Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Rozmawiaj z klientem, jakby ci zależało

Część z moich koleżanek to typowe polskie marudy, które narzekają na:
– siedzenie bezczynnie w oczekiwaniu na klienta (jeśli chodzi o mnie, mogę w tym czasie robić to samo co we własnym pokoju, więc przeważnie się nie nudzę – zresztą już o tym pisałam),
– rozmowy z klientem,
– spotkania z klientem.
To dla mnie w pełni zrozumiałe, że nie każda lubi swoją pracę. Do każdego zawodu trafiają i pasjonaci, i ludzie, którym zależy tylko na pieniądzach, i osoby, którym nic nigdy się nie spodoba. Seks-branża nie jest więc żadnym wyjątkiem, ale minimum zdolności aktorskich jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziło…
Jeżeli odbierasz telefon znudzona i „odbębniasz” kolejne etapy rozmowy, to robisz to źle. Zapominasz, że dla klienta to pierwszy kontakt na żywo z tobą (często również ostatni). Jeżeli okażesz, że klient cię nudzi… nie będzie zbyt skory do spotkania z tobą. Jeszcze byś zaczęła ziewać na jego widok!
Zatem naprawdę warto rutynową rozmowę traktować jakby rozmawiało się na ten temat pierwszy raz. Jakby po raz pierwszy opowiadało się, co się oferuje, jakby pierwszy raz podawało się kochankowi swój adres…
„Traktowanie klienta indywidualnie” działa w każdej branży, ale w tej nabiera szczególnego znaczenia.
Świadczenie usługi seksualnej to w dużym stopniu sztuka – musisz stworzyć odpowiednią atmosferę, musisz dać klientowi poczucie bycia zatroszczonym, wyjątkowym… Oczywiście możesz podejść do tego jak do obowiązku małżeńskiego – przyszedł, doszedł, wyszedł – ale wtedy dajesz mu bardzo mało.
Warto zawsze pamiętać, że mężczyzna nie przychodzi po seks – mężczyzna przychodzi po miłe towarzystwo. Płaci grube pieniądze za to spotkanie i ma prawo oczekiwać więcej niż od żywej lalki z sex shopu.
Daj mu zajawkę tego wyjątkowego przeżycia podczas rozmowy telefonicznej, a zwiększysz szanse, że przyjdzie po więcej.
I pamiętaj: to działa w kazdej branży (choć nie w każdej uwodzi się klienta dosłownie).
  • Zdzisław Śmietana

    Widzę dla Ciebie potencjał w branży szkoleniowej dla dziwek. 😉 Teraz jeszcze przekonaj te wszystkie kobiety, żeby im się chciało tak jak im się nie chce, skoro większość przekonana jest do tego, że rozłożenie nóg to i tak łaska z ich strony. 😀

    • Istotnie, standardy są często niskie. Ale ja patrzę na to z innej strony, poprzez pryzmat moich koleżanek z agencji. One nienawidziły tej pracy, co już wiesz, i naprawdę dawały z siebie co mogły. A że mogły śmiesznie mało, to klienci wychodzili niezadowoleni. Mój klienci z teraz często poświęcają długie godziny poszukiwaniom kogoś, kto rzeczywiście lubi swoją pracę. To widać w rozmowach. Są wymagający, nie prowadzą sztampowej rozmowy… a i ja nie daję się już złapać w sztampę.
      Tak sobie myślę, że dla wymagającego klienta dłuższe poszukiwania i odsiewanie wszystkich podejrzanie identycznych ogłoszeń to jedyna opcja. A Ty jak szukasz? Kogo odwiedzasz lub odwiedzałeś?

      • Zdzisław Śmietana

        Już nie szukam. Straciłem wiarę w ludzi i przestałem. Postarzałem się i sam seks bez zaangażowania przestał mnie kręcić. Poza tym, bycie notorycznie oszukiwanym przez dziwki robi się w pewnym momencie nudne. Gdybym trafił na Ciebie, być może byłoby inaczej. Ale nie trafiłem. Szukałem różnie. Ogłoszenia w prasie, ogłoszenia w internecie, odloty i pokrewne.

        • Szkoda, że miałeś aż tyle przykrych doświadczeń, że się zraziłeś 🙁 Teraz lepiej rozumiem Twoje zgorzknienie z pierwszych komentarzy.

          Akurat Odloty (reklama 200 zł/m-c) i Roksa (50 zł/m-c) to takie seksworkerskie supermarkety, nie polecam. Mam tam teraz oczywiście ogłoszenia, generują mi zysk, ale to na mniejszych portalach często łatwiej znaleźć dziewczyny niezmanierowane, z pasją i pozaagencyjne. Bo agencja, kiedy już ogłasza dziewczynę, to najczęściej właśnie na tych dwóch stronach i nigdzie indziej 😉 A to firmy często narzucają rzeczy, które się klientom nie podobają, np. podnoszą sobie zyski, wysyłając nie tę dziewczynę, albo wciskając przez telefon, że ta i ta usługa jest w cenie („bo jak dojedzie na miejsce, to zapłaci choćby i samą podstawę”)… Tam, gdzie agencji nie chce się tracić czasu na zamieszczenie ogłoszenia, bo za mały ruch – można znaleźć naprawdę fajne osoby.

          Zauważyłam też, że czasem ciężko przeskoczyć mi zmanierowanie klienta. Mam specyficzne usługi, ale jeśli ktoś przychodzi z założeniem, że będzie jak zawsze i to ze mnie wyciska, bo jak jest inaczej, to mu dziwnie (i może nawet wietrzy ściemę? albo nie chce się odsłonić?) to co ja mogę…

          • Zdzisław Śmietana

            Życie. Co poradzić.
            Jakby fajne dziewczyny otwarcie mówiły, że lubią, to nie musiałbym szukać w supermarketach. A że wszyscy się kryją, bo wstyd, to znalezienie odpowiedniej osoby jest tak samo trudne jak znalezienie właściwej osoby do wspólnego życia. Miałem kiedyś taką sytuację, że podziękowałem, bo dziewczyna nie była tą której oczekiwałem. Wyobraź sobie jaka była zdziwiona. „Jeszcze mi się to nie zdarzyło”. Widać przyzwyczajona, że jak już facet się ruszy to weźmie cokolwiek. Straszne. No ale potem tak ta branża wygląda, skoro ludziom jest wszystko jedno po obu stronach.
            No i klienci też się przystosowują. Skoro nauczyli się, że najpierw jest monotonna rozmowa o świadczonych usługach, z czego najczęściej połowa tych rzeczy jest nieprawdziwa, potem spotyka się inną osobę, niż na zdjęciach, to czemu się dziwisz, że mężczyźni się znieczulają? Opcje są dwie, albo się znieczulasz i jedziesz ten schemat, albo nie korzystasz. Ewentualnie płacisz dwa, trzy razy tę stawkę i masz fajną laskę, z którą możesz pogadać. Dla przeciętnie zarabiającego Kowalskiego kalkulacja jest prosta…

          • Dziewczyna, której podziękowałeś, może była przekonana, że ona jest ponad to i wszyscy na nią lecą, a nie, że weźmiesz cokolwiek, ale na jedno wychodzi – to rozwala branżę.
            Ja sama nie jestem oczywiście najlepsza w Warszawie, popełniam błędy, nie jestem w typie każdego, i często mi się po prostu nie chce (wtedy nie pracuję; ostatnio odwołałam spotkanie z powodu niechęci do wychodzenia spod kołdry), ale staram się trzymać poziom. Tylko rzeczywiście nie należę do najtańszych (do najdroższych też nie) i niektórych zwyczajnie na mnie nie stać 🙁

          • Zdzisław Śmietana

            Młoda była i miała fajne cycki, więc raczej tak, przekonana, że wszyscy na nią lecą. To zdziwienie zrekompensowało mi wycieczkę. Moralna wyższość smakowała doskonale. Tu ona się odsłania, że daje za pieniądze, a ktoś nie chce, bo nie z nią się umawiał. Skandal! 😀
            Z czasem seks z droższą czy z tańszą przestaje mieć jakąkolwiek wartość. Wolę pójść na koncert niż płacić za seks. Jestem dostatecznie dobry, żeby wymieniać się przyjemnością z tymi, które tego chcą i doceniają. A te które potrzebują gratyfikacji, muszą zarobić na kimś innym. 😉