5
Mar
2018
0

Włochy a sprawa polska

Obejrzałam dzisiaj “Vaianę” produkcji Disneya (mam duży sentyment do Disneya, produkcje mojego dzieciństwa, które miałam na kasetach video, mogłam recytować z pamięci i do tej pory w miarę regularnie oglądam najnowsze dzieła tej wytwórni) i zaintrygowało mnie, dlaczego właściwie w Polsce bohaterka nazywa się inaczej niż w oryginale. Okazało się, że Moana nie tylko jest nazwą zastrzeżoną w Europie, ale też jest to imię znanej włoskiej aktorki (tu, wzorem innych tekstów, powinnam dać wielokropek) porno.

Ponieważ aktorka ta zmarła wiele lat temu, zaintrygowało mnie, czemu ludzie nadal o niej pamiętają. Zajrzałam do Wikipedii i z wielkim zdumieniem przeczytałam, że nie tylko była ona swego czasu niesamowicie popularna, ale nawet współzałożyła z koleżanką z branży partię polityczną. Szacun! Program Partii Miłości zakładał m.in. lepszą edukację seksualną i legalizację agencji towarzyskich. Żaden przedstawiciel partii nie trafił do parlamentu, ale jej istnienie i kandydowanie Moany Pozzi w wyborach przysporzyło jej, jeśli to możliwe, jeszcze więcej popularności.

Czytając o aktorce, natknęłam się na informację o Cicciolinie – drugiej współzałożycielce partii, która nieco wcześniej, będąc już popularną aktorką porno, trafiła do parlamentu jako przedstawicielka Partii Radykalnej. Ludzie jej zaufali. A u nas w Polsce szokiem było wybranie do parlamentu geja i transseksualnej kobiety… Mindfuck.

Co istotne, obie kobiety to nie tylko polityczki i aktorki porno. Zarówno przed rozpoczęciem kariery w filmach dla dorosłych, jak i potem, udzielały się kulturalnie w bardziej mainstreamowy sposób. Z artykułów im poświęconych wyłaniają się obyte, światowe kobiety z mnogimi zainteresowaniami. Oczywiście doświadczenie w filmach pornograficznych przysporzyło im popularności i wspomogło w pozostałych działaniach, ale to osoby wyraźnie mające coś do powiedzenia.

Jestem pod wrażeniem i zastanawiam się, kiedy przyjdzie pora na Polskę i nasze rodzime aktorki, cam girls, escortki – oraz oczywiście panów z branży. Choć ostatnio trochę się wycofałam, trzymam rękę na pulsie i widzę, że coś się dzieje. Nasze zeszłoroczne debaty na łamach “Krytyki Politycznej” oraz wystąpienie na Manifie (w tym roku też było!) zostały przykładowo odnotowane w nowej publikacji socjologicznej – “przekartkowanym” przeze mnie wczoraj w nocy najnowszym zeszycie “Przeglądu Socjologii Jakościowej” (tom XIV, numer 1, dostępny online tutaj). Istotne jest też dla mnie, że pracownice seksualne (zwłaszcza nieoceniona Kitty Tease) są obecne w społecznościach na Facebooku (propsy dla Proseksualnej za jej grupę) i zabierają głos, stopniowo budując świadomość realiów naszej branży i jej akceptację wśród kolejnych osób.

Tak więc nie mogę narzekać na mój kraj, bo działamy. Chciałabym jednak, żeby wszystko działo się trochę szybciej. Cierpliwość nie jest moją mocną stroną.

0