21
Feb
2017
0

To nie jest lekka praca. Co warto wiedzieć zanim zacznie się sprzedawać seks

#ostrzeżenie. Tekst skierowany jest wyłącznie do osób, które rozważają podjęcie pracy seksualnej polegającej na sprzedawaniu seksu (prostytucji) i ma na celu przedstawienie najpowszechniejszych cieni związanych z tą pracą. Napisała go osoba, która w branży seksualnej działa od kilku lat i w związku z tym uodporniła się na doświadczenia, które opisuje. Dla osoby spoza branży niektóre sformułowania i przyjmowana perspektywa (pracownicy seksualnej, nie “cywila”) mogą być szokujące oraz wyzwalać negatywne emocje (tak, są triggery), jednak należy wziąć pod uwagę, że nie jest to rozprawa na temat przemocy seksualnej w patriarchalnym społeczeństwie z kulturą gwałtu tylko suchy opis i jednocześnie zapowiedź doświadczeń, które mogą stać się udziałem osób sprzedających seks w patriarchalnej Polsce lat nastych XXI wieku, a nie w idealnym świecie.

Jeśli myślisz o podjęciu pracy w branży usług seksualnych, miej świadomość, że czasami będzie ciężko. Z praktycznie każdą formą zatrudnienia, włącznie z niewinnym nadawaniem transmisji przez Internet, wiąże się wiele zagrożeń. Dziś skupię się na spotkaniach z seksem, czyli, brzydko mówiąc, prostytucji. Zanim zamieścisz pierwsze ogłoszenie i podasz swój numer telefonu (koniecznie nowy), miej świadomość ryzyka zawodowego.

Powszechnie uważa się, że “prostytucja to łatwe pieniądze”. To nieprawda. Mówiąc ściślej: często jest to prawda (o ile lubisz seks i o ile jest Ci komfortowo z tym, że będziesz go zaraz uprawiać z tym, o, na ślepo wskazanym przechodniem), bo wiele spotkań z klientami jest przyjemnych, zabawnych, wzruszających. Samo uprawianie seksu trudne nie jest – prawie każdy to robi. Ale umiejętne i entuzjastyczne uprawianie seksu dzień w dzień z wieloma obcymi ludźmi to wyzwanie. Ponadto praktycznie każdy pracownik seksualny zetknął się z naprawdę trudnymi sytuacjami i musiał podjąć ciężkie decyzje.

Nie piszę tego tekstu, żeby Ci kategorycznie odradzić pracę seksualną. Być może, tak jak ja, czujesz do tego powołanie. Być może czujesz, że nie masz innego wyjścia. Piszę, bo mało kto mówi jak jest. W Internecie najwięcej jest straszaków rodem z lat ’90 ubiegłego stulecia, można też znaleźć oderwane od realiów hurraentuzjastyczne poradniki autorstwa działaczy na rzecz dekryminalizacji prostytucji (to my, zdarza nam się przesadzić ;)). W rzeczywistości sprzedawanie seksu to praca jak każda inna (choć bliższa pracy marynarza, strażaka, policjanta, tresera dzikich zwierząt czy pracownika budowy, a nie księgowego, informatyka czy lekarza), a jednocześnie – praca jedyna w swoim rodzaju, wiążąca się z wieloma trudnościami, o których po prostu należy wiedzieć. By zadecydować świadomie.

“Spotkanie = seks”

Być może słyszałaś bądź słyszałeś, że escortowi płaci się za czas, a nie za seks. W praktyce polscy klienci nie zawsze są tego świadomi. Ponadto wielu z nich – szczególnie tych z “niższych półek” – pragnie w pełni wykorzystać swój czas. Niektórzy klienci, jeżeli płacą za całą noc, to będą się szprycowali narkotykami i viagrą, żeby, oględnie mówiąc, całą noc być w stanie działać. Jeżeli masz politykę “zero środków psychoaktywnych w pracy” (rekomenduję, nie dokładajmy sobie uzależnień do listy naszych problemów), będzie to wykończające.

Wróćmy jednak do tych nieświadomych. Choćbyś się nie wiem jak zabezpieczał/a przed tą ewentualnością, prędzej czy później trafi Ci się spotkanie, podczas którego seksu nie będzie. Na przykład dlatego, że będziecie cały czas rozmawiać. Albo dlatego, że wyjdziesz w trakcie. Większość klientów nie będzie chciała Ci za takie spotkanie zapłacić lub zażąda zwrotu pieniędzy. Jeśli będziesz uparcie trwać przy swoim, mogą się zdenerwować. A zdenerwowany klient to klient potencjalnie niebezpieczny. W takiej sytuacji prawdopodobnie będziesz musiał/a wynegocjować niższą stawkę lub ustąpić i zrezygnować z pieniędzy w ogóle… albo ryzykować niezadowolenie klienta. Osobiście stawiam na intuicję i bezpieczeństwo i rekomenduję zadbanie o przyjemną atmosferę do samego końca, ale jeśli pracujesz dla agencji, możesz mieć trudności z wyjaśnieniem, czemu wracasz ze spotkania bez wynagrodzenia.

Istnieje również ryzyko, że jeśli zechcesz wyjść ze spotkania nie oferując seksu, klientowi będzie bardziej zależało na odbyciu z Tobą stosunku niż na zwrocie pieniędzy. Z perspektywy klienta (który niekoniecznie musi być miłym człowiekiem) zorganizowanie sobie osoby na wieczór to sporo zachodu – trzeba się dodzwonić, porozmawiać, zaczekać lub dojechać na miejsce… Niekiedy klient poniósł już jakieś koszty związane na przykład z opłaceniem wspólnej kolacji czy Twojej podróży do niego (dlatego warto mieć przy sobie trochę gotówki na wszelki wypadek – na taksówkę). Większość klientów będzie zaledwie rozczarowana i nie odbędzie z Tobą stosunku bez Twojej zgody, jednak może się zdarzyć, że ktoś Cię do seksu zmusi. Czyli zgwałci. Albo Ty sam/a zgodzisz się “po dobroci”, pocieszając się  myślą, że mogło być gorzej. Klient oczywiście nie będzie miał do tego prawa, oczywiście popełni przestępstwo tak samo jak w przypadku osoby niezatrudnionej w seksbranży (to mit, że “prostytutki nie da się zgwałcić”), ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że się tym nie będzie przejmował. Mit o “kupowaniu ciała” osoby sprzedającej seks jest wciąż silny w społeczeństwie.

Takie zdarzenia dla większości pracowników seksualnych pracujących w dobrych warunkach (nie na ulicy, nie w podrzędnej agencji z przemocowym sutenerem) są rzadkością. Jednak zdecydowana większość z nas kiedyś doświadczyła takich sytuacji, niektórzy więcej niż raz. Ja też. Mimo to lubię swoją pracę. Ale dla Ciebie to może być za wiele. Miej tego świadomość zanim podejmiesz decyzję.

O gwałcie słów jeszcze kilka

Teraz będę mówiła o wzięciu odpowiedzialności za siebie i swoje bezpieczeństwo. Niezależnie od tego, czy podejmiesz wymienione niżej działania czy nie, nie ponosisz winy za nic złego, co ewentualnie w tej pracy może Cię spotkać. Całą winę ponosi sprawca. Ale wina i odpowiedzialność to dwie różne rzeczy. Bądź osobą świadomą ryzyka i odpowiedzialną za swoje bezpieczeństwo – to zaprocentuje mniejszym prawdopodobieństwem zostania skrzywdzonym.

Aby zminimalizować ryzyko zostania zgwałconą/ym podczas wykonywania zawodu, warto zatroszczyć się o siebie i warunki w pracy. Przede wszystkim: zachowaj trzeźwość. Pij z umiarem i nie bierz środków zmieniających świadomość. Jeśli jesteś osobą niestabilną psychicznie – regularnie konsultuj się z lekarzem i bierz przepisane leki. Zapisz się na kurs samoobrony (ciskobietom i wszystkim osobom transpłciowym i niebinarnym polecam WenDo) oraz stale, przy każdej okazji, trenuj asertywność. Rozwijaj świadomość tego, co się wokół Ciebie dzieje (często gwałt można przewidzieć i w porę wycofać się z ryzykownej sytuacji – jeśli Twoja intuicja zacznie Cię alarmować o zagrożeniu, nie negocjuj z nią). Rozważ pracowanie z koleżankami lub zatrudnienie ochroniarza. Powiadamiaj kogoś zaufanego, dokąd idziesz, z kim i kiedy wrócisz – będziesz się czuć bezpieczniej.

Jeśli już przydarzy Ci się nieszczęście, zaopiekuj się sobą. Intensywnie i natychmiast. Praca seksualna jest o tyle wredna, że często nie możesz sobie pozwolić na wzięcie wielu dni wolnych na leżenie w depresji i z PTSD, z awersją do seksu, bo wtedy nie zarabiasz. Ale daj sobie na wstrzymanie przez jakiś czas. Porozmawiaj z zaufanymi osobami: koleżankami lub kolegami z pracy, bliskimi Ci ludźmi, psychologiem lub prawnikiem z Fundacji La Strada (zajmują się również pracą seksualną i możesz się do nich zgłosić w potrzebie). Pamiętaj, by nie winić siebie za zaistniałą sytuację. To klient popełnił przestępstwo. To on nie uszanował Twoich granic. To on jest winien – on i tylko on.

Zastanów się też nad zgłoszeniem sprawy na Policję. To śliski temat, zwłaszcza w tej branży – do wszystkich zwyczajnych obaw i oporów, które towarzyszą zgwałconym Polkom i Polakom dodać należy to, że klient zaufał Ci, że nigdzie nie ujawnisz, że kupił u Ciebie seks. Osobę jeszcze nie zarabiającą seksem może to podejście dziwić lub nawet szokować, ale w Twoim przyszłym zawodzie dyskrecja to bezwzględna podstawa i ten dylemat może się pojawić, szczególnie jeśli przed gwałtem udało Ci się nawiązać z klientem jakąś relację emocjonalną. To Twoja decyzja, czy te wszystkie czynniki uwzględnisz. Pamiętaj, że zgłoszenie gwałtu może wiązać się niestety z utratą innych klientów: klient może zemścić się, wystawiając Ci w internecie negatywną recenzję, która zniechęci innych do spotkania z Tobą. Równocześnie warto wziąć pod uwagę, że być może klient był taki, że warto, by zainteresowały się nim służby, bo może gwałcić kolejne osoby. Osobiście wychodzę z założenia, że jest OK zgłosić sprawę gwałtu i jest OK jej nie zgłosić, bo to Ty wiesz najlepiej, co jest dla Ciebie właściwe. Tak wyszło, że sama nigdy sprawy nie zgłaszałam.

Przepracowanie seksem

Przepracowanie i, w konsekwencji, wypalenie to częsty problem pracownic i pracowników seksualnych. Każde z nas ma określony limit spotkań, którym umiemy podołać w skali dnia, tygodnia, miesiąca. Zarówno jeżeli oferujesz seks w ilościach hurtowych i masz wielu klientów dziennie oraz jeżeli specjalizujesz się w jakimś typie usług (płatna dominacja, GFE etc.) i masz mniej klientów, ale spotkania wymagają od Ciebie zaangażowania intelektualnego i/lub emocjonalnego, po jakimś czasie będziesz mieć po prostu dosyć.

Sztuka polega na tym, by tak wyliczyć swoją stawkę, ilość spotkań i warunki, by mieć luksus powiedzenia “nie”, kiedy odczuwasz, że osiągasz kres swojej wytrzymałości. Jeśli jednak sprzedajesz seks z przymusu ekonomicznego i wcale tej pracy nie lubisz oraz negujesz swoje emocje, może Ci być trudno powiedzieć sobie “dość na teraz, muszę odpocząć”. Po pierwsze dlatego, że przestałaś/eś siebie słuchać i nie wiesz, czego Twoje ciało i umysł potrzebują. Po drugie dlatego, że potrzeba zarobienia określonej kwoty zwyciężyła nad potrzebą zadbania o własne zdrowie.

Osobiście nigdy nie pracuję w trakcie okresu czy choroby i bardzo pilnuję, żeby poza pracą seksualną mieć również swoje życie, zainteresowania, drobne przyjemności oraz – to ważne – godziny, kiedy po prostu nie odbieram telefonów i nie odpisuje na maile. Mentalne “bycie w pracy non stop” jest bardzo wyczerpujące. Ale Twoja sytuacja może być inna i możesz nie mieć takich możliwości. Wtedy próbuj polegać na drobiazgach, które sprawiają Ci przyjemność bądź dają wytchnienie. Kiedy pracowałam w biurze i doświadczałam mobbingu, takim drobiazgiem było dla mnie odejście od biurka, wyjście do kuchni i zaparzenie wrzątku pod nową herbatę (koleżanki wychodziły na papierosa).

Pamiętaj też, że czasem bardziej opłaca się zarobić troszeczkę za mało niż ponieść koszty (także finansowe) zarobienia odpowiedniej ilości pieniędzy.

Nie zapomnij też o tym, by powoli układać sobie życie pod zmianę zawodu. W tym wieku dość szybko przechodzi się na emeryturę… tylko świadczeń brak. Ale o tym szerzej opowiem innym razem.

“Masz prawo do…”

Masz wiele praw. Masz prawo zgłosić gwałt na Policję. Masz prawo odmówić nieumytemu, pijanemu lub naćpanemu klientowi. Masz prawo porozmawiać z menedżerem o zmianie warunków pracy na lepsze. Masz prawo zażądać, by klient podczas seksu oralnego w jego stronę miał na członku prezerwatywę. Masz prawo oczekiwać, że ludzie uszanują Twój cennik i Twój zakres usług. Masz prawo do braku dyskryminacji ze strony ludzi, z którymi się spotykasz.

Problem w tym, że czasem ktoś inny nie będzie respektował Twoich praw, a czasem to Ty wybierzesz, że tym razem z tych praw nie skorzystasz.

Za każdym razem, kiedy słyszysz, że jako pracownik bądź pracownica seksualna “masz prawo do czegoś”, pamiętaj dwie rzeczy. Pierwszą, że to teoria, która ładnie wygląda na papierze w broszurce aktywisty, ale może nie znaleźć zastosowania w realnym życiu. I drugą, że masz też prawo świadomie nie skorzystać z Twoich praw, bo coś innego jest dla Ciebie ważniejsze.

Przyjemność klienta jest najważniejsza

To nie oznacza, że Twoja zgoda, Twój komfort, Twoje granice, Twoja przyjemność itp. nie są ważne. Przeciwnie – mają znaczenie. Powinny mieć znaczenie. Bez względu na to, kim jesteś, jakie są Twoje życiowe decyzje i co Cię motywuje, jesteś ważną i godną szacunku osobą. Spotkasz wielu ludzi, którzy będą to wszystko respektowali. Prawdopodobnie przeżyjesz wiele przygód i doświadczysz wielu wzruszeń, przyjemności oraz radości, bo praca seksualna – zwłaszcza jeśli uplasujesz się na wyższych szczeblach hierarchii – jest generalnie fajna, a ludzie zwyczajni, życzliwi i nic do Ciebie niemający.

Ale mimo to musisz mieć świadomość, że tym, co liczy się w pierwszej kolejności, jest satysfakcja Twojego klienta. Czasami będzie to od Ciebie wymagało trochę pokory, poświęcenia, zaciśnięcia zębów. Chodzi tu nie tylko o to, że od seksu oralnego może Cię w pewnym momencie zaboleć szczęka. Klient może na przykład chcieć Ci się zwierzyć z czegoś, co przerośnie Twoją wytrzymałość, albo (przeważnie niechcący!) spowoduje Twój dyskomfort: przestraszy Cię, zaniepokoi, dotknie niezabliźnionej rany lub powie coś, na tle czego masz silne kompleksy. W takich sytuacjach nie powinnaś/eś koncentrować się na sobie. Praca seksualna jak mało co uczy kontroli swoich emocji i skupienia na drugiej osobie.

Chcesz przykład? Możesz znaleźć się w okolicznościach do złudzenia przypominających coś, co kiedyś silnie Cię straumatyzowało. Możesz też trafić na klienta z gatunku, jak ja mówię, “rzygaczy” – czyli kogoś, kto po stosunku zaleje Cię opowieścią o sobie samym i swoich emocjach, swoich zmartwieniach, swoich cierpieniach. Obie te sytuacje mogą być dla Ciebie bardzo niekomfortowe. Będziesz musiał/a nauczyć się, jak sobie z nimi radzić tak, by nie wypaść ze swojej roli profesjonalistki/ty.

Ciężki start w seksualność

Osobiście traktuję świadczenie usług seksualnych jako bardzo rozwijające doświadczenie. Jeśli jednak jesteś osobą bardzo młodą i/lub bardzo niedoświadczoną w sprawach łóżkowych, poważnie zastanów się zanim podejmiesz decyzję o zdobywaniu swoich pierwszych doświadczeń seksualnych z klientami. To może być dla Ciebie zbyt silne, zbyt trudne. Ponadto większość klientów nie będzie się przejmować tym, że nigdy czegoś nie robiłaś/eś lub potraktują to jako dodatkowy bonus (istnieją na przykład fetyszyści “pierwszego razu”), nie dbając o to, że jako debiutant/ka wymagasz szczególnej troski i opieki. Co najwyżej dorzucą Ci pięćdziesiąt złotych czy stówę ekstra.

Z brakiem doświadczenia w seksie może też iść w parze brak doświadczenia w negocjacjach związanych z seksualnością, a to już jest poważny problem. Sama unikam większości problemów dlatego, że odpowiednio reaguję na samym początku i nie daję sobie w kaszę dmuchać. Pomijając kilka wpadek, w razie trudności raczej nie dolewam oliwy do ognia i najczęściej już radzę sobie ze swoimi emocjami. Nauczenie się tego od zera w warunkach pracy wiąże się z doświadczeniem wielu nieprzyjemności. Aby tego uniknąć, rozejrzyj się za kursami ze stawiania granic, rozmów o bezpieczniejszym seksie i mówienia “nie” w łóżku. W Warszawie oferuje je Instytut Pozytywnej Seksualności.

Często możesz nie wiedzieć, jak się zachować i w efekcie postąpisz głupio, a potem będziesz ponosić konsekwencje swojej niewiedzy. Przykładem niech będzie przemoc, w tym przemoc seksualna. Choć winny jest oczywiście sprawca i tylko sprawca, a akt przemocy nie znajduje żadnego usprawiedliwienia, swoim zachowaniem możesz załagodzić konflikt lub doprowadzić drugiego człowieka do utraty kontroli nad sobą. To grząski grunt, ale właśnie po grząskim gruncie musisz nauczyć się poruszać. Jestem pewna, że gdybym zachowywała się inaczej niż się zachowuję, wielu ludzi poznawałabym od zupełnie innej strony i miała zgoła inne doświadczenia. Dotyczy to także unikania gwałtu, pobicia, kradzieży czy szantażu. W tej pracy większość Twojego zapewnienia sobie bezpieczeństwa to nie samoobrona tylko profilaktyka.

Powyższe nie oznacza obwiniania Cię o doświadczenie przemocy. Żeby zrozumieć, co mam na myśli, pomyśl o negocjacjach z terrorystą. Terrorysta jest tym, który popełnia przestępstwo – jedynym, który ponosi winę – ale do rozmowy z nim nie wysyła się pierwszej z brzegu osoby, tylko fachowca, który wie, jak te negocjacje poprowadzić, żeby nie zaognić sytuacji. W takich właśnie sytuacjach możesz się czasem znaleźć, jeśli podejmiesz decyzję o podjęciu pracy jako escort albo sugar baby. Musisz nauczyć się być fachowcem i – tam, gdzie się da – redukować ryzyko.

Kiepskie wsparcie, a nawet jego brak

Polska to naprawdę lichy kraj, jeśli chodzi o wspieranie pracownic i pracowników seksualnych. W społeczeństwie jest duża hipokryzja, ruch na rzecz praw seksworkerów jeszcze się nie wykrystalizował, a organizacji wspierających nas jest jak na lekarstwo (w razie problemów polecam zwłaszcza La Stradę). Mało kto też deklaruje swoje wsparcie dla nas. Bardzo możliwe, że prawie nikt nie będzie wiedział, czym się zajmujesz lub że bliscy Ci ludzie odwrócą się od Ciebie, kiedy się dowiedzą. Pójście na Policję czy do Ośrodka Pomocy Społecznej i poproszenie o przysługującą Ci pomoc może być dla Ciebie zbyt trudne, możesz też doświadczyć dyskryminacji i stygmatyzacji.

Albo po prostu może być tak, że będziesz mieć za sobą trudny dzień, a obok Ciebie nie będzie nikogo, kto Cię wysłucha i okaże Ci wsparcie. Możesz mieć wrażenie, że jesteś ze swoimi zmaganiami sam/a na świecie i mieć wszystkiego dość. Chyba każde z nas ma takie dni – słusznie czy nie. To trudna branża.

Jeśli tak się wydarzy, napisz do Sex Work Polska na Facebooku. Pomogą Ci.

Podsumowując

Praca seksualna wcale nie jest łatwym źródłem dużej gotówki (o jej ilości porozmawiamy innym razem), jak się wielu ludziom wydaje. Nie jest też niekończącym się koszmarem. Jak wiele zawodów, tkwi gdzieś pośrodku. Jeśli się zdecydujesz podjąć pracę w tej branży, prawdopodobnie będziesz niedoceniana/y, będziesz często pracować w trudnych warunkach, będziesz wieść podwójne życie, a czasem wrócisz do domu, nie zarobiwszy nic. Ale też prawdopodobnie dostaniesz szansę ułożenia sobie życia, wyjścia z finansowych i życiowych trudności, poznania wielu ciekawych ludzi. Może będziesz podróżować, a może doświadczysz wielkich uczuć (o miłości w pracy też porozmawiamy innym razem). Wiele zależy od tego, kim jesteś, z jaką motywacją startujesz i na kogo trafisz. Na pewno będą i górki, i dołki. I wiele wyzwań.

Jeśli się zdecydujesz podjąć pracę w tym zawodzie, raczej nie będziesz się nudzić. Pytanie tylko, czy chcesz mieć aż tak ciekawą pracę. Oraz czy masz odpowiednie umiejętności – zwłaszcza interpersonalne. Bez nich w tym zawodzie jest naprawdę ciężko.

Osobiście jestem ze swojego wyboru zadowolona. Lubię swoją pracę i zazwyczaj dobrze sobie w niej radzę. Gdybym miała wybierać jeszcze raz, na pewno bym podjęła taką samą decyzję. Dzięki świadczeniu usług seksualnych przeżyłam wiele wspaniałych przygód, poznałam cudownych ludzi i mogłam poradzić sobie z wieloma trudnościami życiowymi. Ale Ty nie jesteś mną. Wielu ludzi nienawidzi sprzedawania seksu i popada przez to w coraz to większe tarapaty (zwłaszcza uzależnienia), równocześnie nie umiejąc zakończyć tego rozdziału życia i znaleźć innej pracy. Dlatego zastanów się dobrze. Jeśli kusi Cię szybkie rozwiązanie problemów finansowych, ale myślisz z rozpaczą o tym, co z Tobą będzie, a ponadto nie umiesz zatroszczyć się o siebie, ludzie przeważnie Cię wykorzystują i nie masz planu na przyszłość, może lepiej poszukaj innych opcji. To nie jest łatwy kawałek chleba.

*

Podobał Ci się ten artykuł? Zgadzasz się z tymi spostrzeżeniami, a może masz własne zdanie i zgoła inne doświadczenia? Coś Cię zaszokowało lub zezłościło? A może o czymś zapomniałam?

Koniecznie daj znać w komentarzach poniżej!

0

You may also like

(Nie)Świadomi konsumenci pornografii
Czy Ty też narażasz nas na niebezpieczeństwo gwałtu?