Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Filozoficznie: byt, świadomość i pani Jola

Przeczytałam właśnie ckliwy artykuł „Zawód? Prostytutka” z jakiegoś poczytnego bloga. Artykuł zaczyna się zdaniem „Za życiem większości, czai się dramat”, a dalej jest już tylko gorzej mocniej i mocniej. Córka podłączona do respiratora, mąż-kat, miły pan, który zgwałcił i zamordował… i ona, prostytutka z przymusu, samotna mama z niepełnosprawną córeczką.
Zły los sprawił, że późnym wieczorem gdy Kasia już śpi, jej mama ubiera wyzywającą bieliznę, lakierowane kozaki a na zmęczoną twarz nakłada ostry makijaż. Peruką zmienia kolor włosów.
Staje się Samantą, która obdarta z resztek godności sprzedaje swoje własne ciało i resztki duszy.
Blogerka wybrała sobie – jak sama pisze – najdramatyczniejszą historię (odsłony się same nie nabiją), ale cóż. Jej bohaterce, pani Joli, zależało na tym, by przekazać, że „większość z nas, tych które stoją przy drodze czy innym miejscu, nie zawsze robią to z chęci zysku, wyrachowania, własnego wyboru”. Kobieta nie ma wykształcenia, nie znajduje innych rozwiązań, jest aktywna, ale nieporadna (podobnie jak jej rodzice), a chce dla córki lepszego życia. I ryzykuje. Mówi, że „stoi”, więc nie pracuje w zbyt dobrych warunkach.
W agencji nie każda pracownica opowiadała o swoich osobistych dramatach i w efekcie nie usłyszałam podobnej historii, ale przypomina mi się jedna kobieta z podobną postawą. Pani pod sześćdziesiątkę, bez perspektyw zawodowych, bezdzietna i samotna. Też nienawidziła tej pracy i uważała ją za absolutny upadek, ale nie widziała dla siebie nic innego. Po sprzątnięciu pokoju po kliencie szła go z siebie zmywać pod prysznicem, szorowała też zęby. Dopiero potem wracała do nas „na salon”.
Nie znoszę tego, że prostytucja wiąże się ze stygmatyzacją, bo słabsze jednostki (zwłaszcza kobiety) uwewnętrzniają sobie, że są kimś gorszym. Jest tyle złych, często też mizoginistycznych przekonań związanych z seksem, łącznie z tym, że jak kobieta ma więcej niż kilku partnerów, to już jest dziwką. Albo że seks oralny jest brudny, bo „tamte miejsca” są nieczyste. Są też przekonania bezpośrednio związane z pracą seksualną: że to upadek, że sprzedawanie siebie (mamy to wyżej w cytacie), że z tego się nie da „wyjść”…
To wszystko w głowie takiej prostej kobiety z rodziny będącej pod stałą opieką MOPS-u się sumuje i prowadzi do jej wewnętrznego wyniszczenia. Bo ona przecież autentycznie wierzy w te wszystkie przekonania, mimo że są dla niej skrajnie szkodliwe. I czuje się takim podczłowiekiem, z taką świadomością wchodzi w seksualne relacje z dostępnymi jej klientami, prawdopodobnie z podobnej półki mentalnej. Kiedy pani Jola mówi, że mężczyźni robią z nią to, co chcą i traktują ją gorzej niż rzecz, ja w to wierzę. Bo jest świat, w którym tak jest. Są mężczyźni, dla których kobieta to taka żywa dmuchana lalka. I są tacy, którzy w ten sposób myślą tylko o „kobietach gorszego sortu”. Takich jak pani Jola albo ja. Tylko że ja się z takimi panami nie zadaję, a ona – tak.
Z pracy w agencji wiem jeszcze, że nawet jak się trafi klient miły i życzliwy, to negatywnie nastawiona pracownica tego nie zauważy albo zinterpretuje inaczej niż ja. Wiele dziewczyn automatycznie odbębniało rozmowy, ciesząc się, że to nie seks, a godzinka mija. Nie nawiązywały szczerego kontaktu. Ja tak, kiedy tylko umiałam.
Marks twierdził, że byt określa świadomość i patrzył na przykład na taką panią Jolę, która myśli i żyje zgodnie z tym, co wyniosła z domu i z pracy. Pani Jola miała gorszy start w życie niż ja, to pewne. Ale następnym etapem jest świadomość określająca byt.
Pani Jola działa zgodnie ze swoją wiedzą i z systemem przekonań, który zainstalowano jej w głowie. Kobieta, która ma dwie klasy zawodówki i szereg negatywnych przekonań o seksualności i pracy seksualnej, nie może być dziewczyną do towarzystwa dla zamożnych biznesmenów. To nie jest jej obraz „prostytutki”.
Nawet gdyby ją postawić na moim miejscu, pewnie nie wczułaby się w rolę, nie zachowywałaby się adekwatnie. Może kieruję się teraz krzywdzącym stereotypem, ale przecież widywałam już proste dziewczyny wchodzące w rolę „dziwki”, mylnie przekonane, że tego się od nich oczekuje i ponoszące sromotną klęskę. To bardzo smutny obraz. Trochę przypomina nieutrafienie w dress code obowiązujący podczas imprezy lub rozmowy kwalifikacyjnej.
Więc pani Jola ryzykuje zdrowiem i życiem, pracując tam, gdzie może. W peruce, w wyzywającej bieliźnie i w lakierowanych kozakach. Wybranych także po to, żeby potencjalny klient nie miał wątpliwości, co do jej roli. To marketing. Zgaduję, że pani Jola nie ma swojego ogłoszenia, a jakoś klienta zdobyć trzeba.
Moja świadomość sprawiła, że kiedy przyszło mi wybierać swoje miejsce w branży, wybrałam co innego. Najpierw poszukałam w miarę kulturalnej agencji, potem jeszcze bardziej kulturalnej, aż wreszcie dałam sobie otworzyć oczy na nowe możliwości, rozmawiając z koleżanką z pracy o jej zwykłym zajęciu (do mojej agencji trafiła na chwilę). Uznałam, że jej nisza to miejsce, w którym się doskonale odnajdę, podpytałam o szczegóły i… zaczęłam pracować sama na siebie, na niemal identycznych warunkach.
Gdyby ta dziewczyna nie poszerzyła mi perspektyw, pewnie nadal pracowałabym na etacie dla jakiejś menedżerki, bo niezależną pracę wyobrażałam sobie zgoła inaczej.
Nie wiedząc o istnieniu jakiejś możliwości lub myśląc, że jest nieosiągalna (ileż ja naczytałam się o tym, że „Secret Diary of a Call Girl” to bajeczka bez związku z rzeczywistością) nie możemy jej wybrać. W tym sensie świadomość określa nasz byt.
Także dlatego nie znoszę rozpowszechniania stereotypów związanych z pracą w seks biznesie. Potem ludziom nie mieści się w głowie, że mogą mieć jakieś oczekiwania, że mogą dalej wieść godne i bezpieczne życie. Stereotypy o przegranych ludziach produkują kolejnych przegranych ludzi. Społeczeństwo wmówiło pani Joli, że ma się wstydzić tego, co robi – i pani Jola się wstydzi. I jak to potem odkręcić? Jak zwrócić takiej kobiecie jej poczucie godności?
(To samo dotyczy wszystkich innych przekonań wiążących seksualność ze wstydem, w tym bycia zgwałconą, przeprowadzenia aborcji, fetyszyzmu itp.).
Są na szczęście ludzie, którzy potrafią pracować ze wstydem. Tylko czy pani Jola kiedykolwiek do takiego trafi?