1.

Współcześnie kobietom pozwala się funkcjonować w trybie albo-albo. Może być albo Świętą, Madonną, nietkniętą, albo Ladacznicą, Zdzirą, Szmatą. To dwie różne kasty, które w jednej kobiecie nie powinny się łączyć, chyba że za sprawą Tego Jedynego („Z tej świętej, którą zapraszał na kolacje i do kina, tylko on ma prawo zrobić ladacznicę. Nikt inny.” @proseksualna; „- Ale przecież mężczyzna chce mieć Madonnę i ladacznicę w jednym! – Tak, ale ladacznicę tylko w jego łóżku.” @Lew-Starowicz).

Wielu mężczyzn ma tak zwany w seksuologii syndrom Madonny i ladacznicy, czyli wierzą w ten kastowy podział. Seks uprawiają z Ladacznicami, ale chcą poślubić Świętą. Bo matka jego dzieci Ladacznicą być nie może! Musi być dziewicza, nietknięta, niewinna. Sama też w to wierzyłam: miałam przekonanie, że ponieważ mój apetyt na seks jest bardzo duży, a ograniczenia nikłe, nie znajdę nigdy „porządnego mężczyzny”, bo należę do kasty Ladacznic.

Przepracowałam to. Zintegrowałam w sobie Świętą: porządną dziewczynę z dobrego domu i Ladacznicę: wyuzdaną, wolną, swobodną. Nie należę do nikogo, ale mogę się połączyć z każdym, kogo zapragnę i kto zapragnie mnie. Jestem Świętą Ladacznicą.

2.

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze nie było patriarchatu, do seksualności podchodzono zgoła inaczej. Obecnie seksualność należy do strefy profanum, ale kiedyś była sacrum, świętością. Także, a raczej zwłaszcza, kobieca seksualność – źródło życia. Wyznawano Boginię, która była sama dla siebie, niezależna, spełniona – wolna od potrzeby posiadania męskiego dopełnienia. Istniały też wtedy specjalne, namaszczone kobiety – kapłanki Bogini, które pracowały ze świętą energią seksualną i dzieliły się nią ze światem.

Taką Boginią była między innymi Isztar albo Inanna ze środkowego Wschodu. Jej kapłanki oddawały się mężczyznom, dzięki czemu również oni mogli dotknąć świętości. Istniał też rytuał świętego małżeństwa (hieros gamos), zgodnie z którym każda kobieta, która pragnęła zasłużyć na tytuł dziewicy – rozumiany wówczas zupełnie inaczej, jako „kobieta niezamężna / niepotrzebująca męża” – musiała przynajmniej raz w życiu iść do świątyni Isztar (lub, w Grecji, Afrodyty) i oddać się obcemu mężczyźnie. Akt ten czynił jej seksualność świętą.

Współcześnie to zjawisko określa się niesłusznie „prostytucją świątynną” i postrzega bardzo negatywnie. Tymczasem postać kapłanki seksualności, która umożliwia mężczyznom kontakt z kobiecym bóstwem i odnowienie sił życiowych, jest mi bardzo bliska. Osobiście raczej staram się honorować męskość swoich kochanków, ale na pewnej płaszczyźnie czyż nie jest to tym samym?

Iza Cisek-Malec, coach ciała i seksualności, wychodzi z założenia, że Świętą Ladacznicą może zostać każda z nas. Każda z nas może odnaleźć w sobie pradawną seksualną dziewicę: kobietę samą dla siebie, niezależną od mężczyzny, ale zdolną do wchodzenia z nim w miłosne i seksualne relacje. Dla chętnych regularnie oferuje warsztaty pozwalające zintegrować swoją kobiecą seksualność: Święta Ladacznica w Tobie, czyli powrót do boskiej seksualności, a absolwentki jej kursu tworzą Sieć Świętych Ladacznic i pozostają ze sobą w kontakcie.