3
Jun
2018
3

Mój pierwszy siniak

Stało się. Dziś maskowałam korektorem rozległego, żółtego siniaka na twarzy (konkretnie na kości policzkowej), którego dorobiłam się w pracy ładnych kilka dni temu. Najpierw dość długo policzek był zaróżowiony i upiornie bolał, a dzisiaj w lusterku zobaczyłam intensywnie żółtą plamę…

Czy trafiłam na przemocowego klienta?

A może jakieś BDSM poszło źle?

Cóż, nie. Nic z tych rzeczy.

Walnęliśmy się głowami z klientem, kiedy ja chciałam się do niego przytulić po seksie, a on chciał… nie wiem co, bo tego nie zrobił. Ja jego trafiłam w czubek głowy i po chwili pewnie o tym zapomniał, a on mnie – w policzek.

Aż huknęło i boli do tej pory, choć na szczęście już znacznie mniej.

*

Długi weekend się powoli kończy i zaczęło się z powrotem zainteresowanie, ludzie piszą i dzwonią. Dzisiaj spędziłam przesympatyczny wieczór w klimatach GFE: drink w hotelu, uznana restauracja z naprawdę pysznym jedzeniem i świetną kartą win (jestem z siebie dumna, bo sama ją znalazłam i zaproponowałam), pokój hotelowy. I dużo rozmów. Klient sporo ode mnie starszy, wszechstronnie wyedukowany i wybitnie inteligentny, a przy tym bardzo miły. Żyć nie umierać.

*

Przedwczoraj wieczorem udzielałam się towarzysko i obejrzałam z kolegą bardzo zabawny i ciekawy film z wyraźnie zaznaczonym wątkiem pracy seksualnej: “Seks dla opornych” (“My Awkward Sexual Adventure”) z 2012 roku. Bohaterem jest zahamowany i nieasertywny seksualny nieudacznik, z którym dziewczyna zrywa ze słowami “nie mogę do końca życia uprawiać seksu tylko z tobą!”, notabene w chwili oświadczyn. Ponieważ Jordan chce ją odzyskać, uzyskuje pomoc “seksualnego Yody” – poznanej przypadkiem tancerki egzotycznej, Julii, która robi za jego przewodniczkę po świecie otwartej i wyzwolonej seksualności. (Doskonale odnalazłabym się w tej roli).

Pracę seksualną bohaterki potraktowano całkiem nieźle – nikt jej nijak nie krytykuje, przeciwnie, Julia występuje w roli docenianej ekspertki od spraw seksualnego rozwoju, a dodatkowo jest chwalona za swój taniec. Tak poza tym to jest dość stereotypową przedstawicielką zawodu, która kompletnie nie ogarnia spraw finansowych, zadłuża się po uszy i wydaje majątek na przyjemności. Chociaż to nie są byle jakie przyjemności, bo chodzi o jej ogromną pasję. Julia ma marzenie, chce prowadzić biznes, bo jest w czymś bardzo dobra, ale nie czuje się mocna w przedsiębiorczości i dlatego nie wierzy w sukces. Dodatkowo potrzebuje kopa finansowego, żeby zrealizować swój cel – bo w końcu to zaczyna być jej cel. Gdzieś w tle jest brak rodziny i przyjaciół spoza branży (choć pojawia się postać sąsiada – miodzio).

Jordan oczywiście odwzajemnia pomoc – jest księgowym, zna się na wychodzeniu z długów – i poniekąd ratuje swojego “Yodę” z opałów, dając przy okazji szansę zmiany pracy na lepszą, ale nie jest to “ratowanie ofiary”. To zwykłe wspieranie przyjaciółki, która jest bardzo dobra w niektórych rzeczach, a w innych już niekoniecznie.

Film bardzo Wam polecam. Na Filmwebie ma dość niską ocenę, 6,1/10, ale zasługuje na więcej.

3