6
Jun
2018
5

Mój seksualny krajobraz

Gdybym miała znaleźć metaforę dla mojego erotycznego krajobrazu, tego, jak manifestowałaby się teraz moja seksualność w fizycznym świecie, byłby to rozległy, dziki las tropikalny. Gorący, wilgotny, pełen życia i bardzo niebezpieczny dla przeciętnego Europejczyka. Ale nie dla mnie. Ja jestem lokalna, doskonale zaznajomiona z poszczególnymi gatunkami roślin i zwierząt, swobodnie poruszam się po sobie tylko znanych ścieżkach.

Chętnie witam w dżungli różnych śmiałków-turystów, prowadzę ich tam, gdzie chcą dotrzeć i pilnuję, by nie zeszli ze ścieżki, nie zabłądzili, nie dali się pożreć. Jestem tropicielką i przewodniczką, dumną mieszkanką swojego lasu. Cieszą mnie te kontakty, lubię dzielić się moim światem, nawiązywać znajomości, dowiadywać się, co słychać w wielkim świecie.

Choć jestem bardzo związana z moim lasem tropikalnym, czasami brakuje mi czasu, żeby tak po prostu w nim pobyć w samotności, ciesząc się zapachami, smakami, strugami deszczu. Dżungla jest moim domem i miejscem pracy, traktuję ją użytkowo. Wyzwaniem dla mnie jest jeszcze bardziej się z nią zjednoczyć – zarówno na poziomie cielesnym, jak i duchowym.

Głęboko w lesie, gdzie nie docierają turyści, znajduje się moja mała chatka. Mieszkam w niej sama i prawdopodobnie tak już zostanie. Nie lubię się dzielić swoją przestrzenią. Czasami skrycie pragnę, żeby było inaczej, ale już dawno zaakceptowałam swój indywidualizm.

Niepokoi mnie natomiast moje odizolowanie od plemienia. Chciałabym być bardziej zżyta ze swoimi ludźmi, ale ci, których znałam, rozproszyli się po świecie, zajęli własnymi sprawami, skłócili ze sobą – i już nie wiem, kto jest wciąż swój. Mój własny styl życia nie pomaga: podział na “nas” i “obcych” jest silny, a ja sporo czasu spędzam z “obcymi”.

Czasami, dla rozrywki, wychodzę z dżungli i słucham, co mają o niej do powiedzenia biali profesorowie z bardziej cywilizowanych miejsc, którzy studiowali ją z książek i z obrazków. Rzadko znajdujemy płaszczyznę porozumienia.

5
  • Aleksander Nowak

    Zajebisty storytelling 🙂

  • gagatek

    I am in ave…

  • Zdzisław Śmietana

    Ładnie napisane. Kiedyś myślałem, że uda mi się dotrzeć do tej Twojej chatki. Sądzę, że mielibyśmy w niej wiele tematów na wiele nocy do przegadania. Nie umiem natomiast stąpać tylko tam gdzie ktoś mi każe. W dżungli sam wybieram swoje ścieżki.

    • Dopóki Twoje ścieżki nie przecinają się z czyimiś granicami, to jesteś bardzo mile widziany 🙂 Dżungla jest zamieszkana przez różne istoty, więc trzeba uważać.

      • Zdzisław Śmietana

        W dżungli nie ma granic. W dżungli, jeśli ktoś albo coś rości sobie prawa do jakiegoś terytorium, to musi mieć dostatecznie dużo siły, żeby tego terytorium bronić. W przeciwnym razie może sobie tylko roić, że ma do niego prawa i każdy kto będzie chciał, będzie granice tego terytorium przekraczał. Z mojej perspektywy, jeśli ktoś celowo stoi na mojej drodze w dżungli, to powinien uważać i zalecane jest pilne schodzenie z tej drogi. Idąc Twoją analogią przewodniczki, co robisz z tymi, którzy chodzą tam gdzie chcą i nie tolerują mówienia co im wolno, a co nie? Domyślam się, że poznając ich lepiej, robiła byś wyjątki względem uczęszczanych ścieżek, i niewykluczone, że sama byłabyś zachwycona mając towarzysza niebezpiecznych wypraw w niezbadane i mroczne rejony tej dżungli. Pytanie czy byłabyś w stanie zaufać komuś na tyle, by pozwolić mu chodzić tam gdzie chce. Ja wiem, że ci którzy chodzą tylko tam gdzie im wolno, są nieskończenie bardziej bezpieczni. Ale też nieskończenie bardziej nudni i przewidywalni.