Jestem młodą i ambitną kobieta, która w dzieciństwie uwielbiała „Pretty woman” i fantazjowała o pracy dziwki. Od dwóch lat zarabiam na swoją przyszłość jako dziewczyna do towarzystwa. Chcesz dowiedzieć się, jak naprawdę wygląda praca seksualna? Poznaj polską Belle de Jour.

Jak trafiłam do branży?

W branżę seksualną weszłam już kilka lat temu, ale na początku ostrożnie, po palce u stóp. Choć możesz sądzić, że jestem uprzywilejowaną farciarą, która pracuje z pasji, tak naprawdę kierował mną głód.

W tamtym czasie spotkałam się kilka razy za pieniądze, znalazłam wśród moich klientów sponsora i tyle tego było. Ale przerobiłam sobie wiele uprzedzeń i lęków i nauczyłam się, jak naprawdę wyglądają spotkania sponsorowane (uwierzcie, to nie ma nic wspólnego z potocznym wyobrażeniem). Potem pracowałam w „zwykły” sposób. A później znowu podwinęła mi się noga.

Z moim zdrowiem nigdy nie było dobrze, jednak wtedy… Nie przysługiwała mi żadna pomoc ze strony państwa poza ubezpieczeniem zdrowotnym. Nie miałam nikogo z rodziny, kto mógłby mi pomóc. Jedyna dostępna forma zatrudnienia, która uchroniła mnie od głodu i bezdomności, to były kamerki internetowe. Zarabiałam skromne kilkaset złotych miesięcznie – akurat tyle, by, z pomocą przyjaciół, jakoś przeżyć.

Po kilku miesiącach poprawiło mi się na tyle, że znalazłam zajęcie jako freelancerka. Niestety dochody pozwalały mi jedynie na opłacenie czynszu, skromnego jedzenia i najniezbędniejszych wydatków. To brzmiało super tylko na początku. Szybko zorientowałam się, że po dziesięciu latach życia w biedzie 1200 zł przychodu to o wiele za mało. Potrzebowałam kopa finansowego, żeby wydostać siebie i rodzinę z nędzy, zdobyć kwalifikacje zawodowe i zapewnić sobie byt na stałe, nawet w chorobie. Podliczyłam to. Wystarczyłoby, bagatela, sto tysięcy złotych. I tak trafiłam do agencji.  Resztę historii znajdziesz na blogu.

No dobrze, a co dalej?

Pytasz o moje plany na przyszłość? Przede wszystkim zależy mi na wyhodowaniu moich drzewek finansowych (na razie posiałam sadzonki, ale teraz trzeba w nie poinwestować), które owocowałyby nawet wtedy, kiedy leżałabym niezdolna do pracy. Drugim moim celem jest zdobycie wykształcenia i własna firma.

Mam rozpisany bardzo dokładny plan działania i wytrwale go realizuję. Jestem zdeterminowana jak bohaterki amerykańskich historii sukcesu. Nie wyobrażam sobie, że miałabym zrezygnować ze swoich marzeń i z godnego życia, pracując byle gdzie za dużo poniżej średniej krajowej. Już tak żyłam. Byłam głęboko nieszczęśliwa, a towarzyszący temu stres zagrażał mojemu zdrowiu.

Lubię moją obecną pracę, nawet bardzo, ale to nie jest moja przyszłość. To nie jest niczyja przyszłość: kto widział siedemdziesięcioparoletnią escort girl? Emerytura w tym sektorze usług przychodzi wcześnie, ale… wynosi okrągłe zero złotych. Trzeba mieć alternatywę. Ja mam. Tylko muszę na nią zarobić.