Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Nie znaczy nie

Dzisiejsze spotkanie z klientem od trudnych negocjacji opisanych w poprzednim wpisie świadczy o tym, że o niektórych nie warto zabiegać. I że mili i sympatyczni panowie wcale nie muszą być porządnymi kochankami czy godnymi polecenia klientami.
Pan nie uszanował moich granic i tylko moja niewzruszona asertywność uchroniła mnie przed „inną czynnością seksualną”, na którą wcale nie miałam zgody. Dziewczyna o słabszej psychice, bardziej uległa lub strachliwa, poddałaby się presji, a potem żałowała.
Pamiętajcie, dziewczęta i chłopcy, jeśli sytuacja wygląda następująco:
klient: Chcę ci zrobić to i to
ty: Nie
klient, policzkując cię: Chcę ci zrobić to i to
– zachowaj spokój, odmów stanowczo, wydostań się (moim zdaniem: zachowując pozory miłego spotkania), a następnie zerwij kontakt.
(Jeżeli to nie klient tylko zwykły kochanek, postąp tak samo).
Mój przyjaciel, który wiedział o negocjacjach, odradzał to spotkanie, przepowiadając, że to nie skończy się dobrze.
Ale oczywiście nie chciałam mu wierzyć, bo to przecież taki miły pan i już go dobrze znam…
Warto odnotować, że gdybym dała się ze strachu lub pod wpływem presji zmusić do tej czynności, sytuacja spełniałaby wszelkie znamiona gwałtu. I to pomimo faktu, że byliśmy umówieni na sesję w klimatach dominacji i uległości, gdyż nie uzgodniliśmy, że „Nie” oznacza „Tak”, a odmową jest „Pomidor” lub inne zabawne Słowo Bezpieczeństwa.
Trochę mi po tym nieprzyjemnie. Zdenerwowałam się i jest mi bardzo przykro. Pan mnie zawiódł. No i – po fakcie – trochę się przestraszyłam.
Jutro w dzień miałam się z nim znowu spotkać, ale dostał już wiadomość wyjaśniającą, dlaczego anuluję spotkanie. Wyśpię się. Być może anuluję także wieczorne spotkanie. Jest dobra pogoda i ludzie chcą się spotykać, ale mam silną potrzebę zrobienia sobie wolnego, a takich potrzeb należy słuchać.

Close