Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Odpoczęłam!

Nie wierzę, ale mi się udało! Ostatnio pisałam, że jestem zmęczona i najchętniej tylko bym spała. Cóż, spałam długo i namiętnie, a oprócz tego praktycznie nie pracowałam, i nie mam tu na myśli spotkań tylko totalny brak realizacji zadań.

Autentycznie przez kilka dni moja aktywność życiowa ograniczała się do higieny, jedzenia, wyjścia do sklepu, spotkań towarzyskich i relaksu. Zapomniałam, jakie odpoczywanie jest przyjemne! Czy mi pomogło? Ależ tak!

Dzisiaj miałam aktywny niezawodowo dzień (ostatnio naprawdę tyle pracuję, że nie mam czasu zarabiać pieniędzy), za to jutro… Jutro mam umówioną lekcję makijażu, a potem wreszcie jadę do pracy. Jestem wypoczęta i spragniona pracy, seksu, pieniędzy. Seksu chyba najbardziej.

Jednym z ogromnych plusów pracy na własny rachunek jest to, że kiedy potrzebuję wolnego, to nie muszę o nie pytać kapryśnego szefa tylko kalkuluję, czy bardziej mi się opłaca zwolnić i naostrzyć piłę, czy dalej piłować tępą. A że w mojej branży nieświeża, niewypoczęta i nieentuzjastyczna długo nie pociągnę…

Oprócz odpoczynku dostałam także kopa ambicjonalnego. Otóż jeden z blogerów przeprowadził wywiad z dziewczyną do towarzystwa z Krakowa. Dziewczyna jest bardzo luksusowa i bardzo droga, ale też bardzo dobra w swoim fachu (czytałam recenzje) oraz bardzo ładna i bardzo zadbana. Poczułam się przy niej przeciętnie. Oczywiście nasza oferta nie jest identyczna i nie mam zamiaru nagle zmieniać się w kogoś, kim absolutnie nie umiałabym być, ale są rzeczy, nad którymi mogę popracować.

A co do wywiadu (znajdziecie go u Kamila Machera), jest bardzo ciekawy i daje do myślenia, ale… Może ja jestem hipokrytką, ale zniesmaczyło mnie jego zakończenie.

…poza tym rzeczywiście kończy Nam się czas. Dopłacasz czy idziesz do siebie?

Wyłączę dyktafon, a później się zastanowimy.

Zastanowią się. Przy wyłączonym dyktafonie. Ech, a może jednak uchylić rąbka tajemnicy?

Ach, wywiady ze mną są bezpłatne. Wyraźnie nie mam głowy do interesów…

  • z natury życzliwa chochliczka

    Droga ŚL lub EG (wolę posługiwać się skrótem, bowiem obie nazwy są na tyle pretensjonalne, że z trudem udałoby się wystukać pełny odpowiednik na klawiaturze, nie mówiąc o napisaniu ich ręcznie, bo przez gardło to chyba nie przejdą). Wybacz zatem, że skrótem tak się do Ciebie zwracam – możesz nie lubić. Butnie zaczęłam, może Ci się wydawać, ale nie jest moim zamiarem obrażenie Ciebie, lecz tak przy rozpoczęciu pisania tego komentarza, zakłuła mnie w oczy nazwa.
    Jak masz na imię? Nie odpowiesz.

    Obserwuję Twojego blogaska ( uśmieszki ) od jakiegoś czasu z większą, bądź mniejszą regularnością. Coś przeczytam, coś zeskanuję tylko, coś tam porównam sobie w głowie z czymś, a coś skwituję uśmiechem, raczej tym z życzliwych, rozrzewnieniem nawet może i podszytym. Lubię te Twoje wpisy i nie lubię zarazem, bynamniej nie chodzi o uprzedzenia względem Twojej grupy zawodowej. Odezwać się jednak postanowiłam dopiero dziś, poniekąd z racji „mania za dużo czasu – se poprokrastynujmy nieco”, lecz przede wszystkim dlatego, że zastanawia mnie niesamowicie mocno dlaczego, DLACZEGO, dlaczego uważasz Panią z wywiadu za luksusową? Czy to może palec Ci się omsknął na klawiaturze kilka razy i wyszło przypadkowo słowo LUKSUSOWA? Czy może to tak zupełnie serio? Co czyni ją luksusową w Twoich oczach?

    Liczę na odpowiedź. Inaczej będzie mnie to gnębić do końca urlopu. Uśmieszki. Wyjaśnienie może nie zasługuje na odpisanie w komentarzu, lecz na cały wpis nawet – przy okazji będzie to dla Ciebie okazją do wykonania wiwisekcji własnych przekonań i wartości odnośnie pracy. Wiwisekcji, podkreślam.

    Pozdrawiam bardzo serdecznie, jakkolwiek zarozumiale się właśnie w Twoich oczach prezentuję – appearances are deceptive.
    z natury życzliwa chochliczka

    • Cześć chochliczko 🙂 Dziękuję za komentarz, mam nadzieję, że niejedyny.
      O luksusowości decydują u mnie cena i jakość. Angel może się podobać panom (na pewno lepiej wpisuje się w kanony piękna niż ja) i ma bardzo pozytywne recenzje, na które najprawdopodobniej w pełni zasługuje. Przyjmuje w eleganckim apartamencie z dobrze wyposażonym barkiem, stylowym łóżkiem i łazienką. Ma kolekcję strojów, szeroki zakres usług, zna dwa języki. Sama tego poziomu jeszcze nie osiągnęłam, więc mam co podziwiać i do czego się odnosić na zasadzie „co mogłabym zrobić lepiej?”. Prawdopodobnie nie dogadałybyśmy się z Angel prywatnie, bo z wywiadu wynika, że mamy inne wartości, ale szanuję ją jako profesjonalistkę.

      • z natury życzliwa chochliczka

        …jeżeli mowa o recenzjach na pewnym forum, to czy one naprawdę są w Twojej ocenie pozytywne? Na moje oko to raczej wypociny buraków przy siedmiu stówach w kieszeni, a nie tej jakże lubianej przez wszystkie pro… Pardon! Pracownice seksualne 🙂 Grupy społecznej zwanej – ‚biznesmenami wysokiej klasy’. Proszę, moja droga ŚL, nie czuj się przeciętnie przez fakt, że nie posiadasz grupy adoratorów, która napisze na publicznym forum co, jak, gdzie, ile razy i w którą dziurkę z Tobą robiło. To nie ma nic wspólnego z luksusem.

        Elegancki apartament nie zaszkodzi, zgadzam się, ale szeroki zakres usług to plus, jak i minus. Zależy dla kogo 🙂 Nie kierowałabym się takimi wyznacznikami przy nazywaniu kogoś luksusowym. Uszy do góry.

        Słowami Coco Chanel polecę, wieńcząc:
        “Some people think luxury is the opposite of poverty. It is not. It is the opposite of vulgarity.”

        • Nie zależy mi na grupie adoratorów piszących publicznie o dziurkach 😀 Nie przepadam za tym forum, ale czytając, skoncentrowałam się na pozadziurkowej otoczce. Recenzje są spójne i wychwyciłam w nich kilka rzeczy, których mogłabym się od Angel nauczyć. Skoro „buraki przy siedmiu stówach w kieszeni” zgodnie piszą o lap dance, to znaczy, że rzeczywiście jest on wykonywany. Nieważne, że panowie zgodnie twierdzą również, że ten taniec nie jest najlepszej jakości – mężczyźni doceniają chęci i zapał. Ogólnie widzę w tych recenzjach duży potencjał i pasję, które na pewno przekładają się też na zadowolenie biznesmenów z klasą.
          Ponadto Angel wygląda, khm, drożej niż ja. Na pewno inwestuje w siebie większe kwoty oraz stara się bardziej, co przekłada się na końcowy efekt. Zaimponowało mi, że ma tyle dobrych zdjęć oraz filmiki, że pokazuje twarz. Wydaje mi się, że skoncentrowała się w całości na pracy seksualnej i zamierza zostać rentierką za x lat, podczas gdy ja cały czas dzielę czas, uwagę i przychody na siebie teraz i siebie za kilka lat, kiedy będę robić karierę w innym zawodzie.

          Ale cytat ładny :)))

          • a mój pierwszy komentarz z linkami do ogłoszenia za 300zł/h zniknął (się nie pojawił). A bu… ;/

          • Dobrze, że zgłaszasz! Disqus lubi traktować komentarze z linkami jako spam. Już go zaakceptowałam.

          • thx :*

          • z natury życzliwa chochliczka

            Nikt mnie o radę nie pytał i nigdy jej nie udzielam niepytana, ale jako, że jestem w przestrzeni internetowej, to mogę sobie tą moją zasadę złamać, tym bardziej, że doskonale wiem o czym mówię. Tyle razy patrzyłam na zrozpaczone laski w agencji, ale powstrzymywałam się od rad, bo grunt raczej nie był podatny na ziarenka. Tutaj widzę potencjał spory.

            Zapisz się na siłownię, znajdź trenera, męcz swoje ciało kilka razy w tygodniu treningami, dopóki samo nie będzie o to błagać. Troszkę popraw dietę, bo cyzelować jej nie trzeba tak od razu. I od razu będziesz kilka kroków przed 90% lasek z portalu na „o”. Koszt trenera jest spory, zgadzam się, ale uwierz, że w perspektywie czasu również bardzo opłacalny.
            Zadbaj o włosy, dłonie, stopy, delikatną opaleniznę. To nie są duże koszty, a dają Ci znowu kilka procent przewagi. Sztuczne rzęsy? Tylko jeśli pasują do Twojego typu urody, wtedy dają naprawdę dużo. Zęby to nieco droższa historia, jeżeli potrzebny jest aparat i wybielanie, ale też warto zainwestować i poczekać, bo się zwraca. Problemy z cerą tak samo jak nowy uśmiech. Wymagają tych minimum sześciu miesięcy do względnej poprawy, ale tutaj aż tak drogo nie jest, a zadbać się opłaca, bo na wypielęgnowanej skórze makijaż wygląda lepiej.

            Jak zjeść słonia? Kawałek po kawałku! Także czekam na relację z pierwszego treningu. A zobaczysz, jak wraz ze zmęczeniem potreningowym, przyjdą chęci i pomysły na dalsze kroki 🙂

            Pozdrawiam :))
            chochlik w dobrym nastroju

          • Nie mam nic przeciwko dobrym radom ze szczerego serca 🙂 Będę je musiała poważnie rozważyć. W biznes przyszłości chyba zainwestowałam już wszystkie możliwe pieniądze i pora przystopować, a przyjemnie byłoby mieć na przykład nowe zdjęcia w wersji lux i niecichnący telefon 😀

  • No jak to co? Dziewczyna ma dwa aparaty telefoniczne i jak dzwoni klient z telefonu 1, to inkasuje 300 zł, a jak z telefonu 2, to 700. Też to zauważyłam, szukając recenzji. Sprytna strategia, która wyróżnia ją na tle innych dziewczyn (cena 700 zł może być wabikiem dla majętnych panów, którzy zrazili się do „tanich” usług), a równocześnie zapewnia ruch (większość panów przyjdzie za 300 zł).

    • Mnie cały ten artykuł wygląda na „ustawkę” i product placement/ taki btl blogowy. Dość oryginalny – nie znałem dot. żadnej takiej blogowej quasireklamy żadnej z Dziewczyn. Jeśli mam być szczery – wątpię, aby Mr. Macher zapłacił 700 zł za wywiad – ale ktoś komuś pewnie coś „zapłacił”. Ciekaw tylko jestem, w jakiej „walucie”? 😛 No cóż… Blogerem być (byle jeszcze poczytnym)… Co mi przypomina, że sam powinienem się przyłożyć do swojego. Ech. Gdybym jeszcze nie zasuwał na tygodniu w normalnej pracy… 🙁