Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Piszą o mnie na Wirtualnej Polsce!

Zalogowałam się dzisiaj do panelu bloga, żeby poutyskiwać na zorganizowanie wydarzenia o ciele w seksworkingu z udziałem niesławnej dr Grzyb, a tu szok – moje statystyki wywaliły sufit. Poklikałam i wyszło mi, że nagle ludzie dostali objawienia i wpisali „escort girl blog” do wyszukiwarki. Wpisałam więc to hasło i ja, zawężając wyniki do ostatnich trzech dni.

Efekt?

„Spełniam fantazje. Kocham to”. Opowiedziała o pracy w legalnym domu publicznym – artykuł o Sarah Greenmore, młodej kobiecie, która ujawniła się w Stanach jako pracownica seksualna.

To znaczy, nie tylko o niej. Najpierw jest wstęp, później przytoczenie innych głośnych zagranicznych coming-outów, następnie wypowiedzi Sary, a na deser… kilka akapitów ze mną w roli głównej. OMFG.

To nie pierwsze takie wyznanie w sieci. W Polsce burzę w mediach wywołał na początku tego roku tekst autorki Escort Girl Blog. Otwarcie mówi o swojej pracy i tabu, które ciąży nad najstarszym zawodem świata. – Spotykam się za pieniądze z klientami z polski i z zagranicy i oferuję im godzinne spotkania na seks, dłuższe randki i wspólne wyjazdy. Moja praca daje mi wiele satysfakcji i pozwala powoli uporać się z różnymi trudnościami. Tylko dzięki niej za kilka lat będę pracowała w wymarzonym zawodzie. Moja rodzina nie ma pojęcia, czym się zajmuję, ale wie o tym większość przyjaciół i mój partner. Jestem niezależna, pewna siebie i nie pasuję do stereotypu „biednej ofiary”– pisała w tekście opublikowanym przez „Krytykę Polityczną”.

– Sporo osób wolałoby, żebyśmy byli gronem upadłych jednostek, które są same sobie winne, bo pomimo ostrzeżeń ośmieliły się „sprzedawać swoje ciało”. A przecież to nie musi tak wyglądać. Mogłybyśmy i moglibyśmy (bo przecież nie tylko kobiety pracują w tej branży) wzajemnie się wspierać, szkolić, zrzeszać. Tworzyć organizacje społeczne, firmy szkoleniowe, dobrze funkcjonujące i etyczne kilkuosobowe biznesy, związki zawodowe itd. Tylko że nie da się tego osiągnąć, póki świat usług seksualnych jest skryminalizowany oraz póki jesteśmy obywatelami gorszej kategorii – dodała kobieta.

Historia Escort Girl odbiła się głośnym echem w sieci. Rozpoczęła się dyskusja na temat tego, czy „prostytutka może być szczęśliwa”. Długo można się spierać, czy dekryminalizacja prostytucji, banalizowanie jej, ma jakikolwiek sens. Jednak dopóki tysiące dziewczyn na świecie cierpi w domach publicznych nie z własnej woli, trudno ze spokojem czytać wyznania takie jak Sary i Escort Girl.

#wzruszenie

Jestę celebrytkę!

  • memo

    Powodzenia! Niech Ci się marzenia spełnią jakiekolwiek one są 🙂 🙂