Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Same się o to prosiły?

W medium, o którym słyszę pierwszy raz (KRKnews.pl) pojawił się dzisiaj artykuł o poszukiwaniu mieszkania w zamian za seks.

Temat trudny, bo wiadomo, że na coś takiego decydują się ludzie, których nie bardzo stać na czynsz. Czyli ubodzy. Sama to swego czasu rozważałam, ale zrezygnowałam, bo obawiałam się utraty niezależności. Nawet zamieszkanie z partnerem przemyślałabym 10 razy (chyba że to on wprowadzałby się do mnie, wtedy tylko 5), a co dopiero zdanie się wraz z moim dobytkiem na kogoś, kogo w ogóle nie znam.

(W ogóle zdawanie się na jednego sponsora to bardzo trudna sprawa, zwłaszcza jeśli zaangażuje się emocjonalnie, bo wraz z utratą relacji – często o dynamice zwykłego związku – traci się źródło dochodu. Przerabiałam to).

Mogłoby być ciekawie, pouczająco, z socjologicznym zacięciem i pokazaniem motywacji obu stron. Jednak pan autor, Łukasz Mordarski, poszedł w inną stronę: taniego seksizmu i szczucia cycem. Oto tytuł tekstu:

Marzysz o wyuzdanym seksie ze studentkami? Same się o to proszą!

który właściwie mówi wszystko o poziomie artykułu. Same się o to proszą, słyszycie? To. Nie ten [seks]. O nie. Sama się o to [gwałt] prosiła. To jest właśnie ta retoryka i ten poziom moralności.

A o co się prosiły?

O to, by szanowny pan autor mógł za pomocą podstępu pozyskać ich dane osobowe, zdjęcia twarzy, sylwetki, intymnych części ciała oraz jeszcze preferencje seksualne (autor pisał studentkom, że interesuje go wyuzdany seks z elementami przemocy, a one musiały się ustosunkować).

Obrzydliwe? Niee, przecież to dziennikarstwo (dzięnikarstfo?). Autor nie zamierzał ich szantażować. On „tylko” napisał krótki, obleśny, piętnujący dziewczyny i wysoce klikalny artykulik.

Dodajmy może, że artykulik zawiera takie frazy jak „zdecydowana większość [studentek] ma problem z seksem analnym” czy „[bohaterka tekstu] nie ma figury modelki. Nadrabia sporym biustem”. Już wiemy, jakie biusty lubi pan autor i co pan autor sądzi o seksie analnym (nie lubisz, dziewczyno? znaczy masz problem!).

Żeby było weselej, autor równocześnie udaje bardzo porządnego i sugeruje, że ma problem ze słowem „dupa” (zobaczcie uroczy wielokropek poprzedzający to słowo) oraz że zdjęcia genitaliów go zgorszyły. Świętoszek się znalazł.

Tak więc dziewczyny, prawdopodobnie w trudnej sytuacji materialnej, zostały wykorzystane, napiętnowane i jeszcze rzucone na żer publice, której przedstawiciele (nie wszyscy) oczywiście zaczęli od razu uprawiać slut-shaming.

 

Wiele feministek zauważa, że kultura gwałtu zaczyna się od normalizacji seksistowskich zachowań.

Piramida powyżej nie uwzględnia wprost wyłudzania zdjęć erotycznych i pornograficznych w celu obwinienia ofiar swoich działań w artykule sięgającym poziomem dna. Nie uwzględnia też slut-shamingu wobec tak potraktowanych pracownic seksualnych. Gdzie byście te działania umieścili? Podyskutujmy. Ostatnio dobrze nam to idzie.

  • zaciekawiony

    Bardzo inspirujące stwierdzenie, to odnośnie monogamiczności wynikającej z rozwoju psychologicznego. Osoby, które są bardzo, bardziej, najbardziej rozwinięte psychologicznie, czyli odczuwają, przeżywają, są refleksyjni, cechują się empatią, są bardziej, najbardziej monogamiczne. Przy okazji jak zdefiniować stopniowość stawania się monogamiczną/ym? Może to tylko związane z biologicznym wiekiem a nie oddziaływaniem kultury i społeczeństwa? Kiedy jest się najbardziej poliamorystycznym w życiu? To i jeszcze wiele podobnych pytań mi się tu rodzi. Zostawiam je dla Akademii ŚL.
    Tutaj chciałbym się podzielić taką swoją refleksją, może czarną, ale moją. Otóż kultura gwałtu jest powszechna. Niestety nie wiem, czy wynika z patriarchalności naszego społeczeństwa, czy jest czymś odziedziczonym po przodkach. Młody mężczyzna wychodzący z domu ma być mężczyzną, co znaczy, że ma do czegoś dojść, traktujących innych jako potencjalnych przeciwników/wrogów/przeszkadzających. Ponieważ czasem mu nie wychodzi, zaczyna pogardzać innymi. Pogardzanie i ocenianie innych jest według mnie początkiem skłonności do agresji, która kumuluje się w kulturze gwałtu. Naprawdę, wcale nie mam tu na myśli wyłącznie mężczyzn. Sam, choć nie lubię i nie powinienem mówić o sobie, zaliczyłbym dwie sytuacje w życiu, w którym byłem przedmiotem agresywnej akcji ze strony kobiet. Mnóstwo ludzi ma także w jakiś sposób zaimprintowane w sobie, że jesteśmy równi, powinniśmy być. Ponieważ w życiu dookoła widzimy ogromną nierówność, jest to totalnie frustrujące. Chcemy tego samego. Nie można tak łatwo, na życzenie, wyrównać nierówności ekonomicznych, stąd mechanizm słownego, jakiegokolwiek poniżania „onych”, tych innych, którzy muszą być w jakiś spoóśb „gorsi”. Niektórzy umieją, wolą, potrafią „przylepić” się do tych, co mają więcej, przez to w jakiś sposób być zależnym, niesamodzielnym, zniewolonym. W przypadku innych, agresywność wywołuje odruch chęci „ukarania” tych innych, zabrania im czegoś, co do nich należy. W naszym świecie młode, atrakcyjne, w okresie płodnym kobiety naznaczone są etykietą „produktu”, który do kogoś należy lub powinien należeć. Stąd takie wyalienowane przyzwolenie na gwałt, na zawładnięcie tym, „co nie moje”. A jak nie mogę „zawładnąć”, to poniżam, czynię szkodę, udaję, że piszę dziennikarski artykuł oczerniający innych, a tak naprawdę wskazujący, że pragnę, pożądam tego samego.

    • zaciekawiony

      Co do urzędnika, to oczywiście czytałem. Nie zastanawiałem się i nie zamierzam tego weryfikować, bo po co. Co do Twojego stwierdzenia odnośnie kategorii ofiary i oprawców, to skąd takie informacje? Ofiarą według Ciebie była tylko kobieta? Przebija z Twojego komentarza próba nazywania gwałcicieli istotami ludzkimi o odmiennych umysłach, zaburzonych osobowościach. Niemalże „znakowania ich rozżarzonym żelazem”. Po co? Są istotami ludzkimi odpowiedzialnymi za swoje czyny. Mają „żółte papiery”?
      Niedawno na innym forum zdziwiłem się statystycznej analizie jakichś danych, że mężczyźni samotni, nieśmiali, nie potrafiący umawiać się z kobietami, są najlepszymi kandydatami na gwałcicieli. Nie ukrywałem, że podrażniło mnie to. No ale ja nie dysponuję danymi statystycznymi.
      Gwałciciel gwałci i to jest jedyna prawda. Taka sama, że bandzior bije, nieważne kogo, hejter hejtuje.

      • Zdzisław Śmietana

        Przecież przyczyny nie są istotne. Istotne jest tylko to, że gwałt miał miejsce. Szukanie przyczyn dlaczego gwałciciel zgwałcił jest już co najmniej próbą jego usprawiedliwienia. A to rozumiesz, jest bardzo niemile widziane przez feministki i feministów. Dochodzenie powodów oznaczałoby konieczność zaradzenia im, a nikogo nie interesuje, żeby czemuś zaradzać, tylko, żeby wszyscy się kochali i byli dla siebie mili. Najlepiej natychmiast.

        • Zdzisław Śmietana

          Ja to wiem, Ty to wiesz. Teraz wytłumacz to innym, że warto jednak dociekać dlaczego coś się wydarzyło, a nie potępiać w czambuł wszystko co uchybia regułom społecznym.

        • No ale przecież są różne motywacje gwałtu i, wbrew temu co ostatnio przeczytałam na Onecie u jakiejś innej feministki, różne stopnie potworności gwałtu. Mimo bycia feministką jestem świadoma, że gwałciciel mógł mieć różne powody – od niezrozumienia sygnałów czy braku edukacji po bycie sadystycznym psychopatą – i uważam m.in. że od tego, co stwierdzi biegły sądowy, powinien zależeć rodzaj i wymiar kary. Niektórych sprawców można resocjalizować i reedukować i to wystarczy, innych najlepiej byłoby odizolować od świata na zawsze, bo żadne działania nie pomogą, a jeszcze komuś najbardziej potrzebna będzie terapia i leczenie farmakologiczne zaburzeń psychicznych. Czy nie?

      • zaciekawiony

        Okay. Rozumiem. Naprawianie świata powinno się zacząć od jego zrozumienia. Przykro mi, że pewnie nie dożyję czasów, gdy nie będzie gwałtów… tak gwałtownych chociażby 🙁

  • Zdzisław Śmietana

    To ja teraz wsadzę kij w mrowisko. Nie widzę nic złego ani w tym, że artykuł powstał, ani że na taki temat, ani że użyto języka jakiego użyto. Nie pokazano żadnych prywatnych zdjęć, nie podano maili, adresów, nazwisk osób zainteresowanych takim układem. Nikt na tym nie ucierpiał. Udowodniono tylko po raz kolejny ogólnie znaną prawdę życiową, że kobiety muszą dostać coś za seks. Nie ważne, że mogłyby poznać faceta, który pozwoliłby im mieszkać u siebie, zbudować jakąś formę bliższej lub dalszej relacji z tym facetem, która być może przeobraziłaby się w efekcie w związek. Nie, bo wtedy byłyby uzależnione od mężczyzny. Natomiast jak nawiążą dokładnie taką samą formę relacji, gdzie mężczyzna zgadza się by kobieta mieszkała u niego w zamian za świadczone mu usługi seksualne, to wtedy jest ok. Bo wtedy jest normalnie. Kobieta nie daje zwyczajnie dupy, nie. Ona wtedy świadczy usługi i zasługuje na szacunek. Wtedy robi interesy, wtedy jest przedsiębiorcza i radzi sobie na trudnym rynku pracy wykorzystując swoje atuty. Pierdolenie o Szopenie. A teraz droga autorko, retrospekcja z notki o pani socjolog, która uważa, że kobiety dające dupy za pieniądze nie będą potrafiły funkcjonować inaczej. No i nie będą. Teraz to nie tylko pracownice seksualne oczekują gratyfikacji za seks. Teraz każda kobieta oczekuje gratyfikacji za seks. Czy to w formie kwiatów, relacji, kolacji, prezentów, uczuć czy pieniędzy. Istotne jest to, że kobiety właściwie nagminnie oczekują, że to mężczyzna udowodni materialnie, że można przed nim rozłożyć nogi. Rozkładanie nóg dla czystej przyjemności płynącej z seksu dla obojga uczestników jest nieżyciowe. Wytłumacz mi proszę, jak w tę prawdę znaną od wieków i udowodnioną po raz kolejny takim prostym artykułem wpisuje się równouprawnienie. Gdzie to równouprawnienie jest, skoro kobiety na każdym kroku muszą być kupowane z wykorzystaniem jakiejś waluty?

    • Zdzisław Śmietana

      Tezy można dowolnie tworzyć i obalać, przedstawiając badania na poparcie obu punktów widzenia. Natomiast nie chodzi chyba o dyskusję akademicką, a praktykę. A praktyka jest taka, że czy byś mówił o a) czy b), to jest jeszcze d) czyli tak zwane małżeństwo, które stanowi pakiet określonych profitów dostępnych na przestrzeni trwania małżeństwa i po ewentualnym zgonie mężczyzny, a które zawiera w swych obowiązkach seks. A teraz odnosząc się jeszcze specyficznie do c), owszem, nie jest to zbiór pusty. Natomiast nie zgodzę się, że liczny. Oczywiście, że generalizuję. A czy przesadzam? To już zależy co dla kogo jest przesadą. Czy artykuł, który mówi o tym, że studentki bez problemu dają dupy, pod warunkiem, że mają za to namacalną gratyfikację z możliwością zawiązania relacji jest przesadą? Ja bym powiedział, że to coraz częstsze realia związków XXI wieku. Wszystkie, żadne, każda… to jak wiadomo ogólniki. Natomiast mówimy o pewnej zasadzie, a nie wyjątkach. Statystycznie wyjątki nie są istotne.

      • Zdzisław Śmietana

        Czy badania brałyby pod uwagę, że kobiety co innego mówią, a co innego robią? Bo to, że większość kobiet odpowiedziałaby to co jest najbardziej akceptowalne społecznie, to nie ulega żadnej wątpliwości. Większość studentek, które chciały wymienić się ciałem za mieszkanie, z dużą dozą prawdopodobieństwa opowiedziałyby się za c). Właściwie nie uważam, żeby handel ciałem był czymś złym, ale zdecydowanie uważam, że nie jest czymś dobrym. Każdy robi to na co ma ochotę. Odczuwam natomiast dysonans pomiędzy tym co głoszą feministki, a co feministki robią. A także uwiera mnie jaki wpływ na świat i relacje międzyludzkie ma materialistyczne podejście kobiet do seksu. Emocjonalnie negatywny stosunek mam do zakłamania i hipokryzji, czyli właśnie do robienia inaczej niż się głosi publicznie.

        • Zdzisław Śmietana

          Czyli jak zwykle balansujemy gdzieś pomiędzy. W ten sposób nie dojdzie się do żadnych konstruktywnych wniosków, poza takimi, że nie tu, nie teraz, nie w tym kraju, nie z tymi ludźmi i nie z tą świadomością społeczną.

          • Zdzisław Śmietana

            Z przyjemnością kiedyś spotkam prawdziwą kurtyzanę. 🙂 I na pewno nie zapomnę.

          • Zdzisław Śmietana

            A to na taką to stać mnie obecnie. To nie, dziękuję. Raczej co innego rozumiemy pod pojęciem Kurtyzany. 😉 Każde spotkanie zmienia to kim jesteś, co mówisz i jak, jak postępujesz i myślisz. W kwestii świata wszystko zależy od wpływu, który możesz jednostkowo na ten świat wywrzeć, a wywarta zmiana zależy od siły, którą posiadasz, rozumianą przez władzę i pieniądze. Za życzenia dziękuję. Również wszystkiego dobrego. 🙂

          • Zdzisław Śmietana

            Hehe, kult może założymy? Spełni się marzenie o kapłankach bogini płodności dających każdemu dla przyjemności własnej, biorących, a przede wszystkim ku chwale bogini… 😉