19
Wrz
2018
4

Już nie musicie mnie wyszukiwać

No i stało się. Przełamałam swoje opory i podlinkowałam moją ofertę w menu. Teraz, jeśli klikniecie „spotkanie”, wyświetli Wam się moja prywatna strona z używanym w pracy imieniem, zdjęciami, zakresem usług i, oczywiście, numerem telefonu.

Trochę się stresuję i nie wiem, czego się spodziewać, ale wielokrotnie przekonałam się, że mam najbardziej zarąbistych czytelników na świecie, więc… postanowiłam Wam ułatwić poszukiwania mnie.

Ujawnienie kim jestem w świecie usług seksualnych jest częścią moich okołozawodowych rozterek, które towarzyszą mi od paru miesięcy.

Na Zachodzie 99% profesjonalistek ma odsłonięte lub prawie całkiem widoczne twarze i klienci z Zachodu tego oczekują. Ostatecznie to żadna frajda kupować kota w worku. Z drugiej strony ja żyję w Polsce, gdzie 99% pracownic seksualnych ma te twarze zasłonięte i klienci reagują szokiem, kiedy ktoś postąpi inaczej. Nawet widziałam jakąś pełną zgorszenia i plotek dyskusję na Garsonierze o pani, która ma ładnych kilka ogłoszeń na Odlotach i na wszystkich można ją rozpoznać. Czemu? Obstawiam reakcję na nieznane, ale może Wy naświetlicie mi ten temat.

Ponieważ chciałabym, aby mężczyźni z Zachodu stanowili połowę moich klientów, od mniej więcej lutego zmagam się z dylematem „pokazać twarz czy nie?”. Oczywiście mogłabym napisać na stronie, że selfie wysyłam na życzenie, ale ilu ludzi zechciałoby się skontaktować i o nie poprosić? Zawsze to dodatkowa akcja do wykonania…

Źródłem mojego dylematu są przyszłe plany zawodowe. Nie do końca umiem się w nich dookreślić, ale z grubsza chciałabym mieć i rybkę, i akwarium. Rybka to pełna jawność i niezależność, zgodnie z moimi wartościami i marzeniami o idealnej pracy. Akwarium z kolei to dużo certyfikatów od szanujących się instytucji i stojące za nimi wiedza i umiejętności. A pcham się do środowiska, które jest niezwykle podzielone: część ludzi znam i są zupełnie OK, a część to straszni tradycjonaliści, którzy dyskryminowaliby mnie na każdym kroku. Czy chcę mieć z nimi kontakt? Nie bardzo. Ale chcę być wiarygodna w tym, co robię i oni mogliby mi w tym pomóc. Możliwe, że będę musiała poważnie przemyśleć, co tak naprawdę chcę robić w życiu i co jest dla mnie realne…

Połączenie bloga z oficjalną stroną może się wydawać z tym dylematem zupełnie niezwiązane, ale jest w tym głębszy sens 😉 I tu, i tu chodzi o brak anonimowości i wychodzenie poza strefę swojego komfortu. Można powiedzieć, że testuję grunt – z Wami, bo mam do Was mnóstwo sympatii.

4
  • zaciekawiony

    Masz moje wsparcie.

  • memo

    Bardzo dobrze że opublikowałaś kontakt do siebie. Twarzy nie pokazuj, bo może Ci w przyszłości zaszkodzić. Na roksie masz wpisane 30 lat, na twojej stronie 29 lat — pasowałoby taką samą liczbę dać. Gdzieś tam jest zdjęcie na łóżku gdzie jesteś skrępowana sznurkami — warto pokazać, zgrabna jesteś 😉

    • Mówisz i masz, zaktualizowałam wiek i dodałam galerię zdjęć ze sznurkami 🙂
      Swoją drogą, mam nadzieję, że na Roksie wiek aktualizuje się sam, bo nie mogę go edytować, a niebawem urodziny. Dodanie nowego identycznego ogłoszenia to jednak z kwadrans klikania XD

      • memo

        Pozostaje teraz mieć nadzieję, że będziesz miała więcej spotkań, czyli nie będziesz robić wpisów, że w budżecie miesięcznym pustki. 🙂

        • No, byłoby fajnie 🙂 Niestety statystyki są nieubłagane – Polacy wydają mniej pieniędzy na konsumpcję i rozrywki niż rok i dwa lata temu. 500+ traci swoją moc.

  • Zdzisław Śmietana

    No jestem pod wrażeniem! Gratuluję odwagi. 🙂

  • viator

    Ładna laseczka 😀