Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Barmankę w Belgii…, czyli nie znam się na sztuce współczesnej

Szukając linków do najnowszych przemyśleń, znalazłam dokumentację performansu Iwony Demko, znanej w kręgach feministycznych rzeźbiarki kobiecej. Iwona Demko afirmuje bardzo intensywnie kobiecą seksualność, tworzy słodkie poduszeczki-waginy (chcę taką!) oraz w bardzo różowy sposób przedstawia różne problemy społeczne. Kiedyś miała fazę na sprzeciwianie się pracy seksualnej, nawet się o nią pokłóciłyśmy, tylko nie zamierzałam się ujawniać jako jedna z seksworkerek. Rozmawiałam z nią prywatnie w stylu „mam koleżankę, która…”. Chyba mi uwierzyła. W koleżankę. Bo na pewno nie w to, co jeszcze jej próbowałam przekazać.

Performans Iwony Demko wyglądał tak:

i była to część akcji sprzeciwiającej się rekrutowaniu kobiet do prostytucji na „barmankę w Belgii bez znajomości języka”.

Osobiście widzę tu fantazję BDSM w wersji Hello Kitty, ale ja się nie znam na sztuce. W każdym razie zastanawiam się, jak wiele osób ten performens podniecił zamiast wzburzyć. Falliczny kształt, chłosta w wykonaniu umięśnionego i zamaskowanego pana, seksownie ubrane lalki (w komentarzach na YouTube zauważyłam żale, że to nie prawdziwe kobiety)… Dziwi mnie wyobraźnia osoby, która dla zwrócenia uwagi na dramatyczny problem stworzyła scenę tak pełną erotycznych podtekstów rodem z „50 twarzy Greya”.

Pod tym różowo-cekinowym cudem są podobno print screeny z wiadomościami dotyczącymi handlu ludźmi, a przechodniom były rozdawane pudełka zapałek z uśmiechniętą dziewczyną na wierzchu i ręcznie przepisanymi wyznaniami autentycznych ofiar w środku (źródło wyznań: La Strada), więc bez wątpienia chodziło o przykucie uwagi i zmieszanie odbiorcy, ale czemu akurat BDSM?!

Integralną częścią projektu jest także, jak mi się wydaje, artykuł Demko poświęcony problemowi i on już nie jest taki zabawny. Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest o handlu ludźmi, zawiera statystyki i zimne fakty. Po drugie, zawiera niebezpieczne manipulacje tymiż faktami.

Zaczyna się na pozór niewinnie:

Według dziennikarki Isabel Pisano, która swoje rozmowy z prostytutkami zapisała w książce „Dziwka” zaledwie 4 procent prostytutek oddaje się dobrowolnie. Reszta z tych kobiet jest do tego zmuszona przez sytuację życiową (najczęściej finansową) lub zmuszana wbrew własnej woli(zwerbowana, kupiona czy przemycona przez mafie handlarzami kobiet).

Mamy tu jednak klasyczny dychotomiczny podział na „dobrowolny wybór | przymus ekonomiczny”, zgodnie z którym ja, zmuszona przez sytuację życiową (potrzebowałam tej pracy na wyjście z biedy i bez niej bieda dopadnie mnie w kilka miesięcy), jestem w jednolitej grupie 96% niedobrowolnych ofiar prostytucji, potraktowana w dodatku na równi z kobietą z handlu ludźmi.

Dalej są fakty, już tylko o handlu ludźmi, a potem niebezpieczna generalizacja:

Wyniki badań amerykańskich dowodzą, że prostytutki mają typowe objawy stresu pourazowego, które dotykają ludzi po gwałcie, katastrofach i innych ekstremalnych przeżyciach. Dręczy je głębokie poczucie winy, które zmniejszają poprzez mechanizmy obronne, takie jak zaprzeczenie.

I znowu o handlu ludźmi, a potem:

Z badań wynika, że z usług prostytutek korzysta co dziesiąty Polak, jak często trafia on na kobietę prostytuującą się wbrew swojej woli, zatem pochodzącą z handlu trudno oszacować…

Przed chwilą „wbrew swojej woli” to był także przymus ekonomiczny, a teraz już tylko handel ludźmi. Najgorsze, że dla Demko to chyba naprawę wszystko jedno, bo w dyskusji ze mną też powoływała się na te 4% Pisano.

Jest jeszcze jeden artykuł Demko poświęcony temu samemu projektowi i on jest już bardzo, ale to bardzo niebezpieczny.

Według psychologów nie ma prostytucji, która by nie odbijała się negatywnie na psychice kobiety. Niezależnie czy kobieta sama podejmuję decyzję o prostytuowaniu się, czy jest do tego zmuszana, efekt jest ten sam. Wyniki badań amerykańskich naukowców dowodzą, że prostytutki mają typowe objawy stresu pourazowego, które dotykają ludzi po gwałcie, katastrofach i innych ekstremalnych przeżyciach. Dręczy je głębokie poczucie winy, które zmniejszają poprzez mechanizmy obronne, takie jak zaprzeczenie. Dlatego te, które pracują w tym zawodzie dobrowolnie, zapytane, zaprzeczają temu. Twierdzą że taka praca nie stanowi dla nich problemu.

Czyli jeśli twierdzę, że nie mam poczucia winy, to przemawia przeze mnie mechanizm obronny? Gdybym była Iwoną Demko, poruszyłabym ten problem poprzez ociekający różową seksualnością projekt przedstawiający zakneblowaną kobietę… Kiedy czytałam to pierwszy raz, trafił mnie szlag. To z powodu tego knebla „zaprzeczenia” nie ujawniłam się przed artystką.

Z artykułu Demko mogę też się dowiedzieć, że „według badań prostytutki są gwałcone średnio raz w tygodniu” oraz że „co trzeci klient jest zaburzony”. To pierwsze jest śmieszne: gwałciciele stanowią promil moich klientów. To drugie mnie niepokoi. Co to znaczy „zaburzony”? Czy jak ma zaburzenie erekcji, to jest zaburzony? Czy jak hołubi moje stopy, to jest zaburzony? Czy jak ma ochotę na głębokie gardło, to jest zaburzony? Czy jeśli cierpi na problemy natury psychologicznej, o których ja najczęściej nie mam pojęcia, albo jest chorobliwie nieśmiały, to jest zaburzony? Mnóstwo ludzi „jest zaburzonych”. Wytykanie im tego to stygmatyzacja. (Notabene dopiero co był Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego).

Dalej w tekście jest stek bredni i stereotypów, których powielanie przyczynia się do naszej stygmatyzacji:

Nierzadko ma się do czynienia z klientem, który wzbudza obrzydzenie lub jest brutalny. Aby poradzić sobie w takiej sytuacji, kobieta prostytuująca się musi odciąć się od własnych emocji. Musi traktować seks jedynie jako akt fizjologiczny, musi uprzedmiotowić swoje ciało, aby przestać odczuwać wstręt czy ból. Zdecydowanie łatwiej przychodzi to pod wpływem różnego rodzaju używek, które pomagają wyłączyć negatywne emocje. Kobieta powoli traci szacunek do siebie. Prostytutkom towarzyszy nieustannie strach, gdyż nigdy nie wiadomo na jakiego klienta trafią. Jej ryzyko zawodowe to gwałt, poniżenie, możliwość zakażenia chorobą. To wszystko w konsekwencji może prowadzić do depresji czy nerwicy. Oprócz tego dochodzi lęk przed odkryciem prawdy przez bliskich czy znajomych. Lęk ten towarzyszy im do końca życia. Dopóki panuje ostracyzm w stosunku do prostytutek, lęk ten nigdy nie przestanie istnieć. Nawet kobiety, które zostały zwerbowane do prostytucji wbrew własnej woli noszą piętno stygmatyzacji. Mimo wszystkich konsekwencji nie jest łatwo zerwać z prostytuowaniem się. Psychologowie twierdzą, że prostytucja uzależnia tak jak alkoholizm, można łatwo w nią wejść, ale potem trudno się wycofać.

Z tego co wiem, Iwona Demko nieco zmieniła swoje podejście do pracy seksualnej pod wpływem wielu rozmów i chwała jej za to, ale te teksty i dzieła nadal są dostępne w sieci i nadal budzą moje, hmm, zmieszanie.

  • Zdzisław Śmietana

    Ile kobiet nadal pracowałoby jako prostytutki, gdyby mogły osiągać satysfakcjonujący dochód inaczej? Myślisz, że kobiet, które oficjalnie lubią dawać dupy za pieniądze jest znacznie więcej niż tych, które chętnie robiłyby coś innego? Ja jestem przekonany, że większość kobiet dawałaby dupy za pieniądze, gdyby same mogły decydować o wszystkim, czyli o tym komu dają, ile dają i jak są traktowane w trakcie. Innymi słowy, tak jak zachowuje się większość kobiet, które uzależniają dawanie dupy prywatnie od statusu społecznego i właściwego zaangażowania oraz przestrzegania protokołu dyplomatycznego przez danego mężczyznę. Ponieważ frajerów nie ma na świecie aż w takiej liczbie, większość kobiet daje dupy za pieniądze tak, jak sobie tego życzy płacący, czyli niekoniecznie tak jak lubią prywatnie i niewielu mężczyzn interesuje czy dana pozycja jest zgodna z jej klauzulą sumienia.

    Ciekawostka z cyklu chore problemy feministek i feministycznego świata: https://ksiazki.wp.pl/emancypacja-a-moze-by-tak-przypiac-kobiete-lancuchem-w-kuchni-6175689979332737a A najciekawszy jest komentarz, który widziałem gdzieś pod spodem, gdzie jakaś laska oburzała się na książkę dla dzieci, gdzie mężczyzna przedstawiany jest w typowo męskich pracach, a kobieta najczęściej w kuchni. Po prostu nie wiadomo jak dzieci pozbierają się po takiej traumie. Wytłumacz mi gdzie ludzie podziali dystans i poczucie humoru? Polityczna poprawność über alles czyli feminazistki w formie. Jeszcze niech kurwa zmienią czas na wyłącznie letni i trzeba będzie przeprowadzić się do Rosji, gdzie czas jest wyłącznie zimowy, czyli naturalny, a kobiety lubią się ruchać dla przyjemności ruchania się i nie robią problemów kiedy mężczyzna jest mężczyzną. Ja pierdole co się porobiło z tym krajem…

    • Kiedy tak Cię czytam, to z jednej strony zastanawiam się, czy mężczyzna może mieć nieustający okres, a z drugiej nabieram ochoty na uprzedmiotowienie Cię w ramach wzajemności. Przy pomocy odpowiednich zabawek i nie tylko. Oraz po uprzednim wywiedzeniu się, co lubisz, a czego nie lubisz – oczywiście po to, by następnie kierować się *moimi* upodobaniami.

      • Zdzisław Śmietana

        Jak mi za to zapłacisz, to zastanowię się czy to nie przekracza jakiś moich granic i tylko jeśli będziesz stosować się do moich wyjebanych w kosmos zasad protokołu dyplomatycznego. A tak to bardzo proszę. Ewentualnie w ramach barteru ja potem uprzedmiotowię Ciebie tak jak lubię i mam ochotę, przy pomocy elementów osobistych jak i nie tylko. Bawimy się? 🙂

        • Nie nie, ja uprzedmiotawiam w zamian za wytrzymywanie Twoich komentarzy ;P
          Ale skoro już jesteśmy przy Twoich wyjebanych w kosmos zasadach protokołu dyplomatycznego, to powiedz mi o nich więcej 😀

          • Zdzisław Śmietana

            Ponieważ nikt nie zmusza Cię do wytrzymywania czegokolwiek, możesz wrócić do opcji zablokowania mojego konta. Wtedy oczywiście jak będę chciał zabrać głos, to założę sobie kolejne, ale zawsze masz tę pozorną władzę w swoich rękach za którą nic Ci nie jestem winny. 🙂
            Jak będziemy na serio rozmawiać o tym, że zapłacisz mi za to, żeby móc skorzystać z moich usług, to wtedy porozmawiamy o zasadach. 🙂

          • Meh, nie chcesz się bawić na moich zasadach 😀

          • Zdzisław Śmietana

            Skoro to Ty chcesz mnie wykorzystywać, to będziemy bawić się na moich zasadach, albo wcale. 🙂

          • Ej, nie ma tak! Masz poczuć na sobie uprzedmiotowienie w zamian za wszystkie komentarze o dawaniu dupy, które zostawiasz!

          • Zdzisław Śmietana

            Hehehe, obawiam się, że nie możesz mi nakazać, żebym się czuł tak jak Ty sobie tego życzysz. 😉 Poza tym, dla mnie dawanie dupy to niezwykle pozytywne doświadczenie. Zarówno dla dającej, jak i dla biorącego. Nie wiem skąd u Ciebie te negatywne konotacje. 🙂

          • To określenie brzmi wyjątkowo nieprzyjemnie.

          • Zdzisław Śmietana

            Dla Ciebie. Dla mnie określa właściwą sytuację, a mianowicie pierdolenie. Nie miłość, nie seks, nie tantryczne mizianie, nie duchowe zespolenie. Pierdolenie. Kobiety wymagają za pierdolenie fantów. A cała otoczka, którą kobiety próbują budować wokół tej przyjemnej fizycznie czynności, jest też pierdoleniem, tylko już innego typu. 😉 Nazywam zatem rzecz po imieniu. Ja wiem, że Ciebie to razi, ale albo będziesz z tym żyć, albo zawsze masz przycisk „zablokuj konto”. 🙂

          • No nie kuś mnie już tak bardzo 😉

          • Zdzisław Śmietana

            Oj no weź. Wiem, że tego chcesz. Poczuć, że jesteś na górze. 😉

          • Ja to wiem.

          • Zdzisław Śmietana

            Ty to wiesz, a ja znam prawdę. 😉

            https://www.youtube.com/watch?time_continue=19&v=Lgs9QUtWc3M

            Właśnie się na to natknąłem w podróżach przez internet. Piękne, stare czasy niewinności. Pewnie nie Twoje klimaty, ale i tak się podzielę. 😉

          • To wygląda na starsze ode mnie!
            Ja tam wolę klasykę:
            https://www.youtube.com/watch?v=C-u5WLJ9Yk4

          • Zdzisław Śmietana

            Jest młodsze, ale nieznacznie. Chodziło z Britney na tych samych płytach. 😉

          • Wierzę na słowo. W tamtych czasach słuchałam Dziadka do Orzechów.
            Za to moja dzisiejsza playlista wygląda tak: https://open.spotify.com/user/claracarlson/playlist/5Xnu9lTKlTBUff46olJVww

          • Zdzisław Śmietana

            Gdyby nie trzy kawałki Davida Guetty, miałabyś setlistę 110 kawałków samych bab. Ty to jesteś feministką po maksie… 😉

          • Mężczyźni rzadko śpiewają, że kobiety rządzą światem 🙁

          • Zdzisław Śmietana

            Wiesz, pewna mądra kobieta powiedziała kiedyś, że drzewiej kobiety nie musiały drzeć japy o tym, że rządziły mężczyznami. Po prostu to robiły. A teraz utwierdzacie się w tym wzajemnie na każdym kroku, a nigdy w historii świata mężczyźni nie mieli o kobietach tak złego zdania jak teraz.

          • Bo kiedyś to rządzenie wyglądało tak, że kobiety manipulowały na potęgę i wywierały wpływ jako ta „szyja”, co kręci „głową rodziny”, ale jak przychodziło co do czego, to miały przerąbane – zero praw i można było nimi rozporządzać wedle uznania. A teraz nagle chcą równości i próbują ją wypracować, za to panom się to nie podoba, bo chcieliby powrotu do starego.
            A to lubisz? Bo znasz na pewno.
            https://www.youtube.com/watch?v=BA65lg1HWt4

          • Zdzisław Śmietana

            A teraz kobiety nie manipulują na potęgę? Nie zrezygnowałyście z poprzednich metod, a chcecie do tego dołożyć jeszcze bycie głową, czyli i szyją i głową jednocześnie. To do czego mają być mężczyźni konkretnie? Podnóżkiem? To się nie wpisuje w naturę faceta. Mężczyźni nie mają problemu z równością, bądźcie równe z nami ile chcecie. Ale kurwa równe, a nie równiejsze. Mieć ciastko i zjeść ciastko. Bo mi się należy, bo jestem kobietą. Tak jak kiedyś, bo mi się należy, bo jestem mężczyzną. No chyba ochujałyście. Lat temu dwadzieścia uchodziłem za bardziej feministycznego niż Ty teraz. Sam się śmiałem z typowego Janusza, zanim jeszcze ochrzczono go w ten sposób, który siedział na kanapie w przepoconym podkoszulku, gruby i śmierdzący wołając piwa i loda od kobiety robiącej mu jeść w kuchni. Ale jak słyszę jakie farmazony opowiadają dzisiaj kobiety, to kurwa nie zdzierżę. Sama robisz ze mnie takiego Janusza, ale nie oferujesz niczego wartościowego zamiast tego. Już o tym rozmawialiśmy wielokrotnie. I mężczyźni wcale nie chcą powrotu starego, bo to ważne, żeby kobiety były wolne, bo tylko silna kobieta dotrzyma kroku silnemu mężczyźnie. Ale skoro kobiety kładą laskę na mężczyzn, to se rządźcie waszym kurwidołkiem same. 🙂

            Czemu na pewno? Nie znam. 🙂

      • memo

        Angażujesz się emocjonalnie na poziomie negatywnym i potem jesteś wyczerpana. Zabierają Ci energię. Moja koleżanka tez się tak angażuje. Nie chodzi o ignorowanie, ale emocje klienta to nie są twoje emocje. Pomóc można, przeżywać jego emocje niekoniecznie.

        • Nie aż tak jak kiedyś, mam już trochę praktyki z niebraniem do siebie cudzych emocji. A właściwie z szybkim oczyszczaniem się z nich. Ale na początku było ciężko…

          • memo

            Jako inteligentna dziewczyna na pewno możesz wielu klientom rozmową w różnych sprawach pomóc, ale musisz tak robić, aby Ci to nie szkodziło. Dziewczyny aby chronić siebie odcinają się od klientów, a to nie służy żadnej ze stron. Ja problemów nie mam, ale z opowiadań o tym wiem — chłopak potrzebował rozmowy, a ona się odcięła

  • memo

    Chwała dziewczynom, które oferują seks za pieniądze! Miałem dzisiaj cudowne spotkanie z cudowną panią. Jestem szczęśliwy.

  • Libertyn

    Wydaje mi się że „nadreagujesz” Bierzesz te wszystkie opracowania personalnie i oceniasz je z własnego punktu widzenia. A prostytucja się odbija na Twojej psychice choćby pod postacią lęku przed dekonspiracją, o czym zresztą pisałaś nie raz.. Co do poczucia winy, to hmm wydaje mi się ze jest ono zbieżne z poziomem tolerancji a raczej jej braku w społeczeństwie.

    • Ale ja nie żyję w lęku przed dekonspiracją w znaczeniu przytłaczania mnie – na co dzień on jedynie powoduje moją ostrożność. Czegoś nie robię, bo za tą ścianą jest strach i ryzyko. Mój lęk aktywuje się, kiedy pojawi się jakaś potencjalnie zagrażająca sytuacja.
      Co do winy, bardzo się zgadzam 🙁

      • Libertyn

        Nie mniej prowadzisz podwójne życie.

        • Nie bardzo. Większość bliskich mi ludzi jest w temacie. A podwójne życie przed obcymi to nie jest wielka rzecz. Przekazuję im część prawdy, część zachowując dla siebie.

          • Zdzisław Śmietana

            Kiedyś powiedzielibyśmy, że po prostu kłamiesz. Ale dzisiaj, w czasach politycznej poprawności, to „nie jest wielka rzecz”. Dla mnie Ty jesteś tak samo obca jak dla Ciebie Twoi klienci, ale mnie jak mniemam nie wolno wciskać Ci dowolnego kitu, żeby wmanewrować Cię w pójście ze mną do łóżka, bo jestem mężczyzną, a moje potrzeby są seksistowskie. Natomiast Tobie wolno, bo jesteś kobietą i wykonujesz pracę. Znowu ta hipokryzja i podwójne standardy. Mnie się należy, bo jestem kobietą i wolno mi robić co chcę, bo bycie kobietą automatycznie usprawiedliwia wszystko. Absolutnie zgadzam się z Libertynem, że prowadzisz podwójne życie, a to z kolei odbija się na Twojej psychice. Nie masz jednej osobowości dla wszystkich. Masz osobowość prywatną i osobowość pracową. Sama z resztą popełniłaś taki wpis o „Ty byś nigdy”, tutaj: http://escortgirl.blog/styl-zycia/czego-praca-seksualna-nauczyla-mnie-o-seksie/. A potem okazuje się, że Twoja pracowa osobowość jednak może sobie pozwolić na więcej. Zapytaj pana psychologa na zajęciach jakie skutki dla psychiki ma długotrwałe uzależnianie prezentowanej osobowości od okoliczności, a potem żyj w przekonaniu, że Tobie to się na pewno nie przytrafi, bo jesteś kobietą.

          • A tak konkretnie to o co Ci chodzi w środkowej części Twojej wypowiedzi?

            Ty jesteś zawsze taki sam, jak rozumiem? Zawsze prezentujesz wizerunek wulgarnego buca, bo taka jest Twoja prawdziwa jedyna spójna natura i nigdzie, nigdy, z nikim nie jesteś inny? Bo ja Ci nie będę wyszukiwać cytatów, ale zdaje się, że gdzieś pisałeś coś o jakimś wrażliwym Zdzisiu, że taki istnieje, tyle że na żywo i że jak się spotkamy, to takiego poznam.
            KAŻDY jest różny z różnymi ludźmi i KAŻDY ma jakieś sprawy, o których nie każdemu powie. Ludzie ze Wschodu doskonale to wiedzą. Zapytaj ich „jaki jesteś?”, a zapytają cię „ale z kim?”. Notabene, słyszałam to od pana psychologa.

          • Zdzisław Śmietana

            W środkowej części gdzie zgadzam się z Libertynem, czy w środkowej części gdzie uwypuklam mylne przekonanie kobiet, że wolno im wszystko z powodu posiadania takiej, a nie innej płci? Zacytuj, to Ci wyjaśnię.

            Oczywiście, że jestem taki sam zawsze i wszędzie. A ewentualne różnice w postrzeganiu mojego sposobu zachowania przez osoby trzecie wynikają zwyczajnie z interakcji, która jest różna z różnymi ludźmi i generuje inny response. To nie powoduje, że jestem kimś innym. To nie powoduje, że mam gdzie indziej granice. Jak jestem w pracy, to nie jestem bardziej Zdzisiem wrażliwym, a jak jestem w domu to nie jestem bardziej Zdzisiem bucem. A u Ciebie powoduje. Fajna projekcja swoją drogą. Widać trafione w punkt. Temat Twojej niespójności wypływa co rusz. I jeszcze zaraz potem usprawiedliwiasz swoją niespójność zachowania, bo przecież każdy tak robi… Oj odbija Ci się ta robota na psychice, odbija.

            Ciekawe, że poruszasz temat ludzi ze Wschodu. Ich wyczucie względem drugiego człowieka jest fantastyczne. A kobiety nie skupiają się na tym, żeby ustalić czy przekraczasz jakieś ich granice, tylko na byciu sobą i na pozwalaniu Tobie na bycie sobą. U nich nie czuć, że są kimś innym, nie czuć sztuczności i oceniania, gry, maski. A jest flow. I to jakie. Na ich przykładzie widać jak chore są kobiety w tym kraju. Smutne, zaszczute, zakompleksione i skupione na „walce o swoje”, przekonane o tym, że ktoś ciągle dybie na ich „cnotę”, ewentualnie nietykalność cielesną. A pan psycholog nie wspomniał Ci, że kobiety ze Wschodu znają też swoje miejsce w społeczeństwie i nie marnują swego czasu na walkę z mężczyznami, tylko na wypełnianie swojej roli? Ale pewnie to coś czego nie chciałabyś usłyszeć, to nie wspomniał… 😉

          • Pan psycholog nie wspominał nic o kobietach Wschodu, natomiast mój kolega ze Wschodu mówił, że kobiety z jego kraju to potulne lalki, które leżą jak kłody i nie mają wlasnego zdania ani inicjatywy, więc są w łóżku tak beznadziejne, że bardziej nie można. Widać każdemu jemu porno. Jedź do Azji, skoro Europejki nie są w Twoim typie.

            To – „w środkowej części gdzie uwypuklam mylne przekonanie kobiet, że wolno im wszystko z powodu posiadania takiej, a nie innej płci” – jest totalnie nie na temat. Marudzisz na to od co najmniej miesiąca wszędzie, gdzie tylko możesz. Wniosek: jesteś mizoginem, który znalazł sobie u mnie przestrzeń do jechania po innych. Ta przestrzeń zaraz zostanie Ci odebrana. To jest MOJE miejsce i albo będziesz się zachowywał w tolerowany sposób, albo Twoje komentarze będą usuwane. Jeśli zmęczy mnie usuwanie komentarzy, dostaniesz bana. Znudziły mnie potyczki z Tobą, a nikt inny już na Ciebie nie reaguje, więc pewnie też mają Cię dość.

          • Zdzisław Śmietana

            Pewnie co kraj to obyczaj. Ja spotkałem takie, które mają zarówno swoje zdanie, jak i są pełne inicjatywy i dobrych chęci. Są przy tym oddane, gorące, otwarte i chętne, co od niedawna mocno kontrastuje z kobietami w tym kraju. Europejki są tak samo w moim typie, albo nawet i bardziej, bo lubię okrągłe kobiety i duże biusty. Natomiast tak jak kiedyś nie wiedziałem jak miałbym żyć z kobietą nie z Polski, bo jak miałbym jej przetłumaczyć żarty chociażby z Misia czy Rejsu, tak teraz nie wiem za co zostanę wyzwany w Polsce od mizoginów i które żarty stały się nagle chamskie i seksistowskie.

            Jest jak najbardziej na temat, bo stanowi źródło większości spraw, które poruszamy. Co ciekawe jest wiele kobiet, które zgadzają się ze mną, że kobietom popierdoliło się w głowach. Nie dlatego, że uważają że to nie jest istotne, żeby kobiet nie szanować, a dlatego że uważają, że po prostu niektóre kobiety przesadzają. Wyolbrzymiają problem albo wszędzie widzą molestowanie. Co ciekawe, poza kamerami odzyskują zwykle odrobinę rozsądku.

            Tak samo jak Ty od dwóch lat marudzisz na facetów. Wniosek: masz paranoję. Poza tym zauważ, że ja nie jadę po innych. Nazywam rzeczy po imieniu. Nie obrażam celowo ani Ciebie, ani nikogo z rozmówców. Jeśli Ciebie obraża nazywanie rzeczy po imieniu, to w każdej chwili masz prawo odebrać mi możliwość zabierania głosu dla świętego spokoju. Co nadal nie zmieni faktu, że jak będę chciał się wypowiedzieć, to się wypowiem. Do Ciebie wiadomość dotrze. Ja się nie staram lansować medialnie, natomiast za każdym razem jak będziesz wrzucać facetów do jednego worka, to ja wrzucę Ciebie do worka z innymi upośledzonymi kobietami. I serio myślisz, że ban mnie powstrzyma? Poza tym, to się nazywa cenzura moja droga. Nie buntuje się Twoja lewicowa natura przed zabieraniem głosu ludziom, z którymi się nie zgadzasz? 😉 Ciekawy wniosek. Ja mam o dziwo inny. Rzadko kto zabiera tu głos, a skoro większość Twoich notek obwinia facetów za wszystko, a argumentów nie przyjmujesz, to po co z Tobą rozmawiać? Można się albo zgadzać albo milczeć? A skoro znudziły Cię potyczki, to na przykład nie odpowiadaj? Do tej pory każdy z postów kończył się tym, że milkłaś w środku rozmowy, bo nie miałaś do dodania niczego poza własnym widzimisię. Teraz możesz dla odmiany zupełnie jej nie zaczynać. Albo bronić SWOJEGO miejsca przed zakusami takiego podłego nazywacza-rzeczy-po-imieniu jak ja, usuwając rzeczy niewygodne. Będziesz dzięki temu lepiej spała? 🙂

          • Nie marudzę na facetów i ich nie obwiniam za wszystko w większości notek. Coś Ci się potentegowało. Uroiłeś sobie wroga i teraz z nim walczysz. Gdyby nie Twoje uprzedzenia względem mnie, zobaczyłbyś, że najczęściej marudzę na SWERF-y.

            Naprawdę nie potrzebuję Twoich komentarzy do szczęścia. Możliwe nawet, że gdyby nie Ty, byłoby tych komentarzy więcej. Psujesz atmosferę tego miejsca i sprawiasz, że wychodzę z siebie. Dowartościowuj się dalej, pisz o sobie, że nazywasz rzeczy po imieniu, że poruszasz tematy niewygodne – dla mnie jesteś po prostu ciężarem. Poza tym jesteś nudny, bo ciągle sprowadzasz dyskusję do wojny kobiet z mężczyznami.

            Zarejestruj, że nie jesteś tu mile widziany.

          • Zdzisław Śmietana

            A zrobić Ci analizę zawartości strony z procentami i tabelkami? 🙂 Czy wtedy to też będzie jedynie moja interpretacja Twojego podejścia i nie przyjmiesz także i tego argumentu? Nie traktuję Cię jako wroga i nie walczę z Tobą o nic. Powiedziałem Ci jakiś czas temu, że nasze podejścia nie są kompatybilne. Czy Ty konsultujesz moje wypowiedzi z psychologiem, że tak bardzo nie rozumiesz co się do Ciebie mówi? Jakie moje uprzedzenia względem Ciebie konkretnie? Kiedy marudzisz na swerfy, to marudzisz. A jak nie marudzisz na swerfy, to marudzisz na facetów. Ewentualnie raz na czas jakiś zachwycasz się jaką masz wspaniałą pracę.

            Ponieważ prowadzisz publiczny blog, to jedyną metodą, żeby pozbyć się moich komentarzy, jest usuwanie ich. Mam prawo zabierać głos, Ty masz prawo nie tolerować mojego zdania. Nie sądzę, żeby beze mnie komentarzy byłoby więcej, biorąc pod uwagę jak płodne w treść są nasze rozmowy. 🙂 A Twoje wychodzenie z siebie może mieć coś wspólnego z brakiem dystansu do siebie, do tematów które poruszamy i do formy, której używam. Oczywiście masz prawo nie mieć tego dystansu i masz prawo wywalać wszystko co napisałem i napiszę. Ale dowartościowanie się przy pomocy Twojego bloga? Nie. Tutaj mogę ewentualnie utwierdzać się w przekonaniu jak bardzo przekonane o własnej racji są niektóre kobiety w Polsce. Skoro ciąży Ci moje zdanie, to po co ze mną rozmawiasz? Bo ja wymieniam z Tobą punkty widzenia, a Ty ewidentnie próbujesz mnie do czegoś przekonać.

            Zarejestrowałem. Guzik mnie to interesuje. To nie jest prywatnie dostępny blog. Jak nie chcesz moich komentarzy, to je usuwaj. Ewentualnie nie polemizuj z moim punktem widzenia.

          • Rany, jak ja nie trawię ludzi, którzy nie rozumieją, że ich narzucanie się jest przekraczaniem granic innego człowieka i że za to ponosi się konsekwencje. Nie będę polemizować. Masz bana. .

  • swann90

    Po pierwsze to nie sztuka, tylko kicz w najczystszej postaci. Tutaj będę konserwatystą i podkreślał porażającą przepaść między dziełami Althamera (jakby patrzeć z Naszego podwórka), a estetycznym nieporozumieniem jak powyższe. Ale to nomenklatura. Zapewne w tym Twoim zwrocie o: „nierozumieniu sztuki współczesnej” kryła się podobna treść.

    Po drugie natomiast, czemu dziwisz się tym artykułom? Artyści – lewicowcy to tacy sami ludzie jak inni. Są wrażliwi i świadomi pewnych zjawisk i ich złożoności, tylko wtedy gdy ich się tego nauczy. Lewicowcy mają na sztandarach problem handlu ludźmi dla seksu. Nie ma w tym miejscu na zniuansowanie, że niektóre prostytutki (może większość, może mniejszość) lubią to co robią, gwałty to nie jest codzienność (a może jest, ale chyba nie ma ten temat żadnych badań, więc trudno o imperatywne stwierdzenia), a dysponowanie własnym ciałem wedle własnego uznania nie jest rzeczą naganną moralnie i społecznie. Bo moim zdaniem do tego można sprowadzić problem lewicy do prostytucji. Oni w gruncie rzeczy nie lubią nienormatywności seksualnej i wszelką (chyba, że dana jest dozwolona, jak homo-, trans-, czy bi-sekusalizm; przekraczanie tabu to zawsze kłopot; dobrym przykładem jest tutaj Dali i ruch surrealistów w latach 30′; surrealiści głosili seksualne wyzwolenie, jednak gdy Dali namalował na obrazie kobietę robiącą kupę wywołało to skandal w tym środowisku) uznają za rozwiązłość podobnie jak tzw. prawica. To typowe dla wszelkiego dogmatyzmu, że nie lubi tego co nieokrzesane i co poza normą. Niestety empatii społecznej żaden ruch nie ma w swoich celach.