Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Co w tym złego, że mężczyzna lubi podominować nad kobietą?

Często pada zarzut przeciwko mężczyznom-klientom, że w większości szukają władzy nad kobietą i chcą ją poniżać. Podobno wykazują to nawet jakieś badania. Dlatego też należy ich karać za bycie klientami, bo przemoc, przestępstwo, zbrodnia.

Mam wrażenie, że u podstaw tych badań tkwi całkowicie mizandryczne i antyseksualne podejście do tego, co dwoje ludzi przeciwnych płci może chcieć między sobą robić w łóżku.

Popatrzmy na to. Raz jeszcze.

Wielu ludzi uważa, że mocniejsze chwycenie za głowę podczas seksu oralnego (seksu oralnego, fuu!) i przytrzymanie jej oraz wytrysk na twarz czy do ust to już władza i poniżenie. Rzeczywiście, dla niektórych klientów to już jest BDSM, a wiele co bardziej pruderyjnych pań w życiu by na to nie pozwoliło…

Cóż. To by wiele wyjaśniało.

Osobiście mówię na to: dobra zabawa. Tak, jestem na tyle zepsuta, że mnie takie akcje kręcą. Lubię, kiedy mężczyzna przejmuje kontrolę podczas seksu oralnego w jego stronę i bierze ode mnie przyjemność. Ekscytuje mnie, że mogę mu ją dawać w ten sposób. (W drugą stronę też czasem lubię, czemu nie, choć mam tu trochę mentalnych barier do pokonania. Branie dla kobiety bywa trudne).

Tak się składa, że mam trochę ostrzejszych rozrywek w ofercie, więc czasem dzwoni jakiś pan i…

…i grzecznie pyta, na co może sobie pozwolić. Tak, panowie zadają pytania o moje granice. Przez telefon. Pytają o wszystko, co mogłoby być kwestią drażliwą. Nie przyjeżdżają, jeżeli nie ustalimy sobie, że jesteśmy kompatybilni seksualnie. Czasami mówię „wiesz, na ogół to lubię, ale dzisiaj jakoś nie mam nastroju” i wtedy wiadomo, że kontakt nie jest spalony, ale dziś tego czy tamtego nie będzie.

Praktycznie nie zdarza mi się sytuacja, żebym podczas spotkania powiedziała „hej, przestań, nie lubię tego”. RAZ zdarzyło mi się – na dwa i pół roku pracy – że ktoś to zignorował (pisałam już o tej sytuacji gdzieś na blogu).

Przeważnie klient dopytuje ze szczegółami, czasem nawet w tonie „ale czy na pewno mogę …” – choć równie często pada forma „rozumiem, że … jest w ofercie?”. Staram się być precyzyjna w swoich ogłoszeniach.

Zatem cały czas pozostajemy w granicach konsensualnego seksu dwojga dorosłych.

No więc co w tym złego, że on to lubi, skoro realizuje swoje potrzeby tam, gdzie mu wolno, z osobą, która na to pozwala?

Dużo mężczyzn lubi nieco ostrzejszy seks, to prawda. Taki już ich urok. Czasami chcą poczuć władzę. A sypialnia to doskonałe miejsce do takich zabaw.

Jeśli ktoś nie rozumie, że miejsce na brak cenzury i brak poprawności politycznej jest właśnie w seksie, to bardzo mu współczuję. Mnie w każdym razie nie przeszkadza, że ktoś przychodzi pobawić się czy odreagować stresy właśnie ze mną. Sama też to wtedy robię.

Problem widzę w tym, że niektóre kobiety z branży mają takie same uprzedzenia bądź po prostu granice jak te co bardziej pruderyjne nie-seksworkerki, ale – wbrew sobie – zmuszają się do oddawania mężczyznom w sposób, który nie jest zgodny z ich preferencjami. No ale to już kwestia ich braku asertywności i oferty niezgodnej z osobowością. Do przepracowania na warsztatach o seksualności i granicach dla nas, pracownic… a wróć, takie warsztaty są nielegalne w Polsce, jeśli pobiera się za nie opłaty. Ech.

Jest też oczywiście kwestia nieukulturalnionych klientów, którym się wydaje, że skoro płacą, to mogą wszystko, ale z nimi mam o tyle problem, że ich nie spotykam. Tacy panowie po prostu nie dzwonią na moje ogłoszenia, choć na podstawie różnych relacji domniemam, że istnieją. Myślę sobie, że dobrze byłoby wyedukować świat, że ich zachowanie to nie jest norma tylko patologia. Wtedy byłoby tych panów znacznie mniej. Niestety, póki mamy taki stereotyp – chętnie powielany przez feministki w dyskusjach – póty niektórzy mogą wierzyć, że to w porządku.

PS. A do Matthiasa Browninga z Rape is the new Love – długa kolejka pań chętnych na ostre rżnięcie. Lubią? Lubią!

  • A jeśli to kobieta dominuje, to ktoś krzyczy o dyskryminacji mężczyzn? Ja się z tym jeszcze nie spotkałum. I u mnie jest tak, że jako mężczyzna jestem switchem z większą tendencją do uległości, a jako kobieta jestem zdecydowanie dominująca.

    • Warszaśka

      Ojej ojej, to pewnie trochę nie na temat, ale ta forma czasownika jest w absolutnie rewelacyjnej książce: „Perfekcyjna niedoskonałość”.
      Dobrze mi się kojarzy, bo choć przez Ciebie użyta pewnie wyłącznie w celu niedookreślenia płci, tam jest też skojarzona z wyższym rozwojem ewolucyjnym, co w kontekście mojego marzenia o liberalizacji poglądów na temat seksu całkowicie współgra! 😉