Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Przeprowadzka

Ojej, nie wierzę. Uległam namowom i przeprowadziłam bloga na własną domenę, mimo że zaklinałam się, iż nigdy tak nie zrobię. Czemu tak postąpiłam? No cóż. Blogger męczył mnie od dawna, a poza tym pilnie potrzebowałam zmiany adresu – na dziewczyna-z-showup.blogspot.com wchodzili, jak łatwo zgadnąć, ludzie zainteresowani ShowUpem, a na tym portalu praktycznie mnie już nie ma… Teraz powinnam zacząć trafiać do ludzi, których interesuje moja branża. Poza tym lada dzień założę maila we własnej domenie – coś, czego mi brakowało od dawna. Boję się trochę, że WordPress mnie przytłoczy albo że profesjonalizacja negatywnie wpłynie na moje pisanie „od serca”, ale postaram się, żeby to nadal był ten sam blog, który czytacie. (Wiecie, że statystyki mówią mi o aż kilkudziesięciu lojalnych czytelnikach? Dziękuję wam!)

Muszę jeszcze jakoś przenieść komentarze, bo się nie zaimportowały…

A co u mnie? Trochę przystopowałam ze spotkaniami, odnowiłam kontakt z jednym z moich ulubionych klientów, jutro przyjeżdża do mnie zagraniczny pan, z którym wiążę duże nadzieje… Jako niezbyt typowa dziewczyna do towarzystwa, organizuję nam czas w nietradycyjny sposób: idziemy razem do Centrum Nauki Kopernik. Pan się interesuje nauką, chciał zobaczyć Warszawę, a ja nigdy tam nie byłam. W ten sposób połączymy przyjemne z pożytecznym. Potem przeniesiemy się na Trakt Królewski i Stare Miasto. Trochę sztampa, ale będziemy tam po zmroku, a ulice są przepięknie udekorowane światełkami i robią wrażenie zarówno na warszawiakach (mnie), jak i na obcokrajowcach (zdaniem taksówkarza, który mnie wczoraj odwoził do domu).

  • zaciekawiony

    Witam w nowej odsłonie! Nieustająco śledzę Twoje wpisy, zmiany, opinie i oceny. Sam się tym (właściwie poprzednim) miejscem inspiruję i dzięki temu rozwijam. Chodzą za mną aktualnie myśli na temat Sacred Whore i percepcji tej koncepcji socjologicznej w różnych społeczeństwach czy społecznościach. To dopiero początek jej (za)istnienia we współczesności. Poszukuję w myślach różnych śladów, zapisów, wspomnień i wyobrażeń na ten temat z dawniejszych kultur. O ile występowała prostytucja świątynna, to na pierwszy, albo jedyny plan, wysuwała się postać archetypicznej kobiety z naciskiem na heteronormatywne środowisko (choć z obszaru starożytnego Sumeru znane są zapisy o zamianie ról płciowych i przybieraniu ról homoseksualnych przed obliczem Bogini). Powiązanie świętego związku króla i kapłanki, co miało służyć odrodzeniu życia i wieszczyć obfitość plonów i bezpieczeństwo społeczności w obecnych czasach nie może mieć miejsca. Wtedy król (mężczyzna) i kapłanka (Święta Ladacznica) mieli niejako równoprawne miejsce w przebiegu kultu i w umysłach społeczności. Teraz nie dostrzegam tej równości – Święte Ladacznice są na uprzywilejowanej pozycji. W takiej relacji (nie będę jej tu szerzej definiował) one (kobieta) zyskują więcej niż on, mężczyzna, który raczej królem nie jest 🙂 A więc mężczyzna zyskuje mniej. Chyba. On daje, obdarowuje i przez to czuje się doceniony poprzez sam fakt dzielenia się. Co oczywiście spaja i wytwarza więzi. Może tylko teoretycznie, ale przynajmniej ja to tak postrzegam. I może nie mam wystarczającej wiedzy, by wypowiadać się na ten temat, ale postanowiłem po prostu podzielić się z Tobą, i Wami, tymi moimi myślami, mając nadzieję, że zainicjuję w ten sposób ożywioną dyskusję.

    • Wiesz, myślę, że na obecną rolę mężczyzny (a właściwie jego wielką nieobecność) składa się kilka czynników. Po pierwsze, sami mężczyźni nie odkryli jeszcze swojego miejsca w tej relacji – to jest ta płeć, która mniej interesuje się świętą seksualnością, rozwojem seksualnym, ruchem tantrycznym etc. Po drugie, dla kobiet to często forma emancypacji, feministycznego wyzwolenia w świecie patriarchalnym (Święta Ladacznica to czasy matriarchatu) i w większości są zbyt zajęte sobą, żeby dostrzec ponownie mężczyznę. Myślę, że dla nich jest jeszcze za wcześnie. Choć ostatnio autorka Seksualności Kobiet.pl zaczęła się interesować mężczyznami i robi warsztaty obupłciowe o Bogu i Bogini (widziałam, że jest przewaga kobiet), więc chyba szykuje się jakiś przełom w polskim postrzeganiu świętej seksualności.

      Osobiście jednak nie zgadzam się z Twoim „mężczyzna zyskuje mniej”. Ja bardzo honoruję mężczyzn, obdarowuję ich pieszczotami i uwagą tak samo jak oni mnie, a czasami nawet bardziej. Czczenie siebie jest tu więc wzajemne. No i, co istotne, piszesz o królu. Współcześnie każdy mężczyzna z odpowiednio skonfigurowanym umysłem ma dostęp do Świętej Ladacznicy, święta seksualność się chyba zdemokratyzowała? Ja tu widzę potencjał dla zyskiwania więcej, nie mniej 🙂

      • zaciekawiony

        Twój post składa się z dwóch części. Spróbuję odpowiedzieć na oba. Zgadzam się z Tobą, że w relacji, w układzie, związku mężczyzny z kobietą w kontekście Świętej Ladacznicy mężczyzna jest nieobecny. Bo niby jak miałby być? Nie stanie się Świętym… Kimś. Nie ma zapotrzebowania na „Męskich Kapłanów Seksualności”, w kontaktach ze Świętą Ladacznicą jest tylko mężczyzną przez małe m, jednym z wielu, niewiele wnoszących do tej relacji. Chyba, że się mylę, bo bazuję wyłącznie na swoich przemyśleniach. Że jest to jakaś równoprawna relacja. Z zapisków historycznych zawsze prostytucja świątynna dotyczyła kobiet. Mężczyzna był wyłącznie królem, a w niektórych formach kultu, był nawet później poświęcany, którego krew służyła do celów obrzędowych. Może i współcześni mężczyźni nie odkryli swojego miejsca w kontakcie ze Świętą Ladacznicą, tylko jaki mają wybór? Co właściwie mają odkryć? Jaką rolę mieliby przyjąć? Przecież o obfitość plonów nie będą w ten sposób zabiegać.
        Mówienie o rozwoju seksualnym, rozwoju tantrycznym tak jakby wyłącznie w aspekcie zdolności, możliwości, umiejętności seksualnych może, czy też mogłoby, dokonywać się poza układem Święta Ladacznica-mężczyzna.
        Zgadzam się, że dla kobiet to forma emancypacji, dodatkowe narzędzie do podkreślania, wywyższania, ujawniania długo spychanej kobiecej seksualności. Narzędzie, sposób, metoda by wiele kobiet uwierzyło w siebie i swoją równoprawną seksualność.
        Co do patriarchatu i matriarchatu, funkcjonuje przekonanie, że one są sobie oczywiście przeciwstawne. Ale tu nie może chodzić o zwykłe przestawienie form wyrażania władzy, wyższości, dostępu do dóbr. Matriarchat nie równa się nie-patriarchatowi. W sumie nie wiemy jaka była rola mężczyzn w matriarchacie. O ile wiem nie ma już na Ziemi żadnej społeczności praktykującej tak zdefiniowany matriarchat.
        „Ponownie dostrzec mężczyznę”. A do czego jest on potrzebny Świętym Ladacznicom? Cały czas dążę do pokazania, że mężczyzna dostaje, przeżywa, zyskuje zdecydowanie mniej w relacji Święta Ladacznica-mężczyzna. Na własne życzenie chyba zresztą, podkreślając uprzedmiotowane, w jakimś sensie, postrzeganie kobiety.

        Część druga. Właściwie ona nie dotyczy tak dokładnie roli mężczyzny w relacji Święta Ladacznica-mężczyzna. Co właściwie zyskuje mężczyzna? Że jest dopieszczony, rozładowuje napięcie, hm, a może buduje bardziej intensywną więź, relację emocjonalną, międzyludzką? Może. Nie wiem właściwie. Nie znam się to fakt, ale czy mężczyźni nastawieni są na pieszczoty kobiety w takim samym stopniu co kobiety mężczyzn? W takim razie kobiety zyskują jeszcze więcej niż miałem na myśli, nie tylko prezenty, wyrazy hołdu i aprobaty, poczucie siły czerpanej ze Świętej Seksualności kobiet, ale też psychologiczne i fizjologiczne spełnienie. Mężczyźni wyłącznie spełnienie i tracą to, czym obdarowują. Chyba, że obdarowując zyskują coś dodatkowego, coś nowego.
        „Współcześnie każdy mężczyzna z odpowiednio skonfigurowanym umysłem ma dostęp do Świętej Ladacznicy” tego nie za bardzo rozumiem. Chyba, że masz na myśli cenę usługi. Ale ja nie o tym mówiłem. Albo nie rozumiem terminu Święta Ladacznica.

        • „”Ponownie dostrzec mężczyznę”. A do czego jest on potrzebny Świętym Ladacznicom?”

          Dla większości – do wyjścia poza autoerotyzm. Z tym rytuałem jest podobnie jak z tangiem. Potrzeba dwojga. Współczesne spotkania Świętych Ladacznic, te, o których słyszałam (organizowane przez Izabelę Cisek) odbywają się w stricte kobiecych kręgach i mnie jest to obce. Sabat czarownic to jednak zupełnie co innego…

          • zaciekawiony

            Tak więc właśnie zaczynam się obawiać czy termin Święta Ladacznica stosowany w niektórych kręgach ludzi nastawionych pozytywnie do seksu w Polsce jest tożsamy czy nawet podobny z terminem Sacred Whore na gruncie anglosaskim. Kult (Wielkiej) Bogini z pradawnych czasów jest przede wszystkim nastawiony na rozwój i dobrobyt, dobrostan i bezpieczeństwo całego społeczeństwa a nie jakiejś jednej, wybranej grupy np. płciowej. Moim skromnym zdaniem nie ma Świętej Bogini i ich Uświęconych Kapłanek bez mężczyzny, bez towarzyszących im akolitów, współwyznawców czy współodczuwających (boską) siłę seksualności. Potrzeba tylko nazwać, wyjaśnić, poczuć jego rolę i miejsce u ich boku.

          • No właśnie. Oczywiście pozostaje jeszcze aspekt homoseksualności, czyli moim zdaniem możliwe są – zwłaszcza współcześnie – także akolitki, ale zdecydowana większość kobiet, także tych biorących udział w kręgach Świętych Ladacznic, jest przecież jednoznacznie heteroseksualna. A mimo to ich seksualność funkcjonuje w próżni. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo nigdy na czymś takim mnie nie było. Ale… no nie widzę tego.

      • Zdzisław Śmietana

        No żesz kurwa mać. To Wy 7 miesięcy temu powiedzieliście dokładnie to samo co ja niedawno po lekturze najnowszej książki Zimbardo, ale jak ja powiedziałem, że: „Ustawianie się w pozycji klasycznej kobiety, którą trzeba spektakularnie poderwać, ale która jednocześnie wyznaje ideały feminizmu, jest źródłem problemu. Mężczyzn, którzy pasują do tego opisu w Twoim wieku i młodszych jest niewielu, bo też i każda kobieta w Twoim wieku i młodszym ma powiedziane, że nie musi być spójna, miła ani dobra, ale przede wszystkim ma mieć wymagania i być nastawiona roszczeniowo do życia, zwłaszcza do mężczyzn.” albo „chodzi o umniejszanie skali problemu mężczyzn, który nie tylko systemowo nie otrzymują wsparcia od społeczeństwa, ale też są na każdym kroku za coś krytykowani” to oboje się ze mną nie zgodziliście, bo było, że: „Mężczyźni nie są tu też bez winy” albo „męska siła, energia męskości, bardzo często wyraża się jako agresja i pogarda, i chęć pokazania wyższości – i na tym polega spora część problemu”. A tu proszę bardzo: „…w większości są zbyt zajęte sobą, żeby dostrzec ponownie mężczyznę.” i „mężczyzna zyskuje mniej”. Co więcej, nazwaliście przyczyny takiego stanu rzeczy dokładnie tak, jak ja to zrobiłem. Emancypacja kobiet spowodowała, że mężczyźni nie są potrzebni. I nie „nie są niezbędni”. Nie są potrzebni. Kobiety są zbyt zajęte sobą. I teraz zaprzeczcie sobie ponownie… W świetle tych odkrytych przeze mnie w tej chwili komentarzy zastanawiam się czy rozmowa z Wami ma jakikolwiek sens, poza przerzucaniem się słowami.

        • zaciekawiony

          Zamiast czytać Zimbardo, trzeba było czytać blog Świętej Ladacznicy, i to siedem miesięcy temu 😀

          • Zdzisław Śmietana

            Wybacz, wolę rozmowę popartą faktami, a nie przypuszczeniami. Gratuluję hipokryzji. Jestem pod wielkim wrażeniem. 🙁

          • zaciekawiony

            A dziękuję, dziękuję. Czemu się tak nakręcasz? Nigdy nie przypuszczałem, że powiem te słowa jeszcze – weź wyluzuj.
            Nie można mieć wszystkiego i wygrać ze wszystkimi. Ale to nie znaczy, że masz się dąsać.

          • Zdzisław Śmietana

            Dąsąć? Dobrze. To inaczej. Zamiast po męsku wyjebać Ci w ryj i wyluzować, ustosunkuję się emocjonalnie. Jest mi przykro. Poczułem się oszukany. Tam mówiliście co innego, tu mówicie co innego. Ja wiem, że ludzie mówią co im się podoba w różnych sytuacjach, natomiast ja akuratnio zwracam uwagę na to co ludzie mówią. I jestem uczulony na hipokryzję. Śmiertelnie. Po prostu nie będę z Tobą gadał, bo nie ma to większego sensu. Czy to wyjaśnia moje powody czy chciałbyś jeszcze o coś spytać?

          • zaciekawiony

            Jesteś słodki 🙂 cmok

          • Przeczytałam tę naszą dyskusję sprzed 7 miesięcy dość pobieżnie, ale wiesz, mam wrażenie, że wyszliśmy z innego paradygmatu. Zaciekawiony, pisząc, że mężczyzna dostaje mniej, odnosił się do pradawnej sytuacji, kiedy kobieca seksualność była uświęcona. Ja, pisząc o nieobecności mężczyzny, pisałam o tym, że stara rola nie działa, a nowa się nie ukształtowała. Przeniosłam tu odpowiedzialność na mężczyznę. To nie wyklucza wcale tego, że współcześnie męskość jest agresywna.
            Ale tak, emancypacja kobiet wiele zmieniła. I wymaga emancypacji mężczyzn. Której nie osiągnie się, próbując za wszelką cenę wrócić do dawnego stanu rzeczy. To, że męskość przechodzi kryzys, jest wiadome powszechnie. Tylko że z tego kryzysu wyjdzie jako nowy byt.
            A nad brakiem wsparcia dla mężczyzn ubolewam. Nawet nie wiesz, bo nie możesz (anonimowość) (zaciekawiony wie spoza bloga), jak bardzo.

            Myślę, że to pokazuje, że mamy ze sobą wiele wspólnego i mówimy o tym samym, ale wychodzimy z innych perspektyw i dlatego wydaje nam się, że mówimy o czymś innym.

          • Zdzisław Śmietana

            Bardzo dyplomatyczna wypowiedź. Starałaś się. Nie kupuję tego.

          • Szkoda. Rozumiem więc, że zakładasz, że patrząc na wieloaspektowy problem męskości zawsze będziemy wychodzili z tej samej perspektywy i mówili to samo.
            Oj, będą Cię rozczarowywali ludzie.

          • Zdzisław Śmietana

            Nie, każdy ma swoją perspektywę i każdy mówi to co chce po swojemu. Natomiast ważne jest by być w tym spójnym i konsekwentnym.

            Rozczarowywali, rozczarowują i będą rozczarowywać. Każdy ma prawo do swojego idealizmu.

          • Nie da się spójnie i konsekwentnie pisać o czymś tak złożonym, i to jeszcze cały czas to samo na przestrzeni czasu. Inteligentni ludzie tak przeważnie nie działają. No chyba że jakiś zramolały profesorek, który przepisuje swoje książki i wydaje jako nowe.

          • Zdzisław Śmietana

            Da się. Wystarczy być spójnym i konsekwentnym. Nie musi być to samo, ani tak samo. Porównaj sobie to co piszesz teraz chociażby, z tym co pisałaś jak rozmawialiśmy o Zimbardo. Ani to spójne ani konsekwentne.

          • Cóż, ten typ tak ma. Ale nie będę Ci się opowiadać z tego, jak funkcjonuje mój umysł.

          • Zdzisław Śmietana

            W porządku. Tyle, że jeśli nie potrafisz uzasadnić swojej niespójności inaczej niż „bo tak mam”, to ja nie kupuję tekstu o tym, że mówimy o tym samym i mamy ze sobą wiele wspólnego, niezależnie od tego ile dyplomacji w to wkładasz.

          • Potrafię uzasadnić. Ale to jest temat, do którego nie masz dostępu.

          • Zdzisław Śmietana

            Ok. Na to nie mam żadnego argumentu, co nadal pozostawia mnie w poczuciu krzywdy, która nikogo nie obchodzi. 🙁

          • Obchodzić obchodzi, tylko co możemy zrobić, jak Ty się rzucasz na ludzi z pazurami? A ja naprawdę na pewne tematy na tym blogu nie piszę oraz nie znamy się na tyle dobrze, byś dostał wiadomość prywatną.

          • Zdzisław Śmietana

            Wychodzi na to, że nie możemy zrobić absolutnie nic.

          • *myzia* Jak ja mam tak, że mnie noszą emocje i czuję się przez kogoś skrzywdzona, to staram się to przeczekać. Interakcje międzyludzkie są bardzo trudne. Ale nauczyłam się przeważnie zakładać dobre intencje tej drugiej osoby i to pomaga ochłonąć.

          • Zdzisław Śmietana

            Ochłonąć? To nie jest bezmyślny wkurw… A dobre intencje wymagają istnienia jakiejś relacji. Nie znamy się na tyle dobrze, by to była relacja. 🙂

          • Nie jest to bezmyślny wkurw, ale jest to reakcja trochę wykraczająca poza standardy. Zwykła dyskusja dwojga ludzi sprzed ponad pół roku, a Ty mówisz o ryjach do walenia i odreagowujesz na mnie. Żadne z nas nie chciało Cię skrzywdzić.
            Tak się składa, że też często reaguję intensywniej niż większość ludzi, więc dzielę się doświadczeniem.

          • Zdzisław Śmietana

            Zauważyłaś już chyba, że to co mówię wykracza poza standardy i wcale nie uważam, że to są dobre standardy, więc pewnie dlatego właśnie je przekraczam. Wspomniałem o jednym ryju do walenia, to znaczenia różnica. 🙂 Poza tym stosuję, uwaga, figurę retoryczną, a nie grożę pobiciem. Tak się załatwiało kiedyś sprawy między facetami. Waliło się w ryj, schodziło ciśnienie, a potem szło się na wódkę. A teraz pierdoli się o uczuciach. Poprzednie podejście było znacznie zdrowsze. Trudno, żebyście 7 miesięcy temu chcieli mnie skrzywdzić. Nie rób ze mnie paranoika naprawdę… 😛 Skoro jesteś niespójna, to ta niespójność po prostu razi w oczy. A skoro mówiłaś o relacji, to spodziewałem się, że to coś znaczy, np. że wyjaśnisz mi czemu. Skoro to nic nie znaczy, to właśnie to ustaliliśmy. Luz. Teraz mamy jasność. Jak sobie radzić z uczuciami to mi nie musisz mówić. Ja tylko potrzebuję wiedzieć co stoi za słowami, których ktoś używa.

          • Też używam figur retorycznych. Oraz doskonale wiem, jak kiedyś rozwiązywało się sprawy. Nawet proponowałam Wam założenie na forum Winkla, żebyście mieli gdzie chodzić. Bodaj zaciekawiony protestował, mówiąc, że nie będzie takiej potrzeby wśród kulturalnych panów.
            Nie wyjaśnię czemu dlatego, że nie jesteśmy w aż tak dobrej relacji. Musiałabym mieć do Ciebie ogromne zaufanie, a go nie wypracowałeś.

          • Zdzisław Śmietana

            Jakoś nie było okazji.

          • Każda wiadomość, którą wysyłasz w eter, to mała okazja.

          • Zdzisław Śmietana

            Nie, to tylko internet. Jeśli Ty budujesz zaufanie na podstawie wiadomości, które może pisać każdy i może powiedzieć wszystko, bez możliwości jakiejkolwiek weryfikacji tego, to jesteś bardziej naiwna niż ja.

          • Po prostu spędziłam w internecie więcej niż pół życia. Twój dzisiejszy wkurw wiele mi o Tobie powiedział i nie wmówisz mi, że była to kreacja.

          • Zdzisław Śmietana

            To tak jak i ja. Ale to nadal jest Internet. Nie takie rzeczy w Internecie robiłem kiedy jeszcze nie widziałaś komputera na oczy. Już Ci pisałem wcześniej, coś tam niby widzisz, ale to diagnoza na odległość. Ja Ci więcej wirtualnie nie pokażę, a Ty mnie bliżej nie dopuścisz. Pozostaje sytuacja patowa, z którą nie możemy zrobić nic jak już ustaliliśmy. A mogę Ci wmówić absolutnie wszystko. Tylko po co? Żebyś była bardziej ufna? To się nazywa manipulacja, a mnie nie interesuje bycie kimś kim nie jestem. To też Ci już mówiłem.

          • To może tak. Twoja internetowa persona wzbudza we mnie dużą ostrożność. Może z bliska nie wyglądasz jak polarny niedźwiedź z początkami wścieklizny tylko jak mała puchata wiewiórka ze zwichniętą łapką, ale póki odnosisz się do ludzi tak jak dzisiaj w internecie – wolę zostać w domu.

          • Zdzisław Śmietana

            Ciekawe po co ze mną gadasz w takim razie. Animujesz rozmowę? 😉 Fair enough. Doczytam do końca Twój blog. Napiszę co myślę, a potem pójdę w pizdu. Nie jestem tu potrzebny. To też już mówiłem, a teraz jeszcze się powtarzam. Makabra.

  • zaciekawiony

    aha, komentarze są jakoś dziwnie odnotowywane albo nie są wcale; przez chwilę widzę, że jest jeden komentarz, by po dopasowaniu strony i rozlokowaniu wszystkich elementów, dalej wskazywać, że komentarzy jest 0

  • Lisiczka

    A ja się przekwalifikowałam na tancerkę w klubie, super sprawa, pole dance jest piękny. Polecam, jakbyś kiedyś chciała spróbować. Pozdrawiam i będę śledzić bloga w nowej odsłonise. 😉

    • Wow, zazdroszczę! Bardzo mnie ciągnie pole dance, ale wymaga m.in. dobrych mięśni, a ja nie mam ich w ogóle… praca z własnym ciałem to dla mnie wciąż duże wyzwanie.
      Bardzo się cieszę, że jesteś ze mną i tutaj, w nowym miejscu. Lubię Twoje komentarze. I zastanawiałam się ostatnio, próbując przenieść komentarze, co u Ciebie słychać.

      • Lisiczka

        Znalazłam faceta, który akceptuje moją obecną pracę (plus dorabiam też czasem pozując do aktów). Ba, jest ze mnie dumny. 🙂 Na pierwszej nocce w klubie nie spał do 5, żeby być pod telefonem w razie, jakby coś poszło nie tak. Ja póki co po prostu się wyginam przy rurce, ale na 100% będę szła na kurs, bo to co robią niektóre dziewczyny… Jakby lewitowały w powietrzu. Siłkę i trening personalny polecam, plus dietę, też jestem słabo mięśniowa 🙂

        • zaciekawiony

          😀 ja tu wyniośle, z wysokiej filozoficznej półki a Wy praktycznie; idę zakopać się w piasek

          • Lisiczka

            Praktyka więjszy skutek przynosi 😉

          • @disqus_pKGbWxhk9T:disqus, bo Ty wymagasz pogłębionej refleksji :* No już już, wychodź z piaseczku, jak wyjdziesz, to dam Ci buziaka *kusi*

          • zaciekawiony

            *wyszedł i się otrzepuje* nie mogłem się oprzeć pokusie całusa od tak kuszącej kusicielki

        • Wow 🙂 Gratuluję świetnego faceta! Cudownie, że masz kogoś, na kogo do tego stopnia możesz liczyć 🙂 Gdzie go poznałaś?
          Trening personalny to chyba poważna inwestycja w siebie? Ja na razie próbuję się wdrożyć w nowy styl pracy i siłka zeszła na dalszy plan, ale niedługo znowu się za siebie wezmę. Lubię swoją sylwetkę, ale jestem w górnych granicach szczupłości (czyt. w normie, ale nie w tej branży) i muszę już pilnować linii.

  • Warszaśka

    Yey yey yey! Podoba mi się taka przeprowadzka, dopiero teraz tu dotarłam, więc pewnie już wszelkie problemy z WordPressem zażegnane, ale mam tylko taką mini sugestię estetyczną – żeby na stronie głównej pomniejszyć (albo w ogóle wywalić) wpisy ze zdjęciami w sekcji „related” po każdym poście…
    Strasznie utrudniają scrollowanie i chyba na etapie zapoznania się z samym tytułem nie mają sensu? Na końcu przeczytanego artykułu i owszem, ale przecież jak ktoś jest na stronie głównej to chyba najpierw otwiera interesujący go wpis, a później szuka czegoś podobnego?

    • Zrobione! Nie zauważyłam, że przez przypadek włączyłam to również na głównej. Tak to jest, jak się klika w pośpiechu, a potem nie zagląda na bloga…