Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Gorzej niż myślałam

Zdawało mi się w zeszłym miesiącu, że moje trudności finansowe to coś przejściowego i nie ma się czym stresować, bo zaraz się odbiję. Nawet cieszyłam się, że tak spokojnie do tego podchodzę.

Okazuje się, że zlekceważyłam problem i teraz mam poważny kłopot, bo w tym miesiącu powinnam zarobić absolutnie nierealną kwotę, żeby wyjść na swoje. W efekcie siedzę od kilku dni w arkuszu Excela, gdzie mam spisany swój dwuletni plan finansowy i bawię się cyferkami tak, żeby wreszcie zaczęły się zgadzać. Mój przyjaciel finansista kontroluje, bym nie popadła przy tym w „kreatywną księgowość”, czyli nie odpłynęła gdzieś w kierunku Księżyca.

Na szczęście mam dobre wsparcie w przyjaciołach, a także życzliwych ludzi wokół siebie, więc wygląda na to, że nie ma dramatu – tylko ostra harówa, kontakty z innymi i zaplanowane płatności ratalne. Oraz trzymanie ręki na pulsie (czyli działanie inaczej niż w zeszłym miesiącu).

W związku z czym jak spędziłam niedzielne popołudnie i wieczór? Otóż siedziałam w domu i się uczyłam oraz pielęgnowałam ciało. Z soboty na niedzielę miałam intensywną nockę, a potem prawie nikt nie dzwonił (pochmurna i zimna Niedziela Palmowa, czego oczekiwać?), więc świadomie poświęciłam dzień czynnościom niezarobkowym.

Bardzo chciałabym Wam opowiedzieć, co mnie spotkało podczas ostatniego spotkania, ale niestety ta niesamowita przygoda była bardzo związana z wyjątkowością zainteresowań i drogi zawodowej mojego klienta, tak więc dyskrecja… Mogę tylko powiedzieć, że przeżyłam dużo wrażeń i spędziłam przesympatycznie czas, a teraz mam nadzieję, że wkrótce zobaczymy się ponownie. Poznany wczoraj mężczyzna jest z tych niezwykle fajnych ludzi, z którymi zetknąć mnie mogła jedynie moja praca. Gdyby nie ona, nigdy byśmy się nie spotkali. Ach. Znowu jestem cała podjarana spotkaniem, choć było całkowicie inne niż to, o którym wspominałam na blogu kilka dni temu.

Postanowiłam niedawno wpłynąć na nieznane od strony zawodowej wody i zaoferować usługi, których do tej pory nie miałam w ofercie. Nowe ogłoszenie, nowe akcesoria (to znaczy stare, z szuflady; musiałam odkurzyć niektóre zabawki, a kilku w ogóle nie pamiętałam) i zupełnie nowa grupa klientów. Jest dziwnie, bo muszę ich odsiewać. Autentycznie, pisze do mnie napalony klient i to ja mu muszę wyjaśnić, że przykro mi, ale u mnie nie dostanie tego, co chce, bo pracuję w zupełnie innym stylu. Ta sytuacja jest nagminna, więc chwilowo nie jestem usatysfakcjonowana wynikiem eksperymentu. Może z czasem jakoś się to ułoży.

  • Libertyn

    Obyś jak najszybciej się finansowo odbiła. I hmm, czyżby BDSM?

    • Dzięki!
      Oczywiście :>

      • natasha devilish

        Czy bralas lekcje z BDSM u kogos?:)

        • Tak, byłam na kilku warsztatach. Chętnie poszłabym na więcej oraz poterminowała u bardziej doświadczonych koleżanek (choć to ostatnie jest nielegalne w Polsce). Ale większość rzeczy, które mam w ofercie, znam ze swojego prywatnego życia erotycznego.