11
Mar
2017
0

Ceń swoją pracę! Jak wyrwać się z biedy za pomocą usług seksualnych

Ostatnio usłyszałam “bo jestem biedna i dla mnie każda kwota ma znaczenie”. Jeśli jesteś w trudnej sytuacji materialnej, możesz mieć tendencję do cieszenia się z każdego grosza i cenić swoją pracę bardzo nisko. Rozumiem ten mechanizm, bo sama w nim tkwiłam, ale tak myśląc nigdy nie wyjdziesz z biedy.

Obniżając wartość swojej pracy zawsze będziesz harować dwa razy ciężej za dwa razy niższą stawkę.

Lęk przed głodem Cię zdradza

Paniczny lęk przed brakiem pieniędzy (czyt. głodem, zimnem, ciemnością itp.) to silny mechanizm, który – póki działa w Twoim życiu – potrafi uniemożliwiać Ci dojście kiedykolwiek do dobrobytu.

Jak on wygląda? Pewnie doskonale to wiesz. Jesteś głodna, a na horyzoncie majaczy szansa zarobienia paru groszy pieniędzy. Boisz się, że jeśli podasz wyższą stawkę za godzinę, spotkasz się z odmową. Czyli będziesz dalej głodna. Dlatego podajesz niższą kwotę. Tak niską, żeby była okazyjna. Taką, że grzech nie skorzystać. Dajesz z siebie wszystko. Zarabiasz, ale natychmiast wydajesz te pieniądze na najniezbędniejsze rzeczy i powracasz do punktu wyjścia.

I w ten sposób wegetujesz przez wiele dni… a nawet lat.

Inni się na Ciebie złoszczą, że psujesz rynek, że przez Ciebie maleje wartość ich pracy, że przez Ciebie spada jakość wykonania i trudniej oddzielić dobrą pracę od chłamu – ale Ty przecież tylko chcesz nie być głodna.

W pracy seksualnej niska stawka oznacza bycie “tanią dziwką z niszowego portalu”. W najlepszym razie – z Roksy. Bo ogłoszenie na Odlotach za dużo kosztuje. (O ile w ogóle ogłaszasz się w Internecie, ale założę, że tak, bo inaczej pewnie nie miałabyś nawet dostępu do moich słów).

Na wizerunku taniej dziwki daleko nie zajdziesz.

Wiem, o czym mówię

Zaufaj mi, byłam w tej sytuacji. Wiem, co to głód. Pozwól, że opowiem Ci teraz fragment mojej własnej historii.

Kiedy podejmowałam pracę w agencji, miałam nóż na gardle. Ostatnie pieniądze wydałam na porządną bieliznę z butiku – elegancką i seksowną jednocześnie. Bo miałam tylko jakieś szmaty, które się do niczego nie nadawały. To był dla mnie ten moment, po którym nie miałam już odwrotu. Mogłam przeżyć jeszcze tydzień za te pieniądze, może dwa, ale potem nie miałabym już nic. Więc “teraz albo nigdy!”. Już nazajutrz zarobiłam 75 zł i myślałam, że złapałam Boginię za nogi. Potem się zadłużyłam u menedżerki, bo ogłoszenia, reklamy… Klientów przyjmowałam w pożyczonych ubraniach, bo ich też nie miałam. Miałam dobrą figurę, ale byłam zaniedbana i niedoświadczona. Z widmem głodu w oczach.

W tej sytuacji mogłabym przystać na każde warunki, łącznie z najgorszymi. Tania stawka przyciąga tanich, niespecjalnie wysublimowanych klientów, którzy lubią włazić pracownicom seksualnym na głowę i przekraczać ich granice. Raczej nie stanęłabym na nogi, zarabiając 150 zł za godzinę lub nawet mniej. Pokryłabym niezbędne wydatki, wydawałoby mi się, że jest lepiej, ale czy doprowadziłabym swoje życie do porządku? Wątpię. A bez doprowadzenia życia do porządku podtrzymywałabym tylko stan obecny, czyli utrzymywałabym się po to, żeby móc dalej pracować w agencji… Tak jak moje starsze koleżanki. Te z kilkunastoletnim stażem w branży seksualnej, brakiem innego pomysłu na siebie, spadającą z czasem stawką i zerowymi oszczędnościami.

Mimo to stanęłam na nogi. Spłaciłam długi u menedżerki, zaczęłam jeść przyzwoite jedzenie i wydobywać się z nędzy. Pospłacałam długi, zaczęłam porządkować zaniedbane sprawy życiowe, rodzinne i zawodowe, zadbałam o swój wygląd, etc.

Chcesz wiedzieć jak?

Trafiłam na całkiem niezłą menedżerkę, która wyceniła moją pracę na 200 zł/h. Nie wierzyłam, że moja praca jest tyle warta, ale trzymałam wysoką stawkę. Byłam najdroższą dziewczyną w agencji. Pozostałe brały od 120 zł do 150 zł za godzinę, a niektóre oferowały też półgodziny i kwadranse. Miały większy ruch, podczas gdy ja często słyszałam “nie”, kiedy ktoś słyszał, ile oczekuję za spotkanie. Rzeczywiście, moim klientom wydawało się, że to dużo. Ale coś tam zarabiałam. Niemal codziennie. Z czasem uwierzyłam, że rzeczywiście należy mi się te 200 zł.

W wolnych chwilach, których miałam sporo (z jednym, góra trzema klientami dziennie, trudno się przemęczyć), robiłam to, co podtrzymywało moją wartość we własnych oczach i w oczach klienta. Uczyłam się makijażu. Powtarzałam angielskie słówka. Poznawałam tajniki branży od bardziej doświadczonych koleżanek. Siedziałam na czacie i gadałam z przyjaciółmi jak gdyby nigdy nic (Bo też nic się nie działo. Praca w agencji to nie koniec świata. To po prostu praca). Czytałam książki, także te związane z moim przyszłym zawodem, oglądałam seriale i dbałam o to, żeby mieć jakieś tematy do przegadania po stosunku.

Po pewnym czasie przeszłam do lepszej agencji, a w niej poznałam ambitną i sprytną dziewczynę, która pokazała mi, jak zacząć pracować na własną rękę. Po raz kolejny musiałam udawać kogoś, kim nie byłam, ale dwa lata po wydaniu ostatnich pieniędzy na jedyny komplet przyzwoitej bielizny (tak przyzwoitej, że nadal mogę go nosić) jestem z powrotem przedstawicielką klasy średniej.

Podnieś stawkę

Pamiętaj: tylko zarabiając więcej niż zarabiasz teraz, wyrwiesz się z zaklętego kręgu biedy. Jeśli więc chcesz wegetować, poprzestań na tym, co masz. Zaniżaj wartość swojej pracy. Konkuruj ceną, a nie jakością i unikalnością oferty. Nie zbieraj referencji od zadowolonych klientów, nie proś ich o pozytywne recenzje w sieci. Nie nawiązuj z nimi relacji i nie zatrzymuj ich u siebie. Rób wrażenie desperatki (którą jesteś, nie oszukujmy się) i opowiadaj, jak Ci źle i na co naprawdę potrzebujesz kasy. Wzbudzaj litość. To sprawdzony przepis na trwanie w biedzie.
Jeśli jednak chcesz więcej… Rób na odwrót!

Z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że lepiej jest na początku inwestować ile się da w podtrzymanie, a potem podniesienie swojego statusu w branży seksualnej. Tak aby jak najszybciej osiągnąć maksymalną możliwą stawkę.

Poszukaj osób zarabiających więcej niż Ty i zastanów się, co sprawia, że ich praca jest wyżej ceniona. Zacznij wyszukiwać cechy świadczące o ich profesjonalizmie i kopiuj je, sprawdzając na własnej skórze, co działa i co warto kultywować. I podnoś cenę. Pomału. Bez rewolucji. Ale systematycznie!

Zastanów się też, co jest Twoją słabą stroną i czego Ci brakuje do awansu. Wyleczenia trądziku? Idź do dermatologa. Białych zębów? Wydepcz ścieżkę do dentysty (i jak najszybciej inwestuj w jakość!). Ładnych ubrań? Napadnij szmateksy (polecam Remix.pl), a z czasem markowe sklepy. Języka obcego? W wolnych chwilach zakuwaj słówka, a ulubione seriale oglądaj z angielskimi napisami. Pewności siebie? Jak to się mówi: fake it till you make it, czyli udawaj, z czasem nabierzesz wprawy i udawanie stanie się rzeczywistością.

Jeśli działasz w kamerkach, jak najszybciej kup lepszy sprzęt: szybszy komputer, lepszą kamerę i – koniecznie! – dobre oświetlenie. Zadbaj też o ładne tło i ciekawe akcesoria.

Inwestuj też w reklamę, ogłaszając się na droższych stronach i zamieszczając tam po dwa ogłoszenia. Zrób dobre zdjęcia – to one napędzają ruch w naszej branży, więc warto, żeby były jak najlepsze i skutecznie podkreślały Twoje atuty. W swoich anonsach, zdjęciach, miniaturkach, filmikach nie idź nigdy w wulgarną dosłowność, bo ta przyciąga najgorszy sort klientów – raczej kuś i obiecuj. Zbieraj referencje lub pozytywne recenzje (warto o nie prosić zadowolonych klientów).

Wyznacz standardy

Im szybciej odejdziesz od godzenia się na wszystko w myśl zasady “każdy grosz się liczy” i wyznaczysz swoje standardy, tym większa szansa, że z czasem Twoja sytuacja materialna się poprawi.

Dzięki wyznaczeniu standardów swojej pracy i zarobków, przestaniesz chałturzyć i ciągnąć ostatkiem sił. Zaczniesz zbierać klientów z wyższej półki, a dzięki temu otworzą się przed Tobą nowe horyzonty. Z początku może Ci być trudno sprostać podwyższonym oczekiwaniom, ale jeśli będziesz zbierała informacje zwrotne i stosowała się do kryjących się w nich wskazówek, z czasem się wyrobisz. A gdzie jest pułap Twoich możliwości? Odkryjesz go z czasem…

To dotyczy każdej branży. Przykładowo moja koleżanka kiedyś sprzątała za 10 zł/h (a nawet, o zgrozo, mniej; brała dosłownie każde zlecenie). Za pracą jeździła nawet na drugi koniec miasta, marnując mnóstwo czasu na dojazdy. Kiedy ją sterroryzowałam, powtarzając raz po raz, że się marnuje i że mogłaby z powodzeniem zarabiać więcej, podniosła nowym klientom stawkę do 20 zł/h i zaczęła celować w zlecenia bliżej swojego miejsca zamieszkania. Ponieważ mogła sobie pozwolić czasowo i finansowo na rozwój zawodowy, w wolnych chwilach zrobiła różne kursy i z czasem zmieniła pracę. Teraz ma dwie specjalizacje i zarabia przyzwoite pieniądze, robiąc to, co zawsze było jej wielką pasją. Nie osiągnęła tego w miesiąc, ale o własnych siłach podniosła swój życiowy i zawodowy status.

Ta prosta historia sukcesu zwyczajnej kobiety powinna Ci unaocznić, że zmiana swojego życia jest możliwa. Bez względu na to, co teraz robisz, najprawdopodobniej możesz chcieć i oczekiwać więcej.

Być może masz opory przed podniesieniem ceny za swoje usługi lub swoją pracę, bo słyszysz, że Twoje oczekiwania już są wysokie. Pamiętaj jednak, że tani klienci przeważnie będą marudzić na cenę, bo sami są biedni i chcieliby za wszystko płacić jak najmniej. Nie kieruj się ich słowami tylko zbadaj rynek. Zobacz, ile zarabiają osoby z Twojej miejscowości, w Twoim wieku, z Twoją ofertą. Postaraj się być w samej czołówce. Jeśli trzeba – wyjedź gdzieś, gdzie są lepsze perspektywy. Jest wiele miejsc, gdzie możesz popracować kilka tygodni, zdobyć zastrzyk gotówki (którą zainwestujesz w awans zawodowy) i wrócić.

Zdecyduj też, czego nie będziesz robiła. Wyznaczanie standardów to nie tylko dawanie więcej – to czasem dawanie mniej. Przykład? Nie będę pokazywała twarzy w Internecie, bo moja prywatność jest bezcenna. Nie zgodzę się na seks bez prezerwatywy, bo moje zdrowie jest dla mnie ważne. Nie będę oferowała czynności, których nie lubię.

Jeśli nadal potrzebujesz wskazówek, podziel się swoją historią tu lub na forum! Pomożemy!

Podziel się też historią swojego sukcesu. Niech inni korzystają z Twoich doświadczeń!

0