Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Jeszcze a propos selekcji

Czasami (raz na dwa dni) dzwonią do mnie ludzie, którzy nawet nie tyle nie przeczytali ogłoszenia, co nie byli w stanie go zrozumieć albo nie potrafią sformułować swoich oczekiwań względem spotkania.

– No i wiesz, no, tego – jąkał się ostatnio jeden człowiek.

– Nie, nie wiem – odpowiedziałam uprzejmie. – O co chodzi?

Z całokształtu rozmowy wywnioskowałam, że człowiek nie tyle jest nieśmiały, co niekomunikatywny. Być może chodziło tylko o seks. Być może nie był tak nieinteligentny, na jakiego brzmiał. Ale nie chciałam ryzykować. Obawiałam się, że byłby bardzo trudnym klientem.

Kiedy wreszcie wydukał z siebie, czego by chciał, odparłam, że nie mam tego w ofercie. Powiedział, że pewnie jeszcze będzie dzwonił i się rozłączył.

I tyle o nim słyszałam. Pewnie już nie zadzwoni.

Czasami naprawdę wolę stracić klienta niż umówić na orkę na ugorze. Klienci głupi przeważnie mają problemy ze zrozumieniem idei granic, nie umieją komunikować swoich potrzeb i absolutnie nie doceniają mojego największego atutu: inteligencji. Dla mnie spotkanie z nimi to ciężka i stresująca praca, a oni i tak nie są zadowoleni, bo spodziewali się pięknej Barbie na ich poziomie. Coś nie styka i obie strony wychodzą niezadowolone.

W takiej sytuacji lepiej oszczędzić nam stresu i się nie spotykać.

Tak więc nie chodzi tylko o zakres usług i bezpieczeństwo, ale także o spodziewaną jakość pracy. Jednego pana sprzed paru miesięcy do tej pory wspominam jako makabrę. Teraz staram się bardziej, zwłaszcza że wakacje się skończyły, lato przeradza się w jesień (ech) i telefon znowu dzwoni więcej niż trzy razy dziennie.

PS. Wczoraj spotkałam się z klientem, który przemknął się przez sito mojej selekcji, ale z biegiem czasu okazał mocno kłopotliwy. Kiedyś Wam o nim opowiem, tylko muszę to sobie ułożyć w głowie.

PS2. W najnowszym „Newsweeku” artykuł o pierwszym domu publicznym w Amsterdamie, którym zarządza miasto. Całkiem ciekawy.