Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Kobieta ma prawo do seksu bez zobowiązań i problemów

Wielu osobom, zwłaszcza kobietom, nie podoba się, że mężczyźni przychodzą do nas po seks bez zobowiązań, że mają poczucie, że im się to należy, że w domu, w związku, na seks muszą zapracować a tu mają go na wyciągnięcie ręki. I że to ich demoralizuje. I jest złe. Więc należy tego zabronić.

A ja się zastanawiam, co w tym właściwie złego. Znam prywatnie kilku mężczyzn i jedną kobietę, którzy korzystają z usług seksualnych. Wszyscy są w stałych związkach i w żadnym z nich te dodatkowe spotkania nie są sekretem. W tych relacjach każdy jest szczęśliwy. I ma równorzędne prawa do przyjemności. Zarówno wspólnej, jak i niezależnej. Partner/ka jest na pierwszym miejscu, ale jeśli pojawi się pożądanie czy pragnienie wyjścia poza relację… to czemu nie?

Myślę, że to bardzo zdrowe podejście. Sama nigdy jeszcze nie byłam klientką, choć parę razy było blisko (już dzwoniłam i rozmawiałam), ale gdybym miała jakąś fantazję seksualną, której nie mogłabym zrealizować inaczej oraz odpowiednio dużo wolnej gotówki, to czemu nie?

Kobiety rzadko kiedy są tak wyzwolone. One night stand to już jest często coś. Ale żeby tak po prostu wykonać telefon i umówić się z wybranym przez siebie panem na dzisiaj na godzinę dwudziestą drugą na kolację ze świecami i zmysłowy seks pełen dokładnie takich pieszczot, jakie ona lubi najbardziej? Niee…

Chodzi o moralność? A może o strach przed realizacją marzeń?

W naszej komercyjno-konsumpcyjnej kulturze jeszcze nie zadomowiła się świadomość, że istnieją panowie-escorci i że to żaden wstyd korzystać z ich towarzystwa. Geje o tym oczywiście wiedzą, ale to również mężczyźni, czyli dojrzewają w innym świecie – a panie…? Paniom nie wypada, panie się boją, panie się wstydzą… panie nie czują, żeby to było OK.

Seks bez związku ma swój urok. Seks w związku jest super, ale seks z dopiero co poznaną osobą, która nam się podoba i o której niewiele wiemy – to też jest przyjemne przeżycie. Z obcą, oswojoną, ale wciąż bardzo anonimową osobą czasami łatwiej się eksperymentuje, czasami łatwiej sięgnąć po więcej… nie ma się też wobec niej żadnych zobowiązań, żadnych zadawnionych pretensji. Czysta karta. A potem można się rozstać i zadzwonić jeszcze raz albo i nie. Polecam.

Wiele kobiet chce zakazać mężczyznom takiego seksu, bo on podobno szkodzi kobietom. Osobiście jestem raczej za wyrównaniem sytuacji w drugą stronę. Mężczyzn nie oduczy się sięgania po seks – nawet w najbardziej pruderyjnych czasach usługi seksualne miały się dobrze, model szwedzki też po prostu zepchnął pracę seksualną do podziemia. Za to kobiety mogłyby się wreszcie kiedyś nauczyć, że im wolno. Że mogą. Że mają prawo do seksu na żądanie tak samo jak mają prawo wypić gorącą kawę w spokoju* albo zostawić męża z dziećmi i pójść do przyjaciółki na babski wieczór. Że mają prawo do przyjemności i nie muszą na nią „zasługiwać”.  Podobnie jak mężczyźni.

***

* Słyszałyście o tym, jak Pani Swojego Czasu – moja wielka idolka – siadała z niemowlęciem i mówiła „teraz mama ma czas na kawę?”? Wychowała swoich chłopców od małego i teraz dzieciaki wiedzą, że czas na kawę to czas święty. Ach.

  • Libertyn

    Chodzi o uwarunkowania socjokulturowe. Feministki czasem zwalą winę na patriarchat, i może trochę prawdy w tym jest, ale nie całkowicie. Po prostu wiele pań od wieków podświadomie wchodzi w rolę księżniczek, czekających na księcia z bajki dokonującego heroicznych czynów takich jak (wpisz co uważasz za słuszne) by w końcu je pocałować i się kochać z nimi. On musi się wykazać, być godzien tego, a ona? Ona jest już godna zachwytu per se Są w tym wypadku nagrodą, a kto by widział by nagroda sama szukała zwycięzcy?
    Teraz u wielu kobiet może być kernel panic. Wracając do księżniczek z wieży, to po prostu one same uciekają na imprezy, na studia, na stepy Mongolii realizując siebie co jeszcze dla ich prababć było przełamaniem wielu kulturowych tabu. Dochodzi do tego seks. Ale wtedy daje o sobie znać rola księżniczki. Wszystko mogą same, ale nie, podrywać faceta albo co gorsza płacić mu nie będą, On musi zasłużyć, być godny. Ona zaś ma ten swój kaganiec „Jestem wolna ale w seksie wolności nie będzie bo będę dziwką” To że przynosi im to jednocześnie frustracje seksualną bo pozostaje to jedynym aspektem po który mogą sięgnąć i nie mogą przez własne inhibitory kończy się narzekaniem na brak mężczyzn.
    Sam mam taką znajomą: Studia skończone, dobra praca, ale chłopa brak bo chce ciastko mieć i je zjeść. Czasami podświadomie daje sygnały że strasznie potrzebuje tego koktajlu serotonin i endorfin zwanym seksem, ale jak jej zaproponować po prostu wykorzystanie dobrodziejstw dzisiejszego świata i internetu i po prostu wzięcie tego bez bawienia się w monogamiczny związek to uważa że to nie dla niej, tak się nie stoczyła.