Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

International Day To End Violence Against Sex Workers

Przemoc.
Właściwie prawie jej nie znam.
Prawie.
Bo są bluzgi w wykonaniu chłopaka mojej najlepszej przyjaciółki. Nie użył słowa „kurwo”. Ani razu nie napomknął, że Wie. Ale Wiedział. I zbluzgał, w pełen pogardy sposób. I uważa, że wszystko jest w porządku.
Bo była taka sytuacja, że kolega stałego klienta mojej agencji upierał się przy seksie bez gumki. Był pijany w sztok, nie stawał mu, i ogólnie było nieprzyjemnie. Zestresowałam się. Do seksu nie doszło, wyszłam przed czasem. Agencja nie robiła mi wyrzutów, za to stały klient – i owszem. Uznał za pomyloną wariatkę, która zepsuła spotkanie i bardzo po mnie jechał.
Bo był taki klient, który uparł się na seks analny, kiedy ja mówiłam nie. Upierał się, że to było w moim anonsie, więc powinnam się zgodzić, on się nastawił. I się pchał. Ale że miałam spięte mięśnie i okazywałam ból krzykiem i płaczem, to zrezygnował. Łaskawca.
To są relatywnie drobne sytuacje i jest ich mało, jak na ponad 10 miesięcy pracy w tym zawodzie. Ale nie dlatego są drobne i jest ich mało, że przemocy nie ma. Raczej mam szczęście. I nie mam osobowości cichej ofiary. Przecież mogłam ulec, mogłam zagryźć zęby i myśleć o Anglii.
Czasami, w jeszcze drobniejszych sytuacjach, gdy po prostu seks nie jest najprzyjemniejszy, ale właściwie nic się nie dzieje, myślę o pieniądzach.
Ale mam w głowie mocne „tego nie zrobię”, „to mi się nie podoba”, „nie masz prawa mnie tak traktować”. I to wyrażam całą sobą. Przeważnie jestem miła, mówię sympatycznym głosem, że nie, tego nie lubię. Staram się, żeby klientowi było komfortowo i żeby dostał to, za co zapłacił – przyjemne spotkanie z fajną dziewczyną. Dbam jednak, żeby moje granice pozostały tak bardzo na miejscu jak potrafię.
Wiele, wiele, bardzo wiele osób w tym zawodzie nie ma takiej możliwości bądź nie wie, że ma prawo do mówienia „nie”. Dzisiaj jestem myślami z nimi wszystkimi.

  • Libertyn

    Żeby to było tylko to. Są przecież na świecie burdele gdzie usługi świadczą porywane lub kupowane ze zubożałych domów dziewczyny. Od dziecka tresowane by być niczym więcej niż tanim mięsem do zaspokajania męskiej chuci. Zero bezpieczeństwa, godności, rozwoju, szans na przyszłość.
    Tu co najwyżej klient może być bucem i się obrazić. Ale w takiej Dhace czy Indiach za słowo „Nie” dziewczyna może być zmaltretowana i zabita.To samo jak zachoruje, wtedy będzie tylko kosztem

    • Słusznie. Ja jednak bardzo siedzę w swoim środkowoeuropejskim doświadczeniu.

    • Zdzisław Śmietana

      Czyli lepiej, że niewolnictwo jest oficjalnie zniesione, ale nieoficjalnie jest jeszcze gorzej? Czyli świat zgadza się dobrowolnie na śmierć milionów ludzi z głodu, biedy, chorób, lub wszystkich powyższych ale nie zgadza się, żeby można było tych ludzi kupić i używać, jednocześnie dbając o ich funkcjonalność. Jebani hipokryci.

Close