Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Przemoc wobec mężczyzn

Czasami, mimochodem, słyszę od jakiegoś klienta kilka, kilkanaście zdań, które składają się na obraz mężczyzny uwikłanego w przemoc doznawaną ze strony jego partnerki. Rzadko. Mężczyźni raczej się nie skarżą, nawet mnie. Jeśli już, to przeważnie pod koniec: kiedy nie mogą dłużej znieść problemu i są u progu poszukania rozwiązań, kiedy walczą o siebie albo kiedy właśnie wygrali i chcą z siebie to wyrzucić.

Zachowuję się wtedy inaczej, niż gdyby mówiła kobieta. Nie wiem, czy dobrze. Kieruję się wyczuciem. Najczęściej nie oferuję wsparcia, nie w znaczeniu ramienia do płaczu i zwierzeń, nie mówię też, że to była przemoc, chyba że w formie potwierdzenia tezy wysuniętej przez samego mężczyznę. Raczej po prostu słucham. Zadaję trochę pytań podtrzymujących wątek. Solidaryzuję się i zgadzam. I milczę. A potem zmieniamy temat.

Szkoda mi takich historii. W tle przeważnie są ukochane dzieci i szantaż. Odejdziesz, to stracisz z nimi kontakt. Postąpisz źle, to odbiorę ci dzieci. Kiedy rodzina jest „cała”, choć skonfliktowana i przemocowa, ojciec mieszka z dzieckiem i spędza z nim tyle czasu, ile pragnie. Rozstanie, czyli uwolnienie się od przemocy, oznacza ograniczenie lub utratę kontaktu z ukochanym dzieckiem. Dlatego wielu mężczyzn ulega kobietom mimo że pod innymi względami to oni mają przewagę. Raz jeden usłyszałam coś, o czym kilkakrotnie czytałam: o wymuszaniu takim szantażem seksu. Kobiety gwałcą inaczej niż mężczyźni, ale ta różnica nie oznacza, że to nie zgwałcenie.

Jest też problem kastrowania mężczyzny. Pozbawiania go sprawstwa, autonomii, wolności i pewności siebie. Kobiety są mistrzyniami wbijania szpil. Doskonale wiedzą, że mężczyzna czerpie swoje poczucie mocy z osiągnięć i je umniejszają. Jeśli mężczyzna ma jakiś talent – to zaczną wojnę podjazdową, aż mu się odechce. Znałam mężczyzn, dla których wolność i to, że znowu zaczęli chcieć tworzyć, zlało się w jedno.

Jest taki dowcip, bardzo żałosny i seksistowski, opowiadany przeważnie przez kobiety.

– Jak mężczyzna może popełnić samobójstwo?
– Skacząc z ego na IQ.

W ogóle mnie nie śmieszy, mimo że jest celny – a może raczej dlatego. Tak, mężczyźni mają wrażliwe ego. Za to kobiety są wrażliwe na punkcie swojego ciała. Uszanujmy to. Niestety wiele osób nie rozumie, że seksizm i przemoc działają w obie strony i nie mają pojęcia, że atakowanie męskiego ego, podkopywanie go, złośliwe komentowanie jego znaczenia nie są w porządku. To, o czym teraz mówię, brzmi lekko, ale wieloletnie napadanie na męskie ego pozbawia jego właściciela źródła jego męskiej siły. A ja lubię, kiedy mężczyzna emanuje sobą.

Sprawdza się też kontrola totalna. Rozliczanie. Szpiegowanie. Sprawdzanie telefonu. Oskarżenia. No i awantury, w których kobieta wylewa z siebie frustracje. Tę technikę też kiedyś stosowałam w związkach: pod płaszczykiem konstruktywnej rozmowy o czymś, urządzić powódź emocji i zalać ofiarę trującymi słowami, najlepiej aż ustąpi lub… wyjdzie z siebie. Sprowokować do wybuchu i zrobić z siebie pokrzywdzoną – to jest to. Są też kobiety, które popychają mężczyznę, policzkują albo w inny sposób podjudzają fizycznie – sprawdza się to zwłaszcza wtedy, kiedy mężczyzna ma bardzo głęboko wpojone, że kobiet się nie bije, bo wtedy jest praktycznie bezbronny. Ale jeśli odda, to też dobrze, bo można go oskarżyć o pobicie.

Mężczyźnie ciężko jest się wyzwolić z takiej relacji. Tak jak w przypadku kobiety uwikłanej w przemoc, proces odzyskiwania siebie zajmuje dużo czasu. Tylko że mężczyzna dodatkowo jest systemowo sam. Bo przecież to mężczyźni są silni. To mężczyźni są obrońcami. I wreszcie to mężczyźni znęcają się nad kobietami. To, że rzeczywistość wygląda zgoła inaczej i kobieta też może być niezłą suką, wielu ludziom nie mieści się w głowach.

Teraz właściwie nie jestem smutna. Jestem dumna, bo niedawno usłyszałam historię sukcesu: komuś, o kogo się dość długo martwiłam po cichu (znałam temat z kilku rzuconych od niechcenia zdań), udało się uwolnić z przemocowej relacji. Ale chciałam się z Wami podzielić refleksjami.

  • Zdzisław Śmietana

    Jakoś zupełnie przez przypadek natrafiłem na to akurat dzisiaj. Idealnie pasuje na komentarz: https://pokolenieikea.com/2015/01/07/najwiekszy-blad-kobiety/

  • Libertyn

    Mężczyźnie jest ciężej też bo zamyka swoje problemy w sobie. Chłopaki nie płaczą w końcu. Wy pójdziecie na kawę z koleżanką , wypłaczecie się, uzyskacie zrozumienie i wsparcie. My musimy się trzymać w ryzach, a przynajmniej jesteśmy o tym świecie przekonani

  • „Jest też problem kastrowania mężczyzny.” – to nie jest problem kastrowania mężczyzn, tylko pewnej hmm… strategii działania w związku przemocowym (aczkolwiek może być i jest stosowana również w sytuacjach pozazwiązkowych) i nie ma płci. Mowa tu o gaslightingu. https://en.wikipedia.org/wiki/Gaslighting