulubionymi klientami, bez pozyskiwania nowych.
Sprawdziłam pobieżnie ceny angielskich escort girls i stawki dla dziewczyn w moim wieku wahają się od 60 do 200, 300 funtów, przy czym te ostatnie to już nie moja półka. Gdybym miała się dziś ogłosić, zaczęłabym ze 120 funtami i myślę, że tyle spokojnie i bez wysiłku mogę dziennie zarabiać (podzieliłam na pół, a potem pomnożyłam przez spodziewaną średnią ilość klientów na dzień). Czyli dwutygodniowy wyjazd, uwzględniając dni wolne, to byłoby min. 6000 zł. Zadowalająco.

Gdyby to się powiodło, mogłabym tak latać do Anglii częściej. Ale nie dzielmy skóry na niedźwiedziu. Jeszcze mnie tam nie było.

———-
Lektura dla ambitnych: e-book, w którym pracownicy seksualni zabierają głos w swoich sprawach.

0