Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Zaufać mężczyźnie

W Gazeta.pl wywiad o sponsoringu z profesor Elżbietą Michałowską (socjolog). Pani profesor przebadała 400 kobiet z portalu i nie tylko przedstawiła wyniki badań, ale także wywróżyła swoim badanym przyszłość:

Te dziewczyny w przyszłości będą miały problem, by odnaleźć się w relacji równorzędnej, bez tego finansowego elementu. Nie będą też potrafiły zaufać mężczyźnie, będą bardzo podejrzliwe, mając tego rodzaju doświadczenie.

Parsknęłam śmiechem. No dobrze, być może to jest nieco bardziej wiarygodne niż wróżba z fusów. Być może dziewczyny z badania będą tak miały. Z wywiadu wynika, że to dość przeciętne Polki, choć warto wziąć poprawkę na to, że ich podejście i doświadczenia zostały zmodyfikowane przez dobór pytań, ich interpretację i uproszczenie wyników na potrzeby artykułu. W tekście jest sporo ogólników w stylu:

Osoby szukające sponsora bardzo krytycznie wypowiadały się o prostytucji i deklarowały jednocześnie, że wartością nadrzędną są dla nich rodzina i miłość.

Hm. Przyjmijmy, że tak było.

Wracając do wróżenia z fusów wniosków pani profesor, brak zaufania do mężczyzn to naprawdę nie jest jedyna możliwa przyszłość dziewczyny do towarzystwa – obojętne czy sponsoretki, czy escort girl.

Możemy bowiem nauczyć się, że ludzie nie są tacy, jacy przedstawiają się światu w naszej monogamicznej, jednorodnej, chrześcijańskiej i na wskroś zakłamanej kulturze. A następnie to zaakceptować. I zweryfikować swoje podejście.

Osobiście o mężczyznach wiem już całkiem sporo. Wiem, jak na nich działam – jak generalnie działa na przeciętnego heteroseksualistę kobiecość i młodość. Nie mam problemu z tym, że większość z nich nie jest tak monogamiczna, jak chciałaby kultura. I każdy mój partner po kolei jest i będzie wychowywany, że ma być wobec mnie fair.

Nie oczekuję monogamii, oczekuję uczciwości. Masz pozazwiązkowe potrzeby? Spoko. Fetysze, których nie zaspokoję? Ok. Ktoś ci się spodobał i chcecie się spotkać? Ekstra, baw się dobrze, tylko nie zapomnij kupić mleka do mojej porannej kawy. Spontaniczny seks? Zabezpiecz się. Coś ci się przydarzyło? Powiedz mi. Takie tam.

Zaufanie to nie oczekiwanie monogamii. To wiara, że druga osoba dotrzyma założeń indywidualnej umowy zawartej między konkretnymi ludźmi.. A te ustalenia mogą być bardzo, bardzo różne.

Choć muszę przyznać, że śmieszą mnie widywane czasem komentarze w stylu „mój ojciec, brat i mąż to porządni mężczyźni, na pewno nie chodzą na dziwki”. Bo odwiedza mnie bardzo dużo porządnych mężczyzn. Na swój sposób są bardzo lojalni wobec swoich rodzin. Akurat tak, żeby te rodziny wierzyły w zachowywanie przez nich monogamii i czuły się bezpiecznie.

Bo skoro żyjemy w zakłamaniu, to trzeba być dobrym kłamcą, żeby być OK.

  • swann90

    Droga Święta Ladacznico,

    jestem Twoim niewiernym czytelnikiem od kilku miesięcy. Od początku podziwiam Twoje lekkie, przyjemne słowo, bystrość umysłu i pewną hmm… misję (możesz mnie skarcić za to chrześcijańskie określenie, ale tak właśnie Cię postrzegam). Do tej pory nie komentowałem Twoich tekstów, gdyż prawie zawsze się z nimi zgadzałem. Próba przekonania innych, że seks (również jako odpłatna usługa) jest przede wszystkim okazją do czerpania przyjemności, a nie wyrzutów sumienia; konsekwentna walka z przejawami patriarchalizmu i uprzedzeń zarówno w społeczeństwie, jak i na gruncie języka (tak, uważam, że słowo dz*** może być stygmatyzujące, gdyż język to nie tylko sposób komunikacji, ale przede wszystkim pierwsza rzeczywistość, w której żyjemy) nie wywoływały we mnie emocji z uwagi na moją aprobatę tych poglądów, a jakoś nie widziałem siebie wstawiającego pochwałę pod wszystkim co napiszesz. To dobre i potrzebne w związkach, gdzie indziej bywa nudne i łatwo to pomylić z lizusostwem. Na szczęście nastał w końcu ten dzień, gdy mogę się z Tobą nie zgodzić (to przyjemność, gdyż w końcu widzę sens, aby do Ciebie napisać). Przepraszam Cię za ten przydługi wstęp, ale pomyślałem, że zanim wejdę w polemikę z Twoim tekstem, warto żebyś wiedziała, że nie jestem przypadkowym trollem/ogrem/niziołkiem, czy jak to się dziś określa.

    Zgodzisz się ze mną lub nie, ale to kim jesteśmy zależy głównie od środowiska kulturowego, w którym się wychowujemy. Od społeczeństwa, rodziny, przyjaciół, otoczenia pewnych wartości. Ponadto, to jak się ukształtujemy w młodości ma ogromny wpływ na to kim będziemy. Nie łatwo jest więc pozbyć pewnego sposobu myślenia, nawet gdy wynika on z absurdalnych i patriarchalnych założeń. Dziewczyny, o których pisze ww. socjolożka, a które podejmują się świadczenia usług seksualnych za pieniądze pochodzą zwykle z mniejszych miejscowości. Również i ja z takowej pochodzę. W moim przekonaniu dość powszechnie panuje tam pogląd (nawet jeśli nie jest werbalizowany, to jednak ukształtowany przez ogólny kontekst kultury),że seks jest integralną częścią małżeństwa i życia emocjonalnego. Że seksu nie uprawia się dla przyjemności (jak ogląda się mozaiki bizantyńskie, wspina po górach, czy uprawia jogę) ale uprawia się go w małżeństwie (pogląd ten oczywiście jest korygowany w gimnazjum/liceum/studiach/internecie w kierunku, że możesz się kochać z kim i jak chcesz). Jednak na pewno nie jest akceptowany pogląd, że seks jest metodą zarobkowania, która co gorsza mogłaby sprawiać przyjemność (koszmar patriarchatu). I tak, wiem, istnieje internet. I przyjaciele, znajomi, którzy uprawiają dużo seksu, więc sądzi się, że i ja mam prawo. Jednak mając na uwadze powyższy kontekst kulturowy (oczywiście mogę się mylić co do niego, ale tak widziałem moje środowisko w liceum/gimnazjum/na studiach, które i tak było oględnie rzecz ujmując bardzo nieheteronormatywne) pogląd, że można uprawiać seks za pieniądze, a potem mieć potem fajną rodzinę albo założyć schronisko dla bezdomnych bobrów nie był akceptowany. Przynajmniej nie był akceptowany w moim środowisku, w którym również były osoby świadczące płatne usługi seksualne.

    Dlatego nie sądzę, żeby te dziewczyny, o których mowa w tekście Wyborczej nie doznawały dysonansu poznawczego w stosunku do tego jak zarabiają. Trochę też uważam, że patrzysz na nie swoją miarą. Nie wszystkie z nich są inteligentne, samoświadome, asertywne i świadome, że seks to moja sprawa. Pogląd, że możemy sobie uprawiać seks jak, z kim, kiedy, odpłatnie lub nie, chcemy raczej nie jest powszechnie przyjęty. Dlatego sądzę, że może to w nich (escortkach? a czemu nie po prostu utrzymankach?) nie tyle zostawiać ślad, czy jakiś uraz, co zostać zapamiętane jako coś niewłaściwego/niemoralnego. Tak wiem, co robimy z Naszym ciałem to Nasz biznes, ale znów: to nie jest powszechnie przyjęty pogląd, a w konsekwencji uprawiając seks za pieniądze możemy mieć poczucie, że robimy coś niewłaściwego (a przynajmniej może mieć część tych kobiet). A poczucie dysonansu poznawczego, którego jesteśmy podmiotem zostaje w Nas. I oczywiście, możesz i Ty i mogę i ja zżymać się na piekielną, patriarchalną kulturę, która odbiera ludziom wolność. To prawda. Jednak jej zmiana zajmie trochę. Twoje działania na pewno służą temu.

    Na dziś nie uważam, że korzystanie z usług seksualnych osób ledwie wchodzących w dorosłość, czy nastolatek jest działaniem obojętnym z punktu widzenia tego, kim mogą zostać. Nie mówię, że im zostanie uraz na całe życie i nigdy nie założą tego schroniska/rodziny. Piszę jedynie, że to może mieć na nich pewien wpływ. Z drugiej strony znam osoby, które świadczyły usługi seksualne i są absolutnie typowe w sensie w jakim byśmy tego od nich oczekiwali. Jednak znów będę się upierał, że one nie były „typowe”, tylko ponadświadome tego, że seks można uprawiać jak się chce z kim się chce. I nie, absolutnie nie jestem przeciwnikiem prostytucji (trudno być przeciwnikiem rzeczywistości), nie uważam, że powinno się ją ograniczyć/zakazać w jakikolwiek sposób. Raczej uważam się powinno się ją promować, a raczej pokazywać, że nie jest niczym nagannym, to tylko biznes. I tak, też uważam, że zaufanie to nie monogamia, ale umowa, na którą się oboje (lub w większej ilości) godzimy, tylko trochę zajmie (o ile w ogóle to możliwe) przekonanie do tego poglądu reszty społeczeństwa.

    Jednak pomimo tego, że zgadzam się z większą częścią Twoich poglądów, zgadzam się też z pewnymi tezami tego tekstu (pomimo jego jawnej pretensjonalności i chrześcijańskiej założeń aksjologicznych). Tymi, że uprawianie seksu za pieniądze w sytuacji, gdy jest się nieukształtowanym emocjonalnie może mieć wpływ na naszą osobowość. I nie byłoby by w tym nic złego (bo jest wiele rzeczy, które Nas kształtują), ale w tej sytuacji jesteśmy jednak obarczeni tym bagażem kulturowym, który mówi Nam, że to coś złego, niemoralnego i w ogóle fuj i ble.

    Raz jeszcze Cię pozdrawiam
    Wojtek

    P.S. Przepraszam za megaspam.

    • Gdyby każdy spam tak wyglądał, to by się internauci ustawiali po niego w kolejkach! Niech żyją wartościowe merytoryczne komentarze! I miło mi Cię powitać na blogu, Wojtku. Nie zgadzaj się ze mną częściej 🙂

      Doceniam, że podzieliłeś się swoją perspektywą przedstawiciela małej miejscowości (Ale pompatycznie zabrzmiało!).

      Masz oczywiście rację, że trochę mierzę te dziewczyny swoją miarą. A może raczej buntuję się przeciwko tej utrwalanej wiecznie, nawet we wnioskach z badań socjologicznych, patriarchalnej rzeczywistości, która wygląda dokładnie jak opisujesz. Wolałabym, gdyby pani profesor miała (bądź wyraziła w wywiadzie) bardziej krytyczny i mniej jednorodny stosunek do rzeczywistości. Zauważyła, że tak, dziewczyny mają takie cechy i poglądy, ale prawdopodobnie dlatego, że mają taki a owy background i… no ale wtedy sama miałaby inne poglądy. A pani profesor jest najpewniej sama konserwatywna i w głowie jej się nie mieści, że handlowanie seksem może być przyjemne i rozwojowe.

      W zasadzie to też się zgadzam, że praca seksualna wpływa na to, jak młoda osoba się kształtuje. Tylko że… każda praca to robi. I każda młoda osoba kształtuje się przez okoliczności, w których żyje. Pytanie więc, czy ten wpływ jest raczej pozytywny, czy może raczej negatywny? Pod poprzednim tekstem Lisiczka pisze, że zaczynała jako 19latka i uważa to za dobrą decyzję. W moim przypadku byłaby to decyzja bardzo zła. I to zarówno z powodu bagażu kulturowego, który wtedy ze sobą nosiłam, jak i dlatego, że byłam zwyczajnie bardzo niedojrzała.

      W zasadzie to dyskusja pod tym tekstem jest dużo bardziej socjologiczna i głęboka niż wypowiedzi pani profesor. Choć może to tylko kwestia tego, że wypowiadała się do mediów i 90% jej wypowiedzi zostało wyciętych…?

      A, chciałam Ci powiedzieć, że bardzo lubię Twoje wtrącenia w nawiasach. I bezdomne bobry. I niziołki. Ogólnie myślę, że nawet gdybyś się ze mną zgadzał, to by się Ciebie bardzo przyjemnie czytało. (I zawsze też możesz dyskutować z innymi komentarzami).

      • swann90

        Małe nieporozumienie zaszło. Ja wprawdzie pochodzę z małej miejscowości (a nawet ze wsi, choć po drodze mieszkałem jeszcze w dużym mieście), ale aktualnie mieszkam w największej wsi w Polsce (gdy wychylę się mocno przez okno, co czynię rzadko, aby moje koty nie wychyliły się ze mną i nie odfruneły, dostrzegam zarys typowej modernistycznej willi, w którym aktor jednego filmu urządził sobie Centrum Zarządzania Światem – wprawdzie na razie to tylko Centrum Zarządzania Polską, ale Pan jest na dobrej drodze, aby Polska stała się naszym całym światem).

        Dobrze. Postaram się tu być częściej aktywnym, a nie tylko pasywnym czytelnikiem, co uczyni mnie czytelnikiem uniwersalnym. Dołączę zatem do Twojego zwierzyńca. Masz tu już Pana Matjasa-Bombę-Wyrucham-Cię-O-Brzasku, Pana Śmietanę-Mam-Zawsze-K****-Rację (a jeśli nie mam to i tak k**** udowodnię, że mam), Pana Libertyna-Święta Ladacznica-Ma-Zawsze-Rację (ostatnio chyba gdzieś zniknął, a przydałby się jako alternatywa dla Pana Śmietany, Pana Zbawiciela, i Panią Lisiczkę (choć nie znoszę Almodovara za plastickową estetykę jego filmów jak I on uważam, że kobiety mogą uratować ten świat, dlatego nie zasługują nawet na złośliwy komentarz; to miał być niegroźny komentarz Droga Lisiczko, a brzmi jak patriarchalny bon-mot czy przesadzam?). Także zastanów się, czy chcesz tu jeszcze mieć Pana-Pseudo Filozofa-Odzywam-Się-Tylko-Mądrze. Bo zapachy takiego zwierzyńca łatwo mogą się przerodzić w zapachy męskiej szatni…

        Ad rem. Pani Profesor nie mogła przyjąć innych założeń niż takie , że prostytucja jest zła, bo by jej nie wydrukowali. Nigdzie. A badania empiryczne mają to do siebie, że zwykle są robione z gotową tezą (por. Zimbardo) A nawet jeśli nie, to robi je osoba o określonych poglądach tj najczęściej konserwatywnych (por. Zimbardo), która niekoniecznie dostrzega, że z tych samych faktów można wywieść różne interpretacje (czytała może Nietzschego, ale myśli, że był proto-nazistą i nie ma racji co do braku faktów w świecie). Swoją drogą, to zabawne, ale gdyby te badania zrobiła osoba o lewicowych poglądach interpretacje mogłyby być jeszcze mniej afirmujące prostytucję.

        P.S. Niech mnie nie zrozumieją źle osoby wywołane przeze mnie do tablicy. To nie jest tak, że spłycam Wasze osoby do Waszych komentarzy. Po prostu Internet to takie zabawne miejsce, gdzie ukazujecie tylko swojego awatara o określonych cechach, a reszta jest ukryta.

        P.S. 2 Do P.Zimbardo, który jest Bogiem popkultury (jakie czasy tacy Bogowie, czy jacy Bogowie, takie czasy?), ale ostrym przedmiotem krytyki filozofii kultury, antropologii i psychologii odniosę się dokładniej w osobnym komentarzu.

        • zaciekawiony

          Ustawiłeś wysoko poprzeczkę Panie-Pseudo Filozofie-Odzywam-Się-Tylko-Mądrze pośród klatek zwierzyńca Świętej Ladacznicy. Ciekawym, czy którąś otworzy szerzej. Ponieważ niewiele mam do powiedzenia, więc poinformuję jedynie, że witam Ciebie i czekam na więcej Ciebie do poczytania. Mam nadzieję, po takim spektakularnym wejściu, na dalszą ciekawą dyskusję, zawsze warto słuchać i uczyć się od filozofów, nawet jak są to Pseudo-Filozofowie. Pozdrawiam.

        • *do wszystkich profilaktycznie* Panowie, ale Wy mi się tu nie pokłóćcie, dobrze? 🙂

          • zaciekawiony

            Musisz poszerzyć ofertę o barek 🙂

          • I winkiel. Żebyście mieli za co chodzić rozwiązywać konflikty 😉

          • zaciekawiony

            Ależ Droga Święta Ladacznico! Panowie-Na-Poziomie nie rozwiązują nieporozumień, wychodząc za winkiel. A tak swoją drogą, czy znalazłaby się jakaś marka (dobrych) alkoholi, która odważyłaby się zamieścić reklamę u Ciebie?

          • Byłoby ciekawie 🙂 I może by (dobrze) zapłacili. Ach… Na razie reklamuję Kinky Winky, ale może męska galanteria by wyraziła zgodę? Wysłałam parę zgłoszeń w programie partnerskim.

          • Koedukacja się sama nie zrobi! Ktoś się musi poświęcić 🙂

          • swann90

            Nawarzyłem piwa to teraz muszę je wypić. Na początek przepraszam (jestem chrześcijaninem, więc żal as grzechy i kpiny z bliźnich to moja codzienność) za swoją pretensjonalność. Zarzuciłem ją Wam a sam wzniosłem się na jej wyżyny. Nie taka była moja intencja, ale tak to jest, jak wypowiedź musi być ograniczona, bo inaczej nikt jej nie przeczyta a system uzna ją za spam. I tak zakpiłem z Was (I również z siebie) mając na uwadze tylko cząstkę Waszego Ja. Zdaję sobie sprawę, że to nie cali Wy, ale coż, w internecie całości nie widać. Dlatego jeśli kogoś uraziłem, przebaczcie, ale pielgrzymki jako zadośćuczynienia się nie domagajcie.

            Co do Zimbardo, nie chciałem zabrzmieć jak mądrala. Co do Zimbardo, dwie krótkie uwagi. Po pierwsze napisał książkę z dziedziny psychologii, nie fizyki I tez tam zawartych nie powinno się traktować jak odkryć Newtona. Psychologia, nawet poparta empirią to nauka społeczna, co znaczy że tezy przez nią głoszone nie są obiektywne I obowiązujące na zasadzie „tak” lub „nie”. One obowiązują na zasadzie „być może”. Dlatego I tez Zimbardo nie należy traktować jako coś niezbitego. W gruncie rzeczy to tylko trochę więcej niż jego poglądy.

            Po drugie Zimbardo to straszny konserwatysta. Przeszkadza mu, że świat się zmienia, a kobiety emancypują. Dlatego wymyśla sobie tezę zdejmującą z samców piętno patriarchalizmu, który rządził I w gruncie rzeczy nadal rządzi światem. Ustawia samców w roli ofiar, a nie sprawców tego niesprawidliwego systemu. A nie widzi, że nawet jeśli to co pisze jest prawdą, to jest to tylko przywrócanie równowagi w męsko-damskim świecie. On po prostu pragnie, aby zostało po staremu I tęskni za tym.

            I jasne, że moje wypowiedzi są dwubiegunowe. Ktoś dziś na to nie choruje?

          • Zdzisław Śmietana

            Ja się nie zgodzę, że Zimbardo przeszkadza, że kobiety się emancypują i że chce by było po staremu. Po staremu już nie będzie. On wyraźnie przecież napisał, że to dobrze, że się kobiety emancypują. Uważam, że chodzi mu o umiar i zachowanie równowagi, bo teraz kobiety mają wszędzie wsparcie i parytety, a facetów zostawiło się na „los pastwy”. 😉 Zgadza się, że to tylko pewne założenia, ale lepiej jak te założenia robi ktoś kto chociaż popiera je jakimiś badaniami. Niech to będą badania z góry udowadniające tezę, ale jakby nie udowadniały, to by teza nie była słuszna.

          • Mówisz i masz: http://escortgirl.blog/forums/forum/akademia-swietej-ladacznicy/
            Ponieważ nie działa wtyczka społecznościowa (przed chwilą blog zaliczył z tego powodu zgon), nie trzeba się rejestrować. Mam nadzieję, że nie wykorzystają tego jacyś spamerzy 🙁

          • Hehe, pozdrowienia dla koleżanek. Może zechcą odezwać się anonimowo…? http://escortgirl.blog/zapytaj-mnie-o-cokolwiek/
            A do neandertalczyków mam duży sentyment. W pewnym sensie ukształtowali moją seksualność. No, nie osobiście, ale poprzez fikcyjne ich przedstawienie…

          • Akademia Świętej Ladacznicy. Jak to ładnie brzmi 😀
            Na razie to się zastanawiam, czy nie założyć jakiegoś małego forum, bo te nasze wielopoziomowe i wielowątkowe dyskusje z odpowiadaniem każdemu po kolei fajnie się tworzy, ale przeczytać to potem to jakaś masakra… A Zimbardo akurat miałby swój wątek XD Poza tym można by wysyłać prywatne wiadomości.
            Tylko nie wiem, czy jest zapotrzebowanie. Może komentarze są w sam raz?

          • zaciekawiony

            Faktycznie, zaczynam trochę błądzić. Specjalistą nie jestem, więc nie doradzę. Obawiam się tylko, czy założenie forum, faktycznie przeniesie tam dyskurs. Jak dla mnie najcenniejsze są Twoje wpisy. A z ładnie brzmiącą Akademią mnie ubiegłaś – także chciałem pochwalić pomysł 🙂

          • Dla mnie ogromną wartością są dyskusje pod wpisami. Moje notki to takie tam, no… To czytelnicy stanowią o wartości bloga!

        • Ale masz siatkę w tym oknie? Żeby koty Ci naprawdę dokądś nie odfrunęły!

          Ogród (nie całkiem zoologiczny) mam pojemny, Pseudo-Filozofa z jego bezdomnymi bobrami jak najbardziej pomieści. Tylko już nie dokuczaj kolegom ;P
          No i nie mam pojęcia, kto jest Panem Zbawicielem! Przecież nie sponsorowani.pl XD (Właśnie, dawno go nie było).

          Ciekawe, kiedy założenia się zmienią. Odnośnie pracy seksualnej. Kiedyś i homoseksualizm był zły… Ale praca seksualna to o wiele większe tabu w naszej kulturze 🙁
          Tak, osoba o poglądach lewicowych mogłaby wpaść w ton abolicjonistyczny i opowiadać się za karaniem sponsorów celem ocalenia niewinnych duszyczek młodych kobiet. Fe.

          Chętnie posłucham o profesorze Zimbardo. Na studiach miałam wprowadzenie do psychologii i uczyłam się do egzaminu m.in. z jego podręcznika. Ależ to była cegła!

          • No to Zaciekawiony i Sponsorowani.pl nie mają plakietek 🙁 Jestem zawiedziona.

          • swann90

            Siatkę oczywiście mam. Z tym wyglądaniem, to był tylko chwyt retoryczny, z uwagi na siatkę właśnie.

            Rozczarowałaś mnie, że nie wiedziałaś kim jest Zbawiciel. Kto jak kto, ale Święta powinna wiedzieć!

            I postaram się więcej już nie dokuczać. Ale rzeczywiście, przydałoby się tu więcej kobiet. Bo kto się czubi, ten się lubi I ani się obrócisz I z męskiej szatni zrobi Ci się darkroom.

  • Zdzisław Śmietana

    A ja się z panią socjolog zgadzam. To nie jest wróżenie z fusów, ani operowanie na znikomej grupie docelowej. Jeśli wykształcisz w sobie pewne mechanizmy, czyli dostajesz nagrodę za określone zachowanie, to jest wzmacniasz określone zachowania finansową gratyfikacją przez dłuższy okres czasu, to trudno jest potem odnaleźć się w sytuacji gdzie tej nagrody nie dostajesz. Stąd właśnie wynika ta nagminna roszczeniowość kobiet, która wykształciła się w ciągu ostatnich kilku, może kilkunastu lat, o której często wspominam. Jeśli będąc kobietą żyjesz, powiedzmy od momentu skończenia liceum do powiedzmy wieku lat 30 kilku, kiedy to przydatność do spożycia może ulegać pogorszeniu, opierając swoją egzystencję na relacjach finansowych z mężczyznami, to funkcjonowanie w zdrowej relacji gdzie nie dostaje się nagrody finansowej za bycie miłym czy chodzenie do łóżka, zaburza dotychczasowo znany schemat. Trudno jest nagle przestawić się z bycia wyrachowaną dziwką, na kochającą i nieegoistyczną kobietę opiekującą się domem. Wiele kobiet „zapieka się” w tym egoistycznym podejściu i zwyczajnie nie potrafi inaczej, bo właśnie wymagałoby to zaufania i chęci. Ty być może umiałabyś funkcjonować w zdrowej relacji, ale Ty nie uważasz monogamii za wartość nadrzędną i nie nienawidzisz chodzenia z facetami do łóżka za pieniądze. Piszę być może, bo praktyka to co innego niż teoria. Czasem ludziom się wydaje, że coś potrafią, a potem jak przychodzi co do czego, jednak nie potrafią. Należałoby sprawdzić jak się mają Twoje związki intymne, po tym jak zakończysz swoją obecną ścieżkę kariery. Ile znasz kobiet, które uważają, że to ok, że facet z którymi są, robi co chce? To jest podejście, które ja uważam za zdrowe i o którym mówię szczerze i otwarcie wszystkim kobietom z którymi przychodzi mi się spotykać. Te zainteresowane rodziną i poważnym związkiem, natychmiast odrzucają to podejście, bo dla nich zdrada to nie jest nieuczciwość i niedotrzymanie umów pomiędzy dwójką ludzi. Dla nich zdrada to jest pójście mężczyzny do łóżka z inna kobietą niż ta, z którą obecnie są w związku. Niezależnie czy później ją o tym poinformuje, czy też nie. A raczej zwłaszcza kiedy poinformuje, bo to przecież obraza majestatu tak robić co się chce… Podam Ci przykład z mojego życia. Spotykam się z dziewczyną, jemy kolację w restauracji, rozmowa się klei, jest miło, temat schodzi na relacje damsko-męskie. Ja mówię, że uważam za zdrowe, by dorośli ludzie dawali sobie przyjemność fizyczną w takiej formie i w takiej ilości jakiej potrzebują, wtedy kiedy potrzebują, na równych warunkach. Na co ona mówi, że jeśli facet chce seksu tak bez niczego, to niech idzie do burdelu i płaci, w przeciwnym razie „seks dostaje się za związek”. Innymi słowy, albo za seks trzeba zapłacić pieniędzmi, albo trzeba zapłacić emocjami. Nie ma tak, że seks jest przyjemny dla obu stron, więc obie strony chętnie się pobzykają, a czy coś z tego wyniknie więcej, to się okaże po jakimś czasie. Nie. Najpierw trzeba zapłacić, potem się bzyka. Waluta nie ma znaczenia. Grunt, żeby to kobieta dostała gratyfikację najpierw. I Ty mi mówisz, że kobiety, które dostają gratyfikację w grubej walucie, będą potrafiły z tego zrezygnować, jeśli zwykłe dziewczyny nie stawiają seksu pomiędzy płciami na równi? Nie będą. A kwestia zaufania to jest kwestia świadomości ilu „porządnych facetów” korzysta z prostytutek. Mając świadomość, że nie mogą mężczyznom zaufać, bo „wszyscy są tacy sami” i nie będąc w stanie porzucić monogamii jako jedynie słusznego modelu zdrowego związku, automatycznie skazują się na konieczność żądania gratyfikacji za seks. W przeciwnym razie będą się czuły jak frajerki. A mając lat 30 kilka, trudno jest wyzbyć się nawyków, które nabyło się mając lat 18 i skutecznie przeżyło kolejnych lat kilkanaście. Powiedz to wszystko co napisałem powyżej dowolnej kobiecie na dowolnej randce i masz jak w banku, że 9/10 więcej się do Ciebie nie odezwie. 😉 Prawda się nie sprzedaje. Ty patrzysz przez pryzmat swojej osoby. Większość kobiet nie myśli tak jak Ty.

    • Spotykasz się na randkach z niewłaściwymi kobietami. Spróbuj wejść w społeczność ludzi młodych (w sumie to nie pamiętam albo nigdy nie wiedziałam, ile masz lat), między dwudziestym powiedzmy drugim a trzydziestym piątym rokiem życia, inteligentnych, z wielkich miast – spotkasz wiele poliamorystek, które mają podobne podejście do randek i seksu jak Ty. Tylko tyle, że one nie będą kurami domowymi. Ja też nie jestem. Ja jestem karierowiczką nastawioną na pieniądze i sukcesy akademickie i zawodowe: jak najbardziej mogę bezinteresownie dawać czułość i inne emocje, ale domem się nie zajmę za nic. Od zajmowania się domem jest albo mężczyzna, albo gosposia.
      Mam wrażenie, że Ty chciałbyś mieć ciastko i zjeść ciastko: mieć kobietę o nowoczesnych poglądach na seks i równocześnie tradycyjnym podejściu do związku. Taką, która pozwoli Ci bzykać każdą inną, a sama będzie czekała z gotowym obiadkiem. O to ciężko.

      • Zdzisław Śmietana

        A to widać po numerze telefonu, czy kobieta jest właściwa? Dopóki nie porozmawiam na żywo, to trudno stwierdzić. I tak, ludzi młodych właśnie spotykam, samemu nadal nim będąc. 😉 Inteligentnych i z wielkich miast. Zadeklarowaną poliamorystkę spotkałem do tej pory jedną. Dwa lata temu? Jakoś tak. I szczerze Ci powiem, że łatwiej jest o kobietę z otwartymi poglądami, która ma swobodne podejście do seksu i jest przy tym ciepła i miła, wśród kobiet 35+ niż wśród kobiet 35-. I dlatego właśnie nie zajmuję się płodzeniem dzieci akuratnio, bo kobiety dzielą się teraz na karierowiczki i te o tradycyjnym podejściu. Nie ma kobiet zrównoważonych, które potrafią się troszczyć o kogoś jeszcze oprócz siebie, ale potrafią też utrzymać się same w razie potrzeby i mają inne zainteresowania niż obiad dla swojego faceta. To nie jest chcieć ciastko i zjeść ciastko. Nie lubię być jebanym hipokrytą. Nie wkręcę jakiejś biednej kobiety w temat dzieci i domu tylko po to, żebym mógł sobie ruchać do woli poza domem mając na zapleczu rodzinę. Będę nudny, ale o tym pisał Zimbardo. 😉 Mężczyźni nie są potrzebni. Kobiety radzą sobie same i chodzą do łóżka z kim chcą, ale za nic w świecie nie założą rodziny, bo to nudne obowiązki niegodne nowoczesnej kobiety, albo są samotnymi tradycjonalistkami, wciśniętymi w jakieś przeterminowane zasady społeczne, z którymi normalny, życiowy facet nie będzie się wiązał. Potrzeba wykształcenia się pośredniego modelu kobiety. Albo takich dożyję będąc jeszcze w wieku nadającym się do spożycia, albo za jakieś kilka lat kupię sobie robota, który będzie robił wszystko to co napisałem, poza dziećmi. Na starość i tak się dzieci nie chce mieć. Efekt będzie taki, że całe mnóstwo kobiet zostanie ostatecznie sama. Nie wróżę społeczeństwu sukcesu w takim modelu. Czarni i ciapaci radzą sobie z tym dużo lepiej. Za kilka lat będzie tu wszędzie kalifat na około, więc może się wszystko wyrówna. 🙂

        • Nie „Mężczyźni nie są potrzebni” tylko „Mężczyźni nie są niezbędni”. Tak, jesteśmy samowystarczalne. (Nawet bardziej niż mężczyźni. Więc niech się mężczyźni ogarną). Kiedy się spotkają dwie samowystarczalne osoby, to będą w stanie stworzyć układ partnerski XXI wieku. I już nie będzie „kobieta do garów i dziecka, a mężczyzna zarabiać” czy odwrotnie, tylko każda para sama sobie ustali zakres obowiązków.
          Coś nie idzie Ci szukanie… I o co chodzi z numerem telefonu? Ja korzystam z portali randkowych, gdzie trzeba ostro selekcjonować, i spotkań dla ludzi o podobnym światopoglądzie, gdzie już jest po selekcji i wystarczy otwarcie pogadać.

          • Zdzisław Śmietana

            „Mężczyźni nie są niezbędni” przekształciło się właśnie w „mężczyźni nie są potrzebni”. To bardzo dobrze, że kobiety są samowystarczalne. Tylko silna kobieta potrafi być równorzędnym partnerem dla silnego mężczyzny w myśl zasady, że „za każdym sukcesem mężczyzny stoi jakaś kobieta”. Natomiast: „Młodzi mężczyźni są zmotywowani, lecz ich motywacja odbiega od tego, czego oczekują od nich inni. Społeczeństwo chce, by faceci byli szlachetnymi, proaktywnymi obywatelami, biorącymi odpowiedzialność za siebie, współpracującymi z innymi na rzecz zarówno społeczności, do której należą, jak i całego narodu. Sęk w tym, że społeczeństwo nie zapewnia wsparcia, środków ani miejsc niezbędnych, by ci młodzi mężczyźni mogli odnaleźć motywację czy zainteresowanie dążeniem do wymienionych celów. Tak naprawdę to właśnie społeczeństwo – od polityki począwszy, przez media, szkołę, aż po rodzinę – ma największy udział w tym upadku, ponieważ od samego początku hamuje intelektualny, twórczy i społeczny potencjał chłopaków.”. Obawiam się, że „niech się mężczyźni ogarną” nie wystarczy. To trochę tak jakbyś w połowie lat 60-tych powiedziała „niech się kobiety ogarną”. Kiedy spotykają się dwie samowystarczalne osoby, to zwykle chodzą ze sobą do łóżka i nie zawracają sobie głowy innymi rzeczami, bo nikt nie ma na to czasu. To jest układ partnerski na miarę XXI wieku.
            Tak, też korzystam z portali randkowych. Problem polega na tym, że zacząłem mówić prawdę, będąc zmęczonym tymi ciągłymi ściemami i udawaniem kogoś kim nie jestem. I zgadnij co. Kobiety nie łykają prawdy. Nie radzą sobie z nią kompletnie. To i szukanie mi nie idzie. Albo wychodzę na szowinistę, bo uważam, że męskie potrzeby też są ważne. Albo na totalną pizdę, bo troszczę się o potrzeby wyzwolonych kobiet. A o selekcję mi właśnie chodziło w przypadku tego numeru telefonu. Przecież nie widać po twarzy czy kobieta się nadaje. Ani po numerze telefonu. Trzeba się spotkać i pogadać. Mogę zrobić kopię bloga kolegi z Londka i opisywać zaliczone towary automatycznie napędzając sobie ruch. No tylko, że ja już towarów w życiu zaliczyłem dość. Teraz bym coś zbudował wartościowego, a portal do zaliczania lasek raczej nie motywuje do poważnych relacji. Możemy zawsze kolegę zapytać jak ocenia przydatność opisywanych przez siebie kobiet do założenia rodziny. W końcu co za różnica skąd się bierze te kobiety…

          • W moim bliskim otoczeniu jest trochę par i większych konstelacji osób, które zaczęły od partnersko-łóżkowego układu, by z czasem zbudować rodzinę. W dalszym otoczeniu osób bardzo wyzwolonych obyczajowo właśnie pojawiło się dziecko. Myślę, że zbyt szybko przestajesz obserwować młodych.

            Myślę też, że nadal chcesz nierealnego i obarczasz innych odpowiedzialnością za to, że żadna kobieta nie może sprostać Twoim wymaganiom. Pamiętasz nasz pierwszy kontakt? Ja bym wiała od mężczyzny, który by mi na pierwszej randce wyskoczył z poglądami i językiem, które zaprezentowałeś… 😉
            Tak z ciekawości, czy wiesz i umiesz napisać, co wartościowego masz do zaoferowania? Bo ja widzę inteligentnego, ale bardzo zgorzkniałego człowieka, któremu bardzo chętnie zapodam wspomniany gdzie indziej kocyk, ale to tyle… A myślę, że gdzieś tam głębiej jest ktoś, kto ani nie jest szowinistą, ani totalną cipą 🙂 I chętnie bym go poznała. Pochwal się sobą, co? Nie zaglądają tu chyba laski szukające partnera, ale zawsze to jakieś ćwiczenie ;P

            Co do „za sukcesem mężczyzny zawsze stoi jakaś kobieta”, to bezpłatna i niedoceniana praca emocjonalna jest bardzo passe ;P

            I co właściwie motywuje młodych chłopaków? Są zmotywowani, ale do czego? I czym to się różni od oczekiwań społecznych?

            (Książkę Zimbardo już mam na czytniku, ale mam tam też książkę osoby, do której wybieram się niebawem na sesję pogłębiającą tematy opisane w książce, tak więc rozumiesz. Priorytety się porobiły).

          • Zdzisław Śmietana

            W moim też, tylko to są zwykle osoby, które zaczęły od tego, że poszli do łóżka, a rozmawiać zaczęli później. Przez portal randkowy nie jest łatwo iść najpierw do łóżka, bo większość kobiet ma „no ONS”. 😉 I niby jest to temat do urobienia, tylko, że jak wspomniałem wcześniej, znudziła mi się walka z kobiecymi uprzedzeniami. Zwłaszcza, jeśli często ONS bywa jednak z tej drugiej strony. 😉

            Realne, nierealne. To zwykle kwestia znalezienia właściwej osoby. Jak to mówią samorealizujące się kobiety, które mają kosmiczne wymagania i wszystko poza facetem, który by im sprostał – „szukam kogoś na poziomie”. 😉

            Nasz pierwszy kontakt był w sytuacji, kiedy byłem w zgoła odmiennym stanie świadomości i brałem wszystko na wesoło. No i szczerze nie liczyłem na poważną rozmowę, więc i nie oszczędzałem się z opiniami ani językiem. Sądziłem, że będzie raczej ban i koniec dyskusji. 😉 Na żywo jestem raczej kulturalny, uprzejmy i trzymam język na wodzy. Wolałbym nie, ale nadal normy są jakie są, no i nie chciałbym oglądać jak kobieta wieje mimo wszystko. 😉

            Wiem i umiem. Ale nie powiem. 😉 Skoro pytasz z ciekawości, to Ci mogę opowiedzieć jak będziesz chciała posłuchać, a nie przeczytać. Co się tu będę wylewał z wszystkimi bebechami. Coś tam niby widzisz, ale to taka diagnoza na odległość. Jakbyś chciała zapodawać ten kocyk na serio, to i możemy pogadać na serio. A tak to palcem na wodzie pisane. Dziś jest, jutro nie ma. To tylko internet. No i ćwiczeń w emocjonalnym obnażaniu się publicznie nie potrzebuję. 😉

            A to moja droga jest stereotyp, że praca emocjonalna jest niedoceniana. I często nie jest też bezpłatna, tylko nie w walutach wymienialnych. Na tym polega właśnie troska. Buduje się coś na przyszłość i nie można sobie za to kupić kosmetyków. Myślisz, że taka Lewandowska marudziła, że ten Lewandowski taki nieużyty jak się poznali, czy inwestowała troskę i uczucia, bo piłkarz dobrze rokuje finansowo? 😛

            Co motywuje młodych chłopaków? Cele, które są godne i które da się osiągać w realnym przedziale czasowym i nagroda, która jest wartościowa. A do czego motywuje ich rzeczywistość i karierowiczki? Do grania i pornosów. 🙂

            Bardzo się cieszę, że postanowiłaś ją przeczytać. I oczywiście rozumiem. Są rzeczy ważne i ważniejsze. 😉

  • Lisiczka

    Mam identyczne podejście, i w tym roku dojrzałam do decyzji, że NIE CHCĘ monogamicznego związku i koniec kropka, bo nigdy się w takim nie spełnię i nie będę szczęśliwa, chcę poligamii, chcę bawić się seksem, chcę zerwać z konwenansami.
    Co do dziewczyn, o których pisze cytowana przez Ciebie Profesor- ona opisuje dziewczyny, które weszły w branżę z musu, bez mentalnej zgody na to, z masą stereotypów i nienawiści do siebie, co nie mogło się skończyć inaczej jak „traumami” w psychice i szeroko pojętych relacjach po zakończeniu kariery. Ale takie osoby nie powinny w ogóle bawić się w pracę seksualną. Za błędy, brak myślenia perspektywicznego i nieznajomość swoich potrzeb i siebie się płaci, niestety.

  • zaciekawiony

    A ja mam już dość takiego stereotypu, że jak dziewczyna z małego miasteczka i ze wsi, to głupia i dlatego potrzebuje sponsora, czy zostaje inną seks workerką. Przyznaję, kilka lat temu też miałem podobny stereotyp ugruntowany. A to tylko stereotyp jest. Młoda dziewczyna, która bierze swoje życie w swoje ręce, decyduje się na skok na głęboką wodę, nie może być głupia. Może nie ma (aktualnie) jakiegoś wykształcenia, jakiegoś kursu, w jej miasteczku/wsi nie ma perspektyw poza patriarchalną rodzinną firmą ewentualnie poszukaniem (złapaniem) faceta, to musi być głupia? Nie zna dobrze języka, nie uprawia sportu, rodzina nie ma kasy na płatne studia, to jest głupia? Przeceniamy naszą własną inteligencję, a to z reguły tylko formalna wiedza jest i wcale nie świadczy o inteligencji. Moim zdaniem, czego potrzebują wszyscy seks workerzy to wsparcie, grupa wsparcia, brak stygmatyzacji, brak oceniania, brak wywyższania się ze strony „dobrze wiedzących, lepiej wykształconych, mających moralne prawa do pouczeń”.

    • Zdzisław Śmietana

      Wiesz, to trochę tak jak z czarnymi. Niby nie są głupsi, a jednak są. I to nie jest kwestia rasizmu, tylko realiów. Jeśli Ty jako biały facet możesz liczyć na darmową edukację, jesteś w miarę bezpieczny, możesz korzystać z dóbr kultury, itd. to po 20 latach takiego traktowania jesteś wykształcony i w miarę przygotowany do robienia czegoś ze sobą. Teraz porównaj to z białą osobą ze wsi. Niby realia te same, a jednak dostęp do tego wszystkiego już utrudniony. A teraz porównaj to z osobą czarną ze wsi, która ma problem z dostępem do czystej wody, do jedzenia, o edukacji nie wspominając. Przepaść, która tworzy się w wyniku braku dostępu do szans, automatycznie wytwarza ludzi gorszej kategorii. Mózg nie uczy się już tak dobrze kiedy jesteś głodny. A jak przez 20 lat chodzisz głodny, to nie nadrobisz tego jaki byś nie był genialny, zmotywowany i zdeterminowany. Stereotypy skądś się biorą.

      • Mówisz o przywilejach, a one rzeczywiście wykształcają trudne do zakopania podziały. A jednak wiele tych podziałów można przezwyciężać. Stąd właśnie programy wsparcia dla osób marginalizowanych społecznie. W każdej społeczności jest wiele osób ambitnych, które – gdy się w nie trochę zainwestuje – potrafią osiągnąć bardzo dużo. Dlatego zgadzam się z @disqus_pKGbWxhk9T:disqusm, że osobom z seksbranży potrzeba wsparcia i braku ocen, stygmatyzacji, wywyższania się – na podobnych zasadach, jakich potrzebują tego inne osoby z grup marginalizowanych.

        • Zdzisław Śmietana

          Tak, tu się zgodzę. Każdy potrzebuje troski. Jakby we wszystkich można było zainwestować, to nikt nie byłby marginalizowany. To tylko kwestia alokacji zasobów mających swoje limity.

  • > Choć muszę przyznać, że śmieszą mnie widywane czasem komentarze w stylu
    „mój ojciec, brat i mąż to porządni mężczyźni, na pewno nie chodzą na
    dziwki”.

    Dawno, dawno temu, gdy mało kto miał cyfrówkę, a na portalach randkowych duża część ludzi nie miała żadnych zdjęć, na jednym takim portalu do jednej mojej znajomej napisał jej własny ojciec.

    • zaciekawiony

      znam wielu mężczyzn, bardziej lub mniej statecznych ojców rodzin, i przykładnych mężów, prezesów, menedżerów, ekspertów. choć nie mogę tego powiedzieć z całą pewnością, bo nigdy nie chodziłem, ale powszechne są wśród nich gadki, aluzje, odniesienia, że któryś był, widział, bardzo by chciał lub poleca jakiś klub na przykład.

      • Zdzisław Śmietana

        Monogamia to fikcja podtrzymywana na potrzeby kobiet, które nie potrafią zaakceptować faktu, że może być jeszcze ktoś poza nimi samymi.

  • Libertyn

    Cudowny wpis. Szkoda tylko że rzadkością jest by ktoś podzielał te poglądy. Niestety często zaufanie to oczekiwanie monogamii jako efekt wtłoczonego przez kulture wyłącznego prawa. Nawet to widać w języku. Mam dziewczynę/chłopaka. Jestem wyłącznym posiadaczem. Może się stoczyć, zmienić się ale wciąż jest mój.