Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

„Wszystkie mamy zaległe rachunki do popłacenia”

Usłyszałam to zdanie z ust koleżanki z pracy – trochę ode mnie starszej kobiety z bogatym życiorysem i sercem na dłoni – i pomyślałam sobie, że dobrze podsumowuje, kim jesteśmy: my, dziewczyny z agencji towarzyskiej.
Przeciętnemu Polakowi może się wydawać, że jesteśmy przedstawicielkami jakiejś zupełnie innej kasty. Jestem przekonana, że połowa Polaków myśli, że żyjemy w skrajnej nędzy i patologii, a po naszych mieszkaniach biegają szczury (oczywiście dzikie), a druga połowa myśli, że przeciwnie, opływamy w luksusy.
Prawda oczywiście tkwi gdzieś pośrodku.
Nie znam sytuacji finansowej większości koleżanek, wiem tylko, że nigdy nie jest ani najgorsza, ani różowa. Tu kredyt konsolidacyjny, tam komornik i długi, u trzeciej znowu dziecko do utrzymania…
Zupełnie jak w każdej oficjalnej firmie: każda z nas ma swoje życie upstrzone takimi lub innymi problemami.
Pewnie nie spotkałybyśmy się w pokoju wspólnym agencji towarzyskiej, gdybyśmy miały różowo-bezproblemowe życie… ale czy ktoś takie ma?
Jeden ze stereotypów mówi, że prostytucji nikt nie wybiera z własnej woli – że życie zmusza kobiety do takiej decyzji. I może coś w tym jest, ale…
Ile kobiet w trudnej sytuacji wybierze to, a ile pójdzie po zasiłek do opieki, ile weźmie na siebie trzeci etat, ile pójdzie żebrać na ulicę? Ile będzie głodowało, kradło, brało dwudziesty kredyt, szukało kochanka…?
Każda z nas w sytuacji przymusu wybrała coś, co odpowiadało jej bardziej niż inne możliwości. Bo każdy człowiek dokonuje najlepszego dla siebie wyboru spośród wszystkich dostępnych opcji.
Lubię swój wybór. Moje dzisiaj zarobione pieniądze pójdą na dwa z zaległych rachunków. To miłe uczucie, choć nie mogę nie myśleć o koleżance, która, z powodu innego wieku i innego ciała, mniej atrakcyjnych dla przeciętnego klienta, zarobiła dzisiaj trzy razy mniej.
Życie nie jest sprawiedliwe.
  • Libertyn

    Czytałem kiedyś na pewnym blogu wpis o matce i córce. Blog ciekawy bo należacy do kuratora sądowego Matka zajmowała się Twoją profesja, przez co ludzie ciągle na nią donosili. W przeciwieństwie do połowy mieszkańców jako jedyna nie wisiała na państwowych zasiłkach i dotacjach a wzięła sprawy w swoje ręce tak jak mogła i na tym dobrze wychodziła. Dobrze ubierała siebie i córkę, córka zawsze miała wszystkie podręczniki, nie musiała korzystać z dożywiania w szkole. Nie miała problemów z ocenami czy tych wychowawczych. A jednak ciągle były na nią donosy. Donosy od partnerek byłych więźniów co jakis czas wracających za kratki, alkoholiczek, stałych klientek OPSów, których matczyna godność nie pozwalała „stoczyć” się w Twoją profesje a każda inna profesja była za zasięgiem
    Wszystko przez ludzką zawiść połączoną z pogardą. Zawiść o pozycje ekonomiczną i pogardę wynikłą z kulury
    Wy macie nam dostarczać „schade freude” udawać nasze ego ze względu na to że jesteście gorsze, czy to finansowo czy „kulturowo” Jakież to smutne i złe.

Close