23
May
2018
3

“Warto rozmawiać” 21.05 – niby z nami, a jednak bez nas

Kilka dni temu dostałam zaproszenie do programu “Warto rozmawiać” emitowanego na TVP 1. Oczywiście odmówiłam. Raz, że nie wierzę w telewizyjną anonimowość. Dwa, że metody zapewniające anonimowość czynią człowieka niewiarygodnym: nie pokazuje twarzy, czyli się wstydzi / boi / nie można mu zaufać. Trzy, że katolicka w duchu debata na prawicowym kanale, z udziałem ludzi z różnych stron… to nie jest to, co przedstawicielki mniejszości lubią najbardziej.

Nie zrozumcie mnie źle, ja kocham media. Gdyby nie to, że nie pokazuję twarzy publicznie, szlajałabym się po każdym kanale i balibyście się otworzyć lodówkę. O ile tylko atmosfera byłaby przyjazna, prowadzący w temacie i nie byłoby rozmówców-debili, z którymi trzeba się przepychać.

“Warto rozmawiać” nie spełniało żadnego z tych kryteriów. Obejrzałam właśnie nagranie na TVP VOD i gdyby nie to, że właśnie czegoś takiego się spodziewałam, mogłabym napisać, że jestem zniesmaczona, a nawet zbulwersowana.

Rozmówców Pospieszalskiego było kilkoro. Iwona Demko, rzeźbiarka, która poruszyła w kilku swoich dziełach problem przymusowego świadczenia usług seksualnych,  Irena Dawid-Olczyk z La Strady (fundacji przeciw handlowi ludźmi) oraz dwoje polityków: Lech Jaworski z PO i Anna Maria Sierakowska z Partii Republikańskiej.

Była też Gosia, której zarys głowy pokazano aż dwa razy. Gosia nie została zapowiedziana przez twórców programu

Stręczycielstwo w internecie, agencje w mieszkaniach posłów i dziewczyny (sic!) na miejskich deptakach. A w tle – przemoc, zniewolenie i gangsterskie porachunki. Kto pociąga za sznurki w tym biznesie i jakie społeczne skutki ma przyzwolenie dla prostytucji? Co na to instytucje państwa, feministki i organizacje kobiece?

i nie była pełnoprawną rozmówczynią-ekspertką. Gosię wykorzystano, żeby najpierw nadać ton dyskusji, a potem odpowiednio ją spuentować. Wielka szkoda, bo bardzo dobrze wypadła.

Na wstępie powiedziała więc do kamery, że pracuje dobrowolnie i niezależnie (choć w przeszłości pracowała dla kogoś), że nie korzysta z żadnej ochrony, że nie boi się, że ktoś się upomni o procent dochodów, bo obecnie mafii w Warszawie nie ma – i w tym momencie prowadzący oddał głos “specjalistce” (na szczęście, przedstawicielce La Strady), stwierdzając z mocą całego swojego autorytetu telewizyjnego wyjadacza, że ta z pewnością się z Gosią nie zgodzi.

Następnie w dyskusji wielokrotnie czyniono z Gosi wyjątek, podkreślając, że dobrowolnych pracownic seksualnych (pardon, prostytutek, innej frazy nikt tam nie używał) jest zaledwie 4%, a reszta działa pod wpływem przymusu ekonomicznego lub jest ofiarami handlu ludźmi. Nikt jednakże nie wpadł na to, by zapytać Gosię, czy może i ją do podjęcia dobrze płatnej pracy skłonił przymus ekonomiczny. (Kto nie pracuje, bo musi, tylko dlatego, że chce, a tak naprawdę osiągnął już wolność finansową – łapka do góry!).

W finale dyskusji zapytano Gosię, czy jakby dostała ofertę pracy (nie sprecyzowano jakiej), która pokrywałaby wszystkie jej rachunki i pozwoliła godnie żyć, to czy zmieniłaby zawód. Gosia potwierdziła. Dziękuję, kurtyna, koniec programu. Ach, jeszcze zróbmy przebitkę na siostrę zakonną, streetworkerkę.

Tak więc niby pracownica seksualna była, ale jej nie było. Dam głowę, że mnie przypadłaby identyczna rola. Bo kto to widział, żeby jakaś dziwka wypowiadała się na równi z pracownicą fundacji ds. handlu ludźmi, doktor habilitowaną sztuki i dwojgiem polityków, z których jedno przygotowało się do udziału w programie, bo poczytało statystyki na stronach abolicjonistycznych organizacji feministycznych, zaś drugie wiele lat temu złożyło interpelację w tej sprawie?

Najsensowniejsza w rozmowie była oczywiście Irena Dawid-Olczyk z La Strady. Ta organizacja przynajmniej ma jakiś realny kontakt z ludźmi, których debata dotyczyła, więc wypowiedzi jej przedstawicielki były osadzone w kontekście. Na przykład przy omawianiu modelu szwedzkiego (polityczka, Anna Maria Sierakowska: to super sprawa, Iwona Demko: każde rozwiązanie ma plusy i minusy) Irena Dawid-Olczyk słusznie zauważyła, że wtedy dużo trudniej jest pomóc ofiarom przestępstw, bo nie ma z nimi kontaktu. Stwierdziła też, że delegalizacja pracy seksualnej (za którą zagłosowało 80% widzów programu) prowadzi do kryminalizacji i że gdyby egzekwować obecne polskie prawo, to byłoby całkiem dobrze. Oraz powiedziała, że powie to, bo nikt inny nie powie: są szczęśliwe pracownice seksualne, dzwonią do nich po takich programach i mówią, że istnieją. Podsumowując: ostrożnie, nie do końca po mojemu, ale z sensem.

Iwona Demko z kolei była słodka. Generalnie jest rzeźbiarką-aktywistką, jej sztuka zawsze realizuje misję (tu: zbawiania biednych dziwek), i kiedy prowadziła projekt-wystawę z udziałem pracownic seksualnych, te pod jej wpływem zmieniły zawód. To było jej “ukryte marzenie”. W tych konkretnych przypadkach też byłabym może za zmianą kariery, bo praca osób, o których mówiła, była totalnie top secret, nikt poza Demko o niej nie wiedział, więc na pewno wiązało się to z ekstremalnym stresem, no ale… Artystka miała też mocny tekst, kiedy tłumaczyła, na czym polegał projekt La Strady polegający na wytrenowaniu konkretnych pracownic seksualnych tak, aby były peer-edukatorkami, czyli działały na rzecz swoich koleżanek z branży. Podała mianowicie analogię: “alkoholik przeszkolony, żeby pracować z innymi alkoholikami”. Czemu nie gej? Bo geje są już za mało potępiani? Co ciekawe, Demko w kontaktach z pracownicami seksualnymi uważała siebie za tę osobę, która nie stygmatyzuje…

Zdaniem Anny Marii Sierakowskiej legalizacja pracy seksualnej w innych krajach to “legalizacja kupowania ludzi”, która walnie przyczynia się do rozkwitu handlu ludźmi, a model szwedzki to bardzo dobre rozwiązanie, które ograniczyło ten problem. Lech Jaworski z PO uważał za to, że wszyscy mężczyźni powinni czuć się źle w związku z tym, że mężczyźni kupują seks, a kobiety nie podejmują samodzielnie wyboru, że będą ten seks sprzedawać, tylko są “zmanipulowane, ogłupione propozycjami”.

Z kolei Pospieszalski za dobry przykład wskazał zamknięcie przez Amerykanów strony Backpage.com, na której osoby z szeroko rozumianej branży seksualnej reklamowały swoje usługi. I czy nie da się tak w Polsce? Czy La Strada nie próbowała tego samego? Tu właśnie padła odpowiedź ze strony Ireny Dawid-Olczyk o schodzeniu biznesu do podziemia i prowadzący przerzucił uwagę na model szwedzki, ale trochę mnie zaniepokoiło, że są ludzie w Polsce, relatywnie blisko władzy, którzy uważają, że to, co się dzieje teraz w Stanach (FOSTA/SESTA), to może być dobry pomysł. Internet to najlepsze, co przytrafiło się naszej branży – uczynił ją nieporównanie bardziej bezpieczną i na dobrą sprawę doprowadził do tego, że możemy pracować niezależnie.

Jak już zacznę kiedyś występować w telewizji, to jako warunek będę przedstawiać bycie pełnoprawnym uczestnikiem programu z równą ilością czasu antenowego. Żadnych setek, z którymi media robią potem co chcą (a propos, Dzień Dobry TVN też chyba coś niedługo zaprezentuje), żadnego ubarwiania dyskusji. Na razie pozostaje mi komentować programy po emisji.

3

You may also like

Barmankę w Belgii…, czyli nie znam się na sztuce współczesnej
  • Daniel Sawicki

    Hej, dużo racji w tym co piszesz. Fakt, program “lekko” prawicowy. Ja jednak zwróciłbym uwagę na kwestie edukacji młodych. Jeżeli się nauczy ich od małego poszanowania do innych to zjawiska typu prostytucja. może nie zlikwidujemy ale sprawimy by było marginalne. Irena Dawid – Olczyk jest pragmatykiem ona jakby to napisać jest na linii frontu i wie jakie konsekwencje niesie delegalizacja czyli kryminalizacja. Facet z PO podszedł mądrze do tematu – nauki nurtu gender właśnie o tym uczą – o wychowaniu pokoleń – czyli stosowanej od wieków socjotechnice polegającej na wbijaniu człowiekowi moralności. Pani sympatyzująca z PiS z kolei idzie w kierunku szwedzkim (niemiecki model chyba jest politycznie niewygodny 😉 ). skandynawski model ma swoje “+” jak i “-” czy w Polsce by się sprawdził pewnie tak – pod warunkiem jakby państwo stałoby się bardziej rygorystyczne w przestrzeganiu prawa.Jesteśmy za biedni aby płacić kary.

    • Jakie plusy Twoim zdaniem ma model szwedzki? Bo ja widzę same minusy, w tym największy – ogromne niebezpieczeństwo dla pracownic i pracowników seksualnych wynikające z tego, że klienci będą się tajniaczyć i będą przez to, paradoksalnie, praktycznie bezkarni w razie popełnienia przestępstwa (np. zgwałcenia). Zresztą w krajach, gdzie model szwedzki został wprowadzony, odnotowano znaczący wzrost przestępstw wobec pracownic i pracowników seksualnych. Drugi, powiązany minus jest taki, że klientów jest o wiele mniej i są to częściej ludzie z marginesu, więc trzeba się na nich godzić, a ponadto obniżać stawki, godzić się na rzeczy, których się nie znosi oraz takie, które nie są zgodne z zasadami bezpieczniejszego seksu… Model szwedzki to jedno z najgorszych rozwiązań prawnych dla osób sprzedających seks.

      • Daniel S.

        w modelu szwedzkim zagrożony jest przestępczy biznes, dlatego silne lobby zrobi wszystko aby ten model obrzydzić, a model niemiecki wręcz promować. Co do modelu szwedzkiego to agencje w pierwszej kolejności są zagrożone bo jak policja zrobi nalot to nie musi w ogóle męczyć się z pracą. Escorting nie ma żadnego zagrożenia no chyba że escort girl będzie policjantka… prostytucja nadal nie jest karana w Szwecji. Fakt znajdą się degeneraci a ludzie ze świecznika uciekną w sponsoring albo sex turystykę. “Model szwedzki to jedno z najgorszych rozwiązań prawnych dla osób sprzedających seks.” i masz 100% racji. Jednak model ten też kształtuje postawę wobec młodego pokolenia, które zacznie patrzeć na facetów kupujących seks jak na degeneratów. Czy to jest dobre czy złe nie wiem ale na pewno stygmatyzujące. Najwyższy czas aby nie winić za przemoc prostytutek bo same tego chciały a winić kupców czyli degeneratów…
        P.S nie chcę abyś mojej posty odbierała ad personam a raczej dyskurs o zjawisku. Szanuję Twoją pracę (ten blog) i pokazanie drogi do niezależności i upodmiotowienia kobiet, które wybrały ten zawód. Ja nie szanuję otoczki “opiekunów”, którzy w twojej opinii mają też + i dla mnie jak dla Ciebie model szwedzki nie ma + tak dla mnie opiekunowie to same “-“. dla mnie to pasożyty żerujące na Was…

        • To “silne lobby” to osoby pracujące seksualnie i ich sojusznicy (na przykład ja jestem częścią polskiego lobby). Ludzie zarządzający pracą seksualną praktycznie nie mają dostępu do tego ruchu – nie chcemy ich w naszych szeregach, a oni się tam jakoś nie pchają. To my, osoby sprzedające seks, odczuwamy konsekwencje wprowadzenia modelu szwedzkiego – rosnące zagrożenia, spadające zarobki, konieczność przesuwania granic. Zauważ, że często nie za bardzo mamy wybór jeśli chodzi o natychmiastową zmianę kariery: musimy dalej sprzedawać seks w znacznie pogorszonych warunkach, za dużo niższe kwoty, mimo że niby jest to legalne.
          Klienci pracownic i pracowników seksualnych nie są degeneratami. To najczęściej zwykli ludzie, którzy chcą doświadczyć trochę przyjemności i miłej rozmowy, a z jakiegoś powodu – braku czasu, braku umiejętności społecznych, niechęci do wiązania się, nietypowych preferencji seksualnych – nie umawiają się za darmo. Sama czynność kupowania seksu jest ok. Przemoc nie jest ok, ale przemoc nie jest integralnym elementem tej transakcji. Owszem, zdarza się, ale to, co ją wyeliminuje, to edukacja klientów, a nie ich karanie.
          Dodatkowo my wcale nie chcemy, żeby zmniejszył się popyt na nasze usługi…

          • Daniel S.

            Zaciekawiony wprowadził Cię w błąd, ja nie piszę o tym że Ci ludzie to degeneraci, tylko ten system tak zakłada… Co do mojego osądu jeżeli mam napisać co myślę. Jestem za legalizacją i uwolnieniem jak w post scriptum tego zjawiska od opiekunów i dodatkowo co mi się podoba w systemie szwedzkim za edukacją. Niemiecka legalizacja częściowo uczłowieczyła ten zawód, niestety element kryminogenny (opiekunowie) po prostu stali się managerami i tutaj mamy pralnie pieniędzy. Co do przemocy powiem tak ten zawód jest zawodem wysokiego ryzyka i nieodłącznie z nim wiąże się przemoc. Tak jak policjant idąc do tego zawodu musi się liczyć z tym że dostanie po przysłowiowej mordzie.
            Ja patrzę na zjawisko szerzej nie tylko z Waszej strony ale i drugiej i tutaj upatruję szansy w edukacji. Jednak w Polsce jeszcze dużo czasu minie nim zaczniemy o tym mówić choćby w szkołach.

          • zaciekawiony

            postaraj się zastanowić się nad trzema terminami: 1) legalizacja (model niemiecki), 2) dekryminalizacja (model nowozelandzki), 3) kryminalizacja (model szwedzki); wysil wyobraźnię i wejdź (empatycznie) w skórę pracowników seksualnych i klientów

        • zaciekawiony

          > patrzeć na facetów kupujących seks jak na
          > degeneratów
          Kiedyś, dawno, dawno temu na takie słowa nie zareagowałbym w ogóle. Może nawet zgodził z nimi. Teraz mnie one ubodły osobiście. Jak myślisz, dlaczego mężczyźni “kupują seks”? W Twoich słowach, a w związku z tym i w opinii, od początku tkwi analiza, ocena i osąd. Osąd i pewność o winie drugiego człowieka, którego motywacji, problemów życiowych, zachowań konsensualnych w ogóle nie dopuszczasz do głosu. Bo wiesz lepiej, bo “masz moralne prawo” wiedzieć lepiej i pouczać. A po drugie, czy tylko mężczyźni kupują seks? Wtedy też użyjesz łatki “degeneratki’?

          • Daniel S.

            Zaciekawiony to nie moja ocena osąd a charakterystyka modelu szwedzkiego. Przeczytaj dokładnie co przeczytałem. Edukacja szwedzka jest tak skonstruowana że uczy dzieci , że osoby prostytuujące się w skrócie to ofiary i trzeba im pomagać, a sutenerzy i klienci to Ci źli “degeneraci” to jest skrótowe przedstawienie modelu.
            moje osądy znajdziesz w post scriptum 😉

          • zaciekawiony

            Co Ty… “model szwedzki” dodał wpis na blogu SL? “model szwedzki” w swoich oficjalnych dokumentach używa sformułowania “degeneraci”? Masz takie pojęcie o czym się wypowiadasz, że łączysz klientów i sutenerów w jedną grupę. Może to nawet te same osoby? I jak już ktoś pisze, “żebym lepiej doczytał, przeczytał dokładniej, ze zrozumieniem, doinformował się” itp., to włącza mi się jakaś kontrolka awersji. “ja wiem lepiej”; skoro czytałeś blog SL, to gdzie widzisz tu “opiekunów”? a może nawet nie widzisz, tego, co SL pisze TU o modelu szwedzkim?

          • Daniel S.

            SL pisała o tym że w jej dotychczasowej praktyce udało jej się nie trafić na takich “opiekunów”. Innym się nie udało. Widzę że z Tobą się nie dogadam – nie będę pisać elaboratów o modelach, bo na tym komentowanie bloga nie polega… 😉 . Co do klientów czy sutenerów tak w Szwecji dzieci są uczone to fakt i tyle. Cieszę się że włączyła Ci się kontrolka awersji – dobrze wiedzieć- coś to mówi o Tobie. Co pisze SL to jedno ja chciałem tylko podyskutować.Nie uradziłem jej (sama może się wypowiedzieć jak zechce) więc powiedz mi w czym problem. W tym że się nie we wszystkim zgadzam…

          • zaciekawiony

            Wielkie sorry. Masz rację. Swoje rozdrażnienie zwalam na chorobę, która mnie męczy od paru dni. Zamiast spokojnej, czytelnej i łatwo zrozumiałej argumentacji użyłem parafraz i skomplikowanych porównań, przypisując adwersarzom więcej niż sami wyrazili.
            Ośmielając się jednakowoż chciałbym przy okazji zapytać Ciebie:
            1) skąd czerpiesz wiedzę, że “innym się nie udało nie trafić na takich ‘opiekunów'”?
            2) czy sądzisz może, że w związku z tym iż ŚL się to udało, jest niereprezentatywna dla zawodu pracowników seksualnych? (co prawda, nie wiemy, jak wielu się to nie udało; możemy się co najwyżej posiłkować jakimiś spreparowanymi informacjami medialnymi, że gdzieś, ktoś, w jakiejś Danii, że policja, ujęła szajkę, że w mieszkaniu radnego, że w telewizji mówili…)
            3) skąd czerpiesz wiedzę, że dzieci w Szwecji są uczone, że klienci pracowników seksualnych to degeneraci (=ci źli, niedobrzy)? piszesz, że to fakt i tyle; bardzo bym chciał poznać źródło tego faktu
            4) o czym według Ciebie mówi moja kontrolka awersji? bardzo chętnie posłucham, nawet jeśli miałyby to być nieprzychylne uwagi; lubię takie, pozwalają mi się zmienić i poprawić
            I na koniec tego przydługiego tym razem komentarza odnośnie Twoich uwag i spostrzeżeń podczas dyskusji – absolutnie nie chcę się ‘wcinać’ między Twoje komentowanie wpisów ŚL, nic mi do tego; nawet pozwolę sobie zachęcić Ciebie do kontynuowania wyrażania swoich poglądów, dawania głosu w dyskusji i komentowania ile się tylko da.
            Miłego dnia.

          • Daniel S.

            Hej rozumiem jak najbardziej twój stan psychofizyczny. 😉
            Co do pytań odnośnie modelu ad. 3
            czerpię wiedzę miedzy innymi szwedzkiego instytutu z https://si.se/en/
            co do ad 1) to wynika z mojej wcześniejszej pracy (pracownik socjalny -streetworker) czy pracownik placówki opiekuńczej.
            Co do ad. 2 nie ma badań opisujących to zjawisko. więc ciężko pisać o reprezentatywności. Jednak tajemnicą poliszynela jest to że zorganizowana przestępczość nadal czerpie zyski przeważnie z agencji czy mieszkaniówek. Podwórkowa mafia często niezależne dziewczyny na mieszkaniówkach odwiedza jako klienci i potem każe płacić około 50% wpisowego – taka lokalna opłata klimatyzacyjna. Dodam że tutaj wielka rola sił porządkowych i duża odwaga dziewcząt przy dużym ryzyku, które z takimi nawet nie lichwiarzami próbują walczyć.
            Co do Ad. 4 odpowiedziałeś sam – choroba -rozdrażnienie czyli mniejsze skupienie podczas czytania. Pozdrawiam

          • zaciekawiony

            Dziękuję za info. Pozwoliłem sobie tam wejść i rozejrzeć się. Nie znalazłem w żadnym umieszczonym tam dokumencie słowa “degenerate”. W 11 dokumentach występuje słowo “children” i żaden nie jest poświęcony nauczaniu tego, jaki dzieci mają mieć stosunek do klientów pracowników seksualnych. Jest za to 105 dokumentów ze słowem “sex”, ale te co przejrzałem są nie na temat, najczęściej jest to zbitka liter. Mógłbyś wskazać ten artykuł (te artykuły) ewentualnie “Events and projects”, w których jest o tym mowa?

          • Daniel S.

            Witam przepraszam, że odpisuję po weekendzie ale obowiązki. Co do
            Twojego pytania, wskazałem między innymi tą stronę. Co do edukacji
            zajmuje się tym Szweckie Ministerstwo Integracji i równouprawnienia. Na
            studiach omawialiśmy rządowy program przeciwko prostytucji i handlu
            ludźmi, jest dużo fundacji stowarzyszeń (typu La Strada) które na co
            dzień prowadzą szkolenia w szkołach. I tam między innymi dzieci się uczy
            że kupowanie seksu jest przestępstwem – czyli degeneracją w sensie
            społecznym.

            Dokładnego artykułu Ci nie wskażę, bo teraz nie
            jestem w stanie. Ale 7 lat temu o tym pisano. Mam nadzieję że odpowiedź
            satysfakcjonuje.

          • Chciałabym zauważyć, że doświadczenia w zawodach pomocowych bardzo silnie kształtują wyobrażenia o rzeczywistości. Miałam do czynienia z seksuologami, którzy wyobrażali sobie, że praktycznie wszyscy przedstawiciele mniejszości seksualnych mają problemy w związku z byciem tymiż – bo ich 100% klientów miało takie problemy. Nie mogli sobie wyobrazić istnienia szczęśliwych osób LGBT czy kinksterów, bo nigdy ich nie spotkali w swoim gabinecie.
            Co do tajemnicy poliszynela, w różnych miastach w Polsce jest inaczej. W Warszawie mafia odwiedzająca niezależne seksworkerki jest dość słaba i większość z nas nie ma takich doświadczeń. Są w Polsce miasta, gdzie jest zupełnie inaczej i gdzie dodatkowo policja jest bardzo skorumpowana – słyszałam o tym przy okazji mojej pracy streetworkerskiej. La Strada tam ma pełne ręce roboty…

          • Daniel S.

            Ja patrzę troszeczkę inaczej, niż seksuolodzy, którzy są zamknięci w gabinetach. Moja praca wcześniej polegała na interwencji, więc byłem tym, który niósł instytucjonalne wsparcie potrzebującym, gdzie podstawą w działaniu jest nie oceniać. Co do policji, masz rację jest różnie. Sposób na interwencję napisać informację, zgłoszenie do KGP WKP i KMP, aby każdy każdemu patrzał na ręce, wtedy się boją że ktoś zauważy nieprawidłowości i zaczynają działać. Niestety w komendach na szczeblu gminy czy powiatu nadal panuje przekonanie, że dziewczyna wybierając zawód taki a taki jest sama sobie winna. Co najważniejsze tam gdzie nie ma “opiekunów” praca taka jest zwykłym wyborem. Nie trzeba eksploatować ciała, sam sobie jesteś szefem. Tam gdzie opiekun jest tam jest manipulacja, a techniki ich są dopracowane idealnie. Od emocjonalnej opieki na początku pracy po sugestie jak przekraczać następne granice moralne czy etyczne na końcu. Bo sex worker to nie pracownik a narzędzie zysku. Działa to trochę jak uzależnienie bo tutaj uzależeniem jest pieniądz i pewien styl życia trochę hedonistyczny, gdzie wszystko łatwo przychodzi ale i łatwo ucieka, a dużo dziewcząt w tym zawodzie idealizuje, że wreszcie któryś z klientów okaże się księciem na białym rumaku… I tutaj mafia(managerowie) przeszli szkolenia psychologiczne…zdarzają się jeszcze szantaże. zdjęcia, straszenie że rodzina się dowie ect ale cześć z ich staje się tymi “dobrymi” szefami, którzy pokażą jak zarabiać dużo manipulując.

            P.S Bardzo cenię Twój blog z jednego powodu, pokazujesz, że ten zawód trzeba traktować jako własną działalność gospodarczą gdzie samemu bez managerów się decyduje jak pracować, w jaki target uderzać ect. Gdzie jest zdrowy rozsądek (czas dla siebie), a nie tylko pogoń za pieniędzmi (…karami za niepojawienie się w pracy). Albo strach przed wyrzuceniem z pracy, bo Ty masz już dość i chcesz odpocząć”L-4″ czy wziąć urlop, a szef nie lubi jak firma nie przynosi zysku i boisz się że na Twoje miejsce zatrudni inną…więc zasuwasz jak robot

          • Hm, interwencje to nadal praca wybiórcza, z ludźmi potrzebującymi pilnej pomocy, a nie ze wszystkimi pracownicami i pracownikami seksualnymi. Jeśli ktoś nie potrzebuje pomocy, to w takim układzie jest niewidoczny.
            Wielu menedżerów jest takich jak opisujesz, ale są też normalni. Żadna moja menedżerka mną nie manipulowała, kierowcy też nie. Różniłyśmy się czasem podejściem oraz pierwsza menedżerka chciała, żebym pracowała do późniejszych godzin, ale zawsze mogłam odmówić.

          • Daniel S.

            Tak ta praca jest wybiórcza, jak i praca seksuologa czy escort-girl czy tancerki go go. Każdy inaczej spogląda na ten temat. Legalizacja prostytucji byłaby dobra pod warunkiem wyrugania z tego biznesu opiekunów, czy to się da zobaczymy – eksperyment niemiecki trwa. Co do seksuologów- oni pracują tylko z potrzebującymi (tymi, którzy się do nich zgłoszą o pomoc- i pracują na kozetkach, raczej analizując życiorysy i próbując zmieniać zachowania.) Ja się zajmowałem interwencją, czyli na szybko pomocą jak zabezpieczyć zdecydowane dziewczyny, które chcą rzucić (problemem jest wykształcenie a w zasadzie jego brak – choć teraz praca jest od ręki tylko nie już tak “łatwa”) Z kolei Ty patrzysz na ten biznes jako strona popyt – podaż. Wracając do systemu szwedzkiego. Niszczy on popyt czyli uderza w grupę podażową. Model ten też daje “mniej pracy” dla psychoterapeutów czy seksuologów bo z kolei spada podaż – i sexworkerzy przebranżawiają się. Co do pracy socjalnej pracuje się dalej, bo każdy zgłasza się z czasem o pomoc. Co do niewidoczności, to kwestia zaufania -bo Wasze środowisko jest hermetyczne. Dalego ważne jest propagowanie instytucji typu La Strada czy Pomoc, za co i Ciebie cenię bo to robisz ;). pozdrawiam

          • Nie do końca zgodzę się z Twoim utożsamieniem perspektywy specjalisty z perspektywą pracownicy seksualnej. My mamy szansę mieć większy wgląd w nasz zawód niż przedstawiciele zawodu pomocowego – bo to jest nasz świat. Oczywiście też mamy do czynienia z wycinkami rzeczywistości (ja nic nie wiem o paniach pracujących przy drogach krajowych), ale doświadczamy pracy na własnej skórze.
            Zdarzało mi się i być na terapii, i korzystać z pomocy socjalnej dla starzejących się bliskich i mogłabym powiedzieć, że mam tak samo wybiórczą wiedzę o psychoterapii i pracy socjalnej jak terapeuta i pracownik socjalny. A jednak nie uczę pracownika socjalnego jak rozumieć, powiedzmy, ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, albo terapeuty, jak działać etycznie i wg kodeksu psychologów. Tymczasem wielu ludzi uważa się za ekspertów od rozwiązań pracownic seksualnych, bo pomogli jakiemuś ich wycinkowi…

            Legalizacja wcale nie jest dobra 🙁 Ma sporo wad, w tym dzielenie pracownic i pracowników na legalnych i nielegalnych przedstawicieli zawodu. W Niemczech wprowadzono rok temu potworne ograniczenia… dużo ludzi nie chce się rejestrować i pracują na czarno lub się przebranżawiają (co wcale nie jest dla wielu z nich dobre – chciałbyś być zmuszony zmianami prawnymi do zmiany swojego zawodu na jakiś inny, którego być może nie lubisz, który nie pozwoli Ci wykarmić rodziny?).

            Co do modelu szwedzkiego, to trochę ludzi zmienia branżę, ale bardzo dużo osób w niej zostaje, ryzykując więcej niż do tej pory i ciężej pracując. Widać to na przykładzie amerykańskiego FOSTA/SESTA – jest jeszcze trudniej niż w krajach z modelem szwedzkim (nie można się reklamować w sieci, a praca jest kryminalizowana) i w sieci jakoś nie pojawiają się narracje “zostałam zmuszona do zmiany pracy” tylko “zostałam zepchnięta na ulicę / do alfonsa”.

            Nie wiem o co Ci chodzi z tym, że każdy zgłasza się z czasem o pomoc…

            Natomiast jeśli chodzi o niewidoczność, to zobacz – przychodzili do mnie do agencji streetworkerzy. Gadali. NICZEGO się o mnie nie dowiedzieli. Nie dlatego, że byłam nieufna. Dlatego, że nie mieliśmy o czym rozmawiać – nie potrzebowałam ich do niczego poza tymi nieszczęsnymi darmowymi gumkami. Rozmawiali tylko z koleżanką proszącą, żeby znaleźli jej inną pracę… Teraz nikt do mnie nie próbuje dotrzeć przez maila czy numer służbowy, mimo że chętnie bym pogadała. Tak, można powiedzieć, że moje środowisko pracy jest hermetyczne – ale przecież wystarczy wejść na stronę z ogłoszeniami, żeby znaleźć do mnie kontakt. To nie jest tak, że pracuję w podziemiu.

  • No proszę. A przestrzegałem, aby się PiSowi nie podsuwać pod nos… A tak się zaczyna. Ech :/

    • No. O wiele bardziej podobała mi się sytuacja sprzed roku, kiedy pracą seksualną zajmowała się “totalna opozycja”: Razem i radykalne feministki. Sporo bicia piany, ogromne emocje i stres po naszej stronie, ale i sensowne artykuły zamieszczone na fali zainteresowania tematem. A teraz… brrr.

      • Ale wiesz, że dlań byłaś jak i całe środowisko, zaledwie instrumenta vocale – proletariatem zastępczym? Nie abym twierdził, że dla mnie “seksworkerki i seksworkerzy” byli czymś więcej, jak (potencjalnym) narzędziem do osiągnięcia (upragnionych) zysków, ale… w przeciwieństwie do nich, moja gałąź jest tą samą, co Wasza. Podczas gdy dla nich, Twoja gałąź jest w zupełnie innym lesie…

        Obawiam się, że nie zdajesz sobie z tego sprawy. A piszę to, jako były członek SLD 😛 A obecnie wyborca PISu 😀

        Najlepiej, aby było tak, jak było (LOL) i aby wszystko było po cichu… No ale… To tylko moje… hm. “pobożne życzenia”. Na dodatek, nie zarabiam wcale na Was, Drogie Panie, ani na Waszych Klientach i… jeśli tak dalej pójdzie – będę musiał zapomnieć o la dolce vita, bo PiS dobierze się Wam do d… 🙁 Choćby dlatego, że Was jako “mięso armatnie” rzuci “życzliwa Wam” (ROTFL) opozycja (jaką to modlitwę wymyślił kard. Richelie?).

        Moja dobra rada, jako “exkutasa” partyjnych struktur młodzieżowych i niedoszłego nieskończonego politologa – nie baw się w politykę. Z całym szacunkiem – choćbyś dupy dała wszystkim w tym kraju i tak będziesz zbyt małą kurewką (sorry) na to, aby się tym zajmować. A “branży” i Tobie osobiście, najlepiej służy cisza i nie wtrącanie się do niej nikogo i niczego. Taka prawda. Lewica chce Was drogie “seksworkerki” wydpuczyć. Prawica – ta spod znaku Ziemkiewicza (byłego Waszego klienta) chce po cichu, tak jak było. Ale jak podskoczycie… I to jeszcze sprowokowani przez lewicę, do bycia mięsem armatnim – to bez żalu Was poświeci.

        Wniosek – lepiej się nie bawić w politykę i robić swoje. I trzymać oszołomów spod znaku Pospieszalskich z dala od tematu i branży. No ale… co ja tam mogę. I tak zrobicie, co chcecie. 😉 A ja co najwyżej wrócę na ziemię z moimi planami na bycie e-alfonsem. Ech…. ;(

  • memo

    Dekryminalizacja załatwia sprawę. Nie likwiduje przestępstw, ale daje bezpieczeństwo tym, którzy chcą działać fair — seks za pieniądze.

    Tak jak z alkoholem… Mogę kupić legalnie. Ale to nie znaczy, że nie ma przestępstw związanych z alkoholem. Są przestępstwa i trzeba je ścigać.

  • Zdzisław Śmietana

    Jeśli taka kluczowa sprawa jak pozwolenie kobiecie na decydowanie o tym czy chce donosić i urodzić dziecko, czy też nie, nie jest w rękach jej samej, tylko w rękach ustawodawcy, to kwestia czy uznać za legalne dawanie dupy za pieniądze, czy też wsadzać do więzienia wszystkich parających się procederem łącznie z klientami, długo jeszcze w tym kraju nie zostanie rozwiązana po ludzku. I prędzej zostanie rozwiązana na modłę szwedzką, niż holenderską. Poza tym, jest znacznie więcej absurdów, które czekają na odrobinę zdrowego rozsądku: legalizacja marihuany, legalizacja pokera, rozluźnienie przepisów o ruchu drogowym, rozluźnienie fiskalne, itd. Klasyczny wyborca PiSu unika tematów trudnych i woli, żeby nie były poruszane wcale, dlatego wszystkie te ruchy są pozorne. Rozmowa, z której nic nie wynika, jest tylko czczym gadaniem.

    • Daniel S.

      Nie do końca. Są ludzie którzy tego słuchają i tworzą swoje postawy albo je modyfikują więc blogi tego typu mają sens. Klasycznych wyborców PiS jest góra 10% w w zbiorze wyborców (twardy elektorat). Reszta wyborców PiS jest tak płynna jak za czasów SLD – PSL – UP czy wcześniej AWS. Taka masa bezideowa, która zmienia poglądy w zależności jak wiatr (zasiłek) zawieje (patrz nacisk otoczenia społecznego). Co do modelu szwedzkiego, przypominam że to państwo socjaldemokratyczne, gdzie od dekad nie rządzą konserwatyści. pozdrawiam