Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Gdzie rynek pracy wypluwa kobiety 50+…

Poznajcie Anię.
Nadal jest atrakcyjna i zadbana, ale widać, że trzydziestkę przekroczyła dwie dekady temu.
Była wtedy docenianą panią menedżer z własną służbową komórką i służbowym samochodem. Władała niemieckim i rosyjskim. Angielskiego się nie nauczyła.
Ania jest kobietą 50+, a dla takich rynek pracy nie przewiduje zbyt wielu możliwości. Straciła pracę w międzynarodowej korporacji podczas redukcji miejsc (ach, te cięcia kosztów) kilka lat temu.
Ania może być:

 

  • opiekunką do dziecka,
  • sprzątaczką,
  • sprzedawczynią w sklepie
i niestety w żadnym z tych zawodów się nie widzi.
Ania nie ma pieniędzy na przekwalifikowanie się i nie umie korzystać z programów aktywizacji zawodowej. Nie potrafi korzystać z nowoczesnych technologii i nie wie, jak wiele oferuje jej Internet. Poza tym zaczyna mieć problemy z pamięcią.
Ania wie, że jest jeszcze czwarty zawód: ten, o którym się głośno nie mówi. I podejmuje decyzję: zostaje prostytutką. Na chwilę. Zanim nie znajdzie lepszego zajęcia.
Rodzina nic nie wie. Myślą, że Ania pracuje jako sprzątaczka. Ale Ania nienawidzi sprzątać jeszcze bardziej niż nienawidzi brać do ust penisa, choćby był nawet najczystszy i pachnący fiołkami.
Ania nie lubi swojego zawodu, ale nie widzi dla siebie lepszego wyjścia.
Chciałaby tylko, żeby czas pracy w jej nowym zawodzie liczył się do emerytury.
Niedługo kolejne urodziny Ani. Spędzi je w pracy.
  • raj0

    Tylko taka drobna uwaga:
    Większość z takich „Ań” 50+ obecnie całkiem nieźle umie korzystać z Internetu i „nowoczesnych technologii” i nie odrywa nosa od smartfona całkiem tak samo jak kobiety o 20 czy 30 lat młodsze. I *zupełnie niczego* to nie zmienia w ich szansach na rynku pracy. Niestety… 🙁

    • Patrząc po dwóch znanych mi pięćdziesięcioparoletnich kobietach bez stałej pracy – wiem, niezbyt reprezentacyjna grupa – to nie jest takie proste. Internet i smarfony niby jakoś opanowały, ale w porównaniu ze mną radzą sobie znacznie gorzej, nie wykorzystują pełnego potencjału, nie edukują się z nowych technologii (media społecznościowe a marka osobista i sprzedaż). Jeśli chodzi o biznes, mentalnie tkwią nadal w przełomie XX i XXI wieku, a z sieci korzystają, żeby coś obejrzeć lub kupić. W ich podejściu brakuje przedsiębiorczości i, porównując z moim pokoleniem, trudniej im sięgnąć po pracę. Raczej czekają, aż ona je znajdzie. Brakuje mi szerszego kontekstu (np. odniesienia do mężczyzn w tym wieku), ale widzę ich nieporadność i rozumiem, czemu nie są w stanie wydobyć się z bezrobocia.

      • Libertyn

        Ja widzę to u mamy. Nowiutki smartfon. Ale jeśli coś trzeba pobrać to muszę to robić ja bo zbyt skomplikowane. Funkcje smartfona to dzwonienie i przeglądanie internetu. To wszystko. Z mężczyznami podobnie. Jeśli ich zawód nie jest związany z najnowszymi technologiami tak by być na bieżąco to kończy się podobnie

Close