19
Lip
2018
7

Węgle jak węgle, czyli o przeżywaniu w pracy

Czytam „Pełną moc życia” Jacka Walkiewicza – trenera, mówcy motywacyjnego, do niedawna właściciela fajnej księgarenki biznesowo-rozwojowej w Warszawie na Chmielnej. Do myślenia dało mi jego spostrzeżenie, że większość uczestników eventów, podczas których przechodzi się po rozżarzonych węglach, bagatelizuje swój sukces i mówi coś w stylu „węgle jak węgle”. Osadzone to było w kontekście zachęty do pełnego i świadomego przeżywania swojego życia, której autor poświęcił cały rozdział książki.

Mój umysł krąży dość nietypowymi ścieżkami, bo przypomniało mi się przeżywanie negatywnych momentów w życiu oraz rozmowa do wywiadu na kobieta.wp.pl, gdzie – jak pamiętam – tłumaczyłam dziennikarce, że naprawdę nie wypieram traumy gwałtu w pracy, wiem czym taka trauma jest, PTSD też znam i wyparcie również – po prostu nie przeżywam tego tak długotrwale. I jeszcze w ramach analogii, czy mogłoby paść stwierdzenie „pożar jak pożar” w wykonaniu strażaka, który podsumował niedawne doświadczenie z pracy. Pewnie mogłoby. Znam jednego strażaka. Kiedy opowiadał mi o swojej pracy, ciągle gryzłam się w język.

W każdym razie jestem za przeżywaniem także negatywnych momentów ze swojego życia – i je przeżywam. Nie tak dawno temu miałam dość przykre doświadczenie z klientem, który (po bardzo miło spędzonym wieczorze) w łóżku okazał się nieokrzesany w niedobrym znaczeniu tego słowa. Nie agresywny, nie przemocowy, bez złej woli, ale totalnie nieogarnięty, bez kultury seksualnej. Trochę jakby robił to pierwszy raz. Całość była nieprzyjemna, dość bolesna i gdyby to nie była praca, to na pewno bym to przerwała, tym bardziej, że człowiek nie reagował na bardziej subtelne wskazówki, żeby coś zmienił. A tak to zagryzłam zęby i przeczekałam. Szukałam jakichś lepszych strategii w głowie, ale nie znalazłam, więc zostało myślenie o Anglii.

Po wyjściu byłam w dołku, nieszczęśliwa i obolała. Użaliłam się bliskiej osobie, wzięłam tabletkę na uspokojenie (magiczna broń escortki), dotarłam do domu i poszłam spać. Rano było już w zasadzie ok: z łatwością zajęłam się innymi sprawami i kolejnymi randkami, choć na wspomnienie spotkania z tym panem jeszcze przez jakieś dwa tygodnie reagowałam lekkim wzburzeniem. Teraz już jest spokojnie.

No i czasami tak jest w tej pracy, mogę podsumować. Węgle jak węgle. Nie każdy seks jest udany. Przeżyłam podobne historie kilka razy, przeżyję jeszcze kilka. Chyba że nauczę się magicznie zamieniać tego typu klientów w czułych kochanków.

Stoją za tym emocje, które kiedyś przeżyłam i które w tamtym momencie były autentyczne. Ale nie pozwalam im zostać ze mną na dłużej. Po pierwsze nie pasują do mojej mentalności, po drugie by mi przeszkadzały. Nie można iść na spotkanie z klientem, koncentrując się na tym, że kiedyś w przeszłości było nieprzyjemnie, bo nic z tego nie wyjdzie. Trzeba mieć świeży umysł i skupić się na przeżywaniu tete-a-tete z nową osobą.

A propos tego ostatniego, szukałam ostatnio znowu dziewczyny do trójkąta i w czyjejś recenzji przeczytałam, że w trakcie stosunku escortka umawia się na spotkania z kolejnymi klientami. Do tego było sporo uwag o automatycznym, nieobecnym zachowaniu. Wszystko mi opadło. Tak nie można! W trakcie spotkania z klientem powinno się być tylko dla niego, w pełni skupioną i uważną, w najlepszej możliwej formie. Im pełniej, im bardziej autentycznie uczestniczy się w randce, tym bardziej zadowolony jest klient.

Problem w tym, że nie każdy ma taką pojemność na doświadczenia, przyjemność, emocje. Nie każdy chce się aż tak otworzyć.

I może stąd uczestnicy eventów w większości mówią „węgle jak węgle”, a dobrych escortek jest tak mało…

7

You may also like

„Dziewczyny z Dubaju” to chłam
  • Zdzisław Śmietana

    Przyszło Ci kiedyś do głowy, żeby zamiast liczyć na magię lub subtelne sygnały, powiedzieć: „poczekaj, boli, spróbujmy inaczej”? Mężczyźni nie są domyślni. Zwłaszcza kiedy płacą za seks, bo wtedy to Ty masz się starać, żeby jemu było miło. Ale skoro Ty oświecona, wyemancypowana, specjalistka od seksualności, tyle dbająca o komfort w pracy, i tyle gadająca o tym jak to mężczyzna ma się starać, żeby to Tobie było miło, nie potrafisz komunikować wprost tego co myślisz i czujesz, to ja szczerze nie rozumiem kobiet w tym kraju. Klasyczne jedno myśli, drugie mówi, a trzecie robi.

  • Bo ludzie generalnie są dużo bardziej odporni na „traumy”, niż wiele osób uważa.

  • memo

    Miaaś do siebie pretensje, że nie powiedziałaś gościowi STOP. Racjonalnie myśląc możesz nawet uznać, że on Cię „trochę” zgwałcił. I wpłynęło to niedobrze na twoje dobre samopoczucie.

    Ale wiesz… dzięki temu on miał piękne chwile w życiu. A w twoim portfelu troszkę pieniędzy przybyło. I wcale nie uważam, że powinnaś była poweidzieć STOP, ani że zostałaś mini-zgwałcona. Po prostu wykonałaś dobry uczynek, ktoś stał się dzięki Tobie szczęśliwszy, a wymagało to od Ciebie ścierpienia nieprzyjemności.