Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

GFE z perspektywy dziewczyny…

…jest bardzo łatwe i bardzo trudne jednocześnie.

Łatwe – bo jesteś sobą, bo jesteś na randce, bo jest bardzo miło, a negocjacje związane z ceną i ofertą przeważnie przebiegają jak po maśle (o ile to umiesz: jesteś pewna siebie oraz asertywna, wiesz co oferujesz, umiesz się wycenić).
Trudne – bo angażujesz się emocjonalnie, bo nie zawsze iskrzy…
Jeśli nie iskrzy, to sprawa jest prosta. GirlFriend Experience nie istnieje, jest prosta usługa. Żeby GFE zadziałało, musisz na pewien czas stać się czyjąś dziewczyną. Jaką – to już zależy od ciebie, od tego jaka jesteś w intymnych relacjach. Ale musisz być autentyczna w byciu dziewczyną swojego klienta. „Być z nim”, a nie „świadczyć mu usługę”.
Problem polega na tym, że on nie jest z tobą. On cię wynajmuje. A to, jak cię potraktuje, kiedy opłacony czas dobiegnie końca… zależy od niego.
Mam kilku klientów (mogę ich policzyć na palcach jednej ręki kogoś, kto miał wypadek z nożami), z którymi jestem w stałym kontakcie. Bliższym, dalszym – ale stałym.
Mam też kilku takich, którzy czasem o mnie pamiętają, a czasem nie. Miesiąc spotkań regularnie, a potem cisza w słuchawce. Albo podobnie. Czasem się dyskretnie przypominam, czasem relacja na to nie pozwala. Znudziłam mu się? Coś mu się stało?
Potem telefon: chcesz się spotkać? masz czas? Jak gdyby nigdy nic. I moje emocje muszą za tym nadążyć. Bo kiedy mężczyzna milczy, to nie jest mój chłopak czy przyjaciel – to klient, który aktualnie nie jest mną zainteresowany. I on płaci m.in. za to, żebym mu nie robiła fochów.
Odpowiadam więc zgodnie z prawdą, że mam czas / okres / inne zobowiązania / przeziębienie i przyjeżdżam uśmiechnięta, albo i nie, ale podtrzymuję relację.
Jest też klient, z którym bardzo miło spędziłam tydzień, pożegnaliśmy się ciepło, a potem – nastąpiła cisza. Po powrocie poprosiłam go o moje zdjęcia, które mi robił. Nigdy nie odpisał.
Zaznaczył wyraźnie, że nie interesuje go stała relacja, a jedynie towarzystwo podczas wyjazdów. Za to zapłacił. Najwyraźniej zdecydował się na jeden jedyny wyjazd.
GFE to bardzo wymagająca usługa. Wymaga taktu, inteligencji, sprawnego zarządzania emocjami… Bywa ciężko.
Ale jeśli wszystko jest dobrze – to jakie to jest fajne!!!!!
Nie zrezygnowałabym z tego za nic na świecie.
  • Libertyn

    Szczerze to to wygląda fajnie i potencjalnie to jest jedyny sposób w jaki sobie wyobrażam korzystanie z usług kogoś z Twojej profesji ale jest to też najbardziej niebezpieczny sposób z mojej perspektywy. Pieniądze pieniędzmi ale jak powstanie jakaś więź romantyczna to może być nieciekawie.

    • No tak, jest kilka niekorzystnych scenariuszy (od razu przypomina mi się wątek z filmu „Piękność Dnia” oraz oryginalny scenariusz do „Pretty Woman”). Mnie się jeszcze żaden dramat nie przytrafił, zawsze jakoś sytuacja wychodziła na prostą. Najbliższy jest ten przytoczony wyżej przykład z klientem, który stracił zainteresowanie mną. No i kilka razy udało mi się na bazie uczuć zbliżonych do zakochania stworzyć z kimś stałą i jedyną w swoim rodzaju relację. Z tym że ja już wyrosłam z romantycznych historii z serduszkami i miłością aż po grób – zbyt wiele razy się zaangażowałam i za wiele przeżyłam, żeby wpadać w te koleiny.

      • Libertyn

        Znam dziewczyny które by uznały że Twoja profesja Cię skrzywdziła bo nie wierzysz w miłość podczas gdy one radośnie przechodzą od jednego partnera do innego i zawsze twierdzą że to miłość życia, co moim zdaniem jest albo naiwnością albo po prostu aktorstwem

        • Ojejku, czy ja Ci już pisałam, że kocham Twoje komentarze?
          Chyba nie, prawda? No więc najwyższa pora!
          Tylko nie wierzę w Harlequiny. Wierzę w ciężką pracę nad relacją i w to, że z każdą osobą życie ułoży się inaczej, niekoniecznie zgodnie z najpopularniejszym obrazkiem (i że z niektórymi lepiej w ogóle nic nie układać). Wierzę też, że ludzie się zmieniają i czasem jest tak, że dwie osoby rozwiną się w zupełnie innych kierunkach i przestanie im być ze sobą po drodze.

          Dlatego, choć też zmieniam partnerów, to jednak nie robię tego tak nieświadomie jak wtedy, gdy byłam młoda i naiwna – gdy chciałam, żeby z właśnie poznaną osobą X życie ułożyło się według schematu Y (randki -> związek -> narzeczeństwo -> małżeństwo) i na siłę go forsowałam. Zresztą ten schemat jest do mnie niedopasowany, sama źle się w nim czułam! O wiele bardziej wolę moje nietypowe życie niż duszenie się w narzeczeństwie ze znalezionym naprędce chłopakiem i wyrzuty sumienia, że spodobał mi się również jego kolega.

          • Libertyn

            No to mamy wzajemność. Ja kocham Twojego bloga a Ty moje komentarze.
            Ja nie wierzę w Harlequiny ja wierzę w budowanie relacji. Chwilowy wyciek endorfin do mózgu pomaga ale nie może być fundamentem miłości. Zresztą dla mnie największym fundamentem miłości jest wolność i przyjaźń. Ja nie chcę mieć partnerki. Mogę mieć zegarek. Ja chcę być i eksplorować jej psychikę, marzenia i namiętności. Sycić się nią każdego dnia na inny sposób, wiedząc że łączy ze mną ją coś innego niż papierek utworzony w USC.
            Oto jestem- Libertyn, rozpustnik i sapioseksualista

          • :)))
            Też jestem sapioseksualna. Inteligencja przede wszystkim! I wzajemne porozumienie.

          • Libertyn

            Gdyby nie to że mieszkam dość daleko to z chęcią bym Cię poznał osobiście.

          • Może kiedyś nadarzy się okazja 🙂 Czasem podróżuję po kraju, a i wiele dróg prowadzi do Warszawy 🙂

          • Libertyn

            Zwłaszcza na Okęcie w moim wypadku

          • Libertyn

            Swoją drogą, po lekturze to zastanawia mnie ile, jeśli w ogóle będzie mnie to kosztowało

          • Niedużo 😉

          • Libertyn

            Niedużo. Czyli wartość względna. Pozostaje mieć nadzieję że Twoje niedużo nie jest moim względnym „bardzo dużo” Chyba brzmię teraz jak buc ale raczej nie marzy mi się ewentualne korzystanie z providenta

          • Nie popieram szybkich pożyczek, chyba że mają służyć rozwojowi biznesu 😉
            Coś się wymyśli :>

          • Libertyn

            Prawdopodobnie moja następna obecność w Wawie będzie ściśle związana z lotniskiem więc nastawiam się tylko na czekoladę w starbuniu czy innej Coście. Za każdym razem jak już gdzieś lecę to jestem na ogół spłukany poza wyznaczonym budżetem

          • Właśnie coś takiego miałam na myśli.
            Ale nikomu nie mów. To będzie nasz mały sekrecik 😀

          • Libertyn

            Ok 🙂