30
Aug
2018
3

Nie jestem prawdziwa

Ponieważ pracuję na własną rękę i już nie działam społecznie, prawie nie mam kontaktu z innymi escortkami. Mój seksworkerski świat ogranicza się do kilku zaprzyjaźnionych wideomodelek, dosłownie jednej escortki z zagranicy i śledzenia artykułów pojawiających się na polubionych stronach na FB czy subskrybowanych przez Google Alerts. Dlatego, mimo najszczerszych chęci, jestem teraz trochę odcięta od środowiska i nie za dobrze wiem, co w trawie piszczy.

Mimo to ostatnio dotarły do mnie wieści o odbiorze mojego bloga w środowisku innych pań do towarzystwa. I nie jest to odbiór zbyt przychylny, co trochę mnie zasmuciło – w taki rozumiejący sposób.

Wiecie, ja zawsze byłam trochę inna. W podstawówce nie do końca miałam z kim rozmawiać, szczególnie odkąd drogi moje i ulubionej koleżanki rozeszły się z okazji zmiany szkoły. Później, jako nastolatka, wsiąkłam w świat fanów literatury fantasy – niby się gdzieś odnalazłam, ale nie był to mainstream. Jako działaczka bywałam krytykowana za nie dość prawidłowe poglądy. I tak dalej. Przełożyło się to na świat usług seksualnych. W agencji nr 1 czułam się jak kosmitka. W agencji nr 2 najlepszy kontakt złapałam z szefową. Jako streetworkerka znowu nie potrafiłam się odnaleźć, bo nie była ze mnie ani osoba z zewnątrz, ani koleżanka odwiedzanych pracownic (pracujesz SAMA? nie BOISZ SIĘ?).

Tak więc naprawdę nie zdziwiło mnie, że inne pracownice seksualne nie przepadają za moim blogiem. Uważają go, jeśli dobrze zrozumiałam, za niewłaściwy. Odzierający kunszt zawodowy z tajemnicy. Nie zgadzają się w wielu sprawach. Mają inną perspektywę wynikającą z innych doświadczeń (na moim blogu jest za mało patologii i traum) i prawdopodobnie ambicji, bo ich zdaniem moją prawdziwość jako escortki totalnie przekreśla to, że zamierzam kiedyś odejść z tej branży – a one się w nią całkiem zanurzyły. Więc niby jestem autentyczna, ale nie rasowa. Takie nie-wiadomo-co.

No i cóż. Jestem z tym od paru dni. Jest mi trochę smutno, bo wolę, kiedy inni mnie lubią i doceniają. Trochę też unieszczęśliwia mnie to, że nie umiem wejść do głów tych krytyczne nastawionych pracownic i zrozumieć, co złego widzą w informowaniu innych o realiach pracy seksualnej konkretnej osoby, zwłaszcza że przecież widać po Garsonierze, że to nie są żadne sekrety. Lubię rozumieć o co chodzi.

Jednak nic to nie zmieni. Pobędę po prostu z tym głosem. Lubię pisać bloga, zauważyłam też, że dla wielu ludzi ma on znaczenie. I uważam, że jest potrzebny. Żadna ze mnie liderka społeczności, skoro nie stoją za mną inne dziewczyny, ale to zawsze wkład w odczarowanie branży. A ja absolutnie nie chcę, żeby była zasnuta mgłami, tajemnicza i pełna sekretów oraz w izolacji – bo to stąd właśnie biorą się najczęściej patologie, w które wpadają inne osoby.

3
  • Nie ma się co przejmować rzeczami, na które nie mamy wpływu. Wisły kijem nie zawrócisz. Mimo że nie korzystam z komercyjnych usług seksualnych, to lubię czytać Twojego bloga, więc to zdecydowanie ma sens.

  • Aleksander Nowak

    Ja Cię lubię 🙂
    Jestem zwykłym gościem a czytanie tego bloga pozwala mi lepiej zrozumieć osoby z Twojej branży.
    Twój blog jest dla mnie 1000 razy prawdziwszy niż wszystkie materiały z TV szukające sensacji 🙂
    Robisz dobrą robotę i rób to dalej 🙂
    Miłego dnia 🙂

  • viator

    “bo ich zdaniem moją prawdziwość jako escortki totalnie przekreśla to, że zamierzam kiedyś odejść z tej branży – a one się w nią całkiem zanurzyły”

    Dziwny to zarzut, bo z moich doświadczeń wynika, ze większość dziewczyn mówi, ze to zajęcie tylko na jakiś czas, potem znajdą sobie “normalna pracę”

    • Może trafiasz na inne dziewczyny, a może… między sobą mówią (i myślą) co innego niż mówią klientowi? Ostateczne przyznać się przed kimś, że nie ma się pomysłu na siebie i nie umie się wyjść z branży – to trochę słabo wygląda.
      Ja kiedyś myślałam, że popracuję jako escortka przez dwa lata, a potem wszystko się ułoży. Musiałam pozmieniać plany. Też mi z tym nie było dobrze.

  • memo

    Ja uwielbiam twojego bloga, twój styl pisania, i … choć nie znam Cię w realu… to taki łagodny ton pogodzony z rzeczywistością — ale nie pesymistyczny, tylko ton brania świata takim jaki on jest, trochę jasny, trochę ciemny, raczej szary.

    🙂 🙂

  • Zdzisław Śmietana

    O, lubię jak piszesz tak autentycznie i na temat. Od razu widać różnicę jakościową w stosunku do tego promowania coachingu np. Coraz rzadziej piszesz w ten sposób, a szkoda.

    Wiesz co widzą złego w informowaniu innych? Po pierwsze, sam fakt, że to robisz. Łamiesz niepisane prawo konfraterni, lub jak wolisz, cechu. To trochę tak jak magik, który tłumaczy swoje triki tak, że na końcu to co robi nie jest już ani trochę magiczne. Niby wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że iluzjoniści nie robią nic innego niż wciskanie ludziom kitu. A jednak każdy kto na takie przedstawienie idzie, chce poczuć się tak oszukany, żeby zdawało mu się, że magia istnieje na serio. A Ty pokazując wszystkie triki sprawiasz, że zabiegi koleżanek po fachu wyglądają po prostu śmiesznie. Zdrada.
    Po drugie, co wynika z pierwszego, psujesz rynek. Klient, który przeczyta tu to i owo, oczekuje od przeciętnej dziwki Twojej wrażliwości, Twojej inteligencji, Twojego zaangażowania i wyczucia, a to jest po prostu poza ich zasięgiem. A jak wiesz, żadna kobieta nie lubi być porównywana do innej i wypadać w porównaniu gorzej. Zwłaszcza w porównaniu do bezpośredniej konkurencji. Żeby wziąć coś takiego na klatę, trzeba być na zupełnie innym poziomie rozwoju. Zazdrość i zawiść.
    Po trzecie, to co piszesz unaocznia im, że całe ich życie, wszystko to co nazywają rzeczywistością, zależy tylko wyłącznie od ich punktu widzenia, od ich nastawienia i od ich chęci zmiany swojego losu na lepszy. Cała ich cenna perspektywa to tylko umiejętności właściwej, lub w ich przypadku, niewłaściwej interpretacji oraz przyłożonych metod zaradczych. I nawet jeśli większość z nich nie potrafi nazwać sytuacji w której się znalazły w sposób przedstawiony powyżej, to myślę, że większość gdzieś w zaciszu swoich dusz, zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę. Wstyd.
    A po czwarte i najważniejsze, jak wszyscy ludzie, którzy kiedykolwiek byli inni, którzy zwykle nigdzie nie pasowali, bo zbyt dużo widzieli, zbyt wyraźnie, a najbardziej, że chcieli naprawiać wszystko szczerością, otwartością i mówieniem prawdy, masz ten niezwykły dar naiwnej dobroci. Absolutnie go rozumiem, bo całe życie funkcjonuję w ten sposób, z uporem maniaka mówiąc ludziom prawdę, tak jak ją widzę. Natomiast wiąże się to z tym samym co zwykle – ludzie nie chcą prawdy, bo prawda boli, bo prawda odziera ich z bezpiecznej iluzji, każe na nowo grzebać się w sprawach, o których chcieliby najchętniej zapomnieć i ukryć się w mechanizmach codzienności, a przede wszystkim wywołuje strach, że ktoś tak bezbłędnie widzi co grają. A Tobie wydaje się, że wszyscy nagle stwierdzą, że dobra, koniec tego przedstawienia. Teraz wszyscy już się uśmiechnijmy, weźmy za ręce, chodźmy pobzykać, zjeść coś dobrego, a potem przytulmy się i pogłaskajmy i już wszystko będzie dobrze. Tak bardzo jak podoba mi się ten scenariusz, obecny film trwa dalej niezależnie od tego, że scenografia już się opatrzyła, dialogi znudziły, a aktorzy używają tych samych starych form. Nie mają alternatywy. Nie potrafią widzieć rzeczywistości tak jak Ty. Nie mają siły i nie mają wyobraźni. Ich rola polega na graniu tego co do tej pory, a Ty im tylko przeszkadzasz, bo mylisz dialogi i zawracasz głowę mrzonkami, które nie są dla nich osiągalne.

    Teraz już wiesz czemu? Rozumiesz o co chodzi?

    • Czasami naprawdę lubię Twoje komentarze. Ciekawe co o tym powyżej myślą koleżanki po fachu…

      Nie zawsze da się pisać autentycznie i na temat. Wakacje nie są szczególnie inspirującym okresem, a po kilku latach istnienia bloga wyczerpałam wiele tematów 🙁

      • Zdzisław Śmietana

        Jak mniemam lubisz najczęściej wtedy kiedy to co piszę powoduje, że czujesz się wyróżniona. 😉 Takie życie. Ludzie lubią innych kiedy komunikat, który otrzymują, jest zgodny z ich wyobrażeniem o sobie lub subiektywnym postrzeganiem przez nich rzeczywistości. Analogicznie nie lubią, kiedy komunikat jest odwrotny. Gdyby moim celem było, żeby ludzie mnie lubili, to mówiłbym im tylko to co chcą usłyszeć. Tylko w ten sposób świat nie posuwa się do przodu, a ludzie tkwią wyłącznie w swoich wyobrażeniach o sobie i świecie. Generalnie istnieje taka obawa, że wraz z wynalezieniem wirtualnej rzeczywistości na kształt Matrix’a, którą każdy będzie mógł kształtować tak jak chce, ludzie przestaną utrzymywać jakiekolwiek kontakty z prawdziwymi ludźmi. Ostateczny triumf id – tylko jeść, spać i ruchać, a wszystko to w atmosferze absolutnego uwielbienia z każdej strony wymyślonego świata i możliwość natychmiastowego osiągania wybranych celów przy pomocy myśli. Mówił o tym Stephen Hawking, tutaj jest na ten temat ciekawy artykuł, który porusza kwestię z różnych perspektyw: https://medium.com/short-bytes/artificial-intelligence-will-be-the-end-of-humanity-but-not-for-the-reasons-you-think-482fbfa6858f

        To prawda, wiele tematów już poruszyłaś, ale przez te kilka lat zmieniła się też Twoja perspektywa ze względu na osiągnięte doświadczenie i przeżyte sytuacje. A zatem niektóre z tych tematów mogą być obecnie widziane przez Ciebie inaczej i warte być opisania z nowej perspektywy. Sama przemiana w Tobie, o ile taką zauważasz, też jest ciekawym tematem myślę. Z mojej perspektywy zawsze da się pisać autentycznie i na temat. Wystarczy chcieć. Nie jest to łatwe oczywiście, bo wymaga zadumy, refleksji i wyciągania trudnych czasem wniosków. Ale ostatecznie do tego się sprowadza – do chcenia. 🙂

  • Wei To

    Dobry blog, szkoda, że więcej dziewczyn nie chce się angażować w “odczarowywanie branży”. Z pewnością poprawiłyby się wówczas warunki pracy wielu kobiet, co byłoby z korzyścią i dla prostytutek i dla ich klientów.

    • Też mi się tak wydaje. Nieświadome wymagań pracy dziewczyny popełniają wiele błędów, przez co nie tylko mogą wpędzić się w tarapaty lub zaszkodzić swojej marce, ale także unieszczęśliwiają klientów.