Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Przeprowadzka

Ojej, nie wierzę. Uległam namowom i przeprowadziłam bloga na własną domenę, mimo że zaklinałam się, iż nigdy tak nie zrobię. Czemu tak postąpiłam? No cóż. Blogger męczył mnie od dawna, a poza tym pilnie potrzebowałam zmiany adresu – na dziewczyna-z-showup.blogspot.com wchodzili, jak łatwo zgadnąć, ludzie zainteresowani ShowUpem, a na tym portalu praktycznie mnie już nie ma… Teraz powinnam zacząć trafiać do ludzi, których interesuje moja branża. Poza tym lada dzień założę maila we własnej domenie – coś, czego mi brakowało od dawna. Boję się trochę, że WordPress mnie przytłoczy albo że profesjonalizacja negatywnie wpłynie na moje pisanie „od serca”, ale postaram się, żeby to nadal był ten sam blog, który czytacie. (Wiecie, że statystyki mówią mi o aż kilkudziesięciu lojalnych czytelnikach? Dziękuję wam!)

Muszę jeszcze jakoś przenieść komentarze, bo się nie zaimportowały…

A co u mnie? Trochę przystopowałam ze spotkaniami, odnowiłam kontakt z jednym z moich ulubionych klientów, jutro przyjeżdża do mnie zagraniczny pan, z którym wiążę duże nadzieje… Jako niezbyt typowa dziewczyna do towarzystwa, organizuję nam czas w nietradycyjny sposób: idziemy razem do Centrum Nauki Kopernik. Pan się interesuje nauką, chciał zobaczyć Warszawę, a ja nigdy tam nie byłam. W ten sposób połączymy przyjemne z pożytecznym. Potem przeniesiemy się na Trakt Królewski i Stare Miasto. Trochę sztampa, ale będziemy tam po zmroku, a ulice są przepięknie udekorowane światełkami i robią wrażenie zarówno na warszawiakach (mnie), jak i na obcokrajowcach (zdaniem taksówkarza, który mnie wczoraj odwoził do domu).

  • zaciekawiony

    Witam w nowej odsłonie! Nieustająco śledzę Twoje wpisy, zmiany, opinie i oceny. Sam się tym (właściwie poprzednim) miejscem inspiruję i dzięki temu rozwijam. Chodzą za mną aktualnie myśli na temat Sacred Whore i percepcji tej koncepcji socjologicznej w różnych społeczeństwach czy społecznościach. To dopiero początek jej (za)istnienia we współczesności. Poszukuję w myślach różnych śladów, zapisów, wspomnień i wyobrażeń na ten temat z dawniejszych kultur. O ile występowała prostytucja świątynna, to na pierwszy, albo jedyny plan, wysuwała się postać archetypicznej kobiety z naciskiem na heteronormatywne środowisko (choć z obszaru starożytnego Sumeru znane są zapisy o zamianie ról płciowych i przybieraniu ról homoseksualnych przed obliczem Bogini). Powiązanie świętego związku króla i kapłanki, co miało służyć odrodzeniu życia i wieszczyć obfitość plonów i bezpieczeństwo społeczności w obecnych czasach nie może mieć miejsca. Wtedy król (mężczyzna) i kapłanka (Święta Ladacznica) mieli niejako równoprawne miejsce w przebiegu kultu i w umysłach społeczności. Teraz nie dostrzegam tej równości – Święte Ladacznice są na uprzywilejowanej pozycji. W takiej relacji (nie będę jej tu szerzej definiował) one (kobieta) zyskują więcej niż on, mężczyzna, który raczej królem nie jest 🙂 A więc mężczyzna zyskuje mniej. Chyba. On daje, obdarowuje i przez to czuje się doceniony poprzez sam fakt dzielenia się. Co oczywiście spaja i wytwarza więzi. Może tylko teoretycznie, ale przynajmniej ja to tak postrzegam. I może nie mam wystarczającej wiedzy, by wypowiadać się na ten temat, ale postanowiłem po prostu podzielić się z Tobą, i Wami, tymi moimi myślami, mając nadzieję, że zainicjuję w ten sposób ożywioną dyskusję.

    • Wiesz, myślę, że na obecną rolę mężczyzny (a właściwie jego wielką nieobecność) składa się kilka czynników. Po pierwsze, sami mężczyźni nie odkryli jeszcze swojego miejsca w tej relacji – to jest ta płeć, która mniej interesuje się świętą seksualnością, rozwojem seksualnym, ruchem tantrycznym etc. Po drugie, dla kobiet to często forma emancypacji, feministycznego wyzwolenia w świecie patriarchalnym (Święta Ladacznica to czasy matriarchatu) i w większości są zbyt zajęte sobą, żeby dostrzec ponownie mężczyznę. Myślę, że dla nich jest jeszcze za wcześnie. Choć ostatnio autorka Seksualności Kobiet.pl zaczęła się interesować mężczyznami i robi warsztaty obupłciowe o Bogu i Bogini (widziałam, że jest przewaga kobiet), więc chyba szykuje się jakiś przełom w polskim postrzeganiu świętej seksualności.

      Osobiście jednak nie zgadzam się z Twoim „mężczyzna zyskuje mniej”. Ja bardzo honoruję mężczyzn, obdarowuję ich pieszczotami i uwagą tak samo jak oni mnie, a czasami nawet bardziej. Czczenie siebie jest tu więc wzajemne. No i, co istotne, piszesz o królu. Współcześnie każdy mężczyzna z odpowiednio skonfigurowanym umysłem ma dostęp do Świętej Ladacznicy, święta seksualność się chyba zdemokratyzowała? Ja tu widzę potencjał dla zyskiwania więcej, nie mniej 🙂

      • zaciekawiony

        Twój post składa się z dwóch części. Spróbuję odpowiedzieć na oba. Zgadzam się z Tobą, że w relacji, w układzie, związku mężczyzny z kobietą w kontekście Świętej Ladacznicy mężczyzna jest nieobecny. Bo niby jak miałby być? Nie stanie się Świętym… Kimś. Nie ma zapotrzebowania na „Męskich Kapłanów Seksualności”, w kontaktach ze Świętą Ladacznicą jest tylko mężczyzną przez małe m, jednym z wielu, niewiele wnoszących do tej relacji. Chyba, że się mylę, bo bazuję wyłącznie na swoich przemyśleniach. Że jest to jakaś równoprawna relacja. Z zapisków historycznych zawsze prostytucja świątynna dotyczyła kobiet. Mężczyzna był wyłącznie królem, a w niektórych formach kultu, był nawet później poświęcany, którego krew służyła do celów obrzędowych. Może i współcześni mężczyźni nie odkryli swojego miejsca w kontakcie ze Świętą Ladacznicą, tylko jaki mają wybór? Co właściwie mają odkryć? Jaką rolę mieliby przyjąć? Przecież o obfitość plonów nie będą w ten sposób zabiegać.
        Mówienie o rozwoju seksualnym, rozwoju tantrycznym tak jakby wyłącznie w aspekcie zdolności, możliwości, umiejętności seksualnych może, czy też mogłoby, dokonywać się poza układem Święta Ladacznica-mężczyzna.
        Zgadzam się, że dla kobiet to forma emancypacji, dodatkowe narzędzie do podkreślania, wywyższania, ujawniania długo spychanej kobiecej seksualności. Narzędzie, sposób, metoda by wiele kobiet uwierzyło w siebie i swoją równoprawną seksualność.
        Co do patriarchatu i matriarchatu, funkcjonuje przekonanie, że one są sobie oczywiście przeciwstawne. Ale tu nie może chodzić o zwykłe przestawienie form wyrażania władzy, wyższości, dostępu do dóbr. Matriarchat nie równa się nie-patriarchatowi. W sumie nie wiemy jaka była rola mężczyzn w matriarchacie. O ile wiem nie ma już na Ziemi żadnej społeczności praktykującej tak zdefiniowany matriarchat.
        „Ponownie dostrzec mężczyznę”. A do czego jest on potrzebny Świętym Ladacznicom? Cały czas dążę do pokazania, że mężczyzna dostaje, przeżywa, zyskuje zdecydowanie mniej w relacji Święta Ladacznica-mężczyzna. Na własne życzenie chyba zresztą, podkreślając uprzedmiotowane, w jakimś sensie, postrzeganie kobiety.

        Część druga. Właściwie ona nie dotyczy tak dokładnie roli mężczyzny w relacji Święta Ladacznica-mężczyzna. Co właściwie zyskuje mężczyzna? Że jest dopieszczony, rozładowuje napięcie, hm, a może buduje bardziej intensywną więź, relację emocjonalną, międzyludzką? Może. Nie wiem właściwie. Nie znam się to fakt, ale czy mężczyźni nastawieni są na pieszczoty kobiety w takim samym stopniu co kobiety mężczyzn? W takim razie kobiety zyskują jeszcze więcej niż miałem na myśli, nie tylko prezenty, wyrazy hołdu i aprobaty, poczucie siły czerpanej ze Świętej Seksualności kobiet, ale też psychologiczne i fizjologiczne spełnienie. Mężczyźni wyłącznie spełnienie i tracą to, czym obdarowują. Chyba, że obdarowując zyskują coś dodatkowego, coś nowego.
        „Współcześnie każdy mężczyzna z odpowiednio skonfigurowanym umysłem ma dostęp do Świętej Ladacznicy” tego nie za bardzo rozumiem. Chyba, że masz na myśli cenę usługi. Ale ja nie o tym mówiłem. Albo nie rozumiem terminu Święta Ladacznica.

        • „”Ponownie dostrzec mężczyznę”. A do czego jest on potrzebny Świętym Ladacznicom?”

          Dla większości – do wyjścia poza autoerotyzm. Z tym rytuałem jest podobnie jak z tangiem. Potrzeba dwojga. Współczesne spotkania Świętych Ladacznic, te, o których słyszałam (organizowane przez Izabelę Cisek) odbywają się w stricte kobiecych kręgach i mnie jest to obce. Sabat czarownic to jednak zupełnie co innego…

          • zaciekawiony

            Tak więc właśnie zaczynam się obawiać czy termin Święta Ladacznica stosowany w niektórych kręgach ludzi nastawionych pozytywnie do seksu w Polsce jest tożsamy czy nawet podobny z terminem Sacred Whore na gruncie anglosaskim. Kult (Wielkiej) Bogini z pradawnych czasów jest przede wszystkim nastawiony na rozwój i dobrobyt, dobrostan i bezpieczeństwo całego społeczeństwa a nie jakiejś jednej, wybranej grupy np. płciowej. Moim skromnym zdaniem nie ma Świętej Bogini i ich Uświęconych Kapłanek bez mężczyzny, bez towarzyszących im akolitów, współwyznawców czy współodczuwających (boską) siłę seksualności. Potrzeba tylko nazwać, wyjaśnić, poczuć jego rolę i miejsce u ich boku.

          • No właśnie. Oczywiście pozostaje jeszcze aspekt homoseksualności, czyli moim zdaniem możliwe są – zwłaszcza współcześnie – także akolitki, ale zdecydowana większość kobiet, także tych biorących udział w kręgach Świętych Ladacznic, jest przecież jednoznacznie heteroseksualna. A mimo to ich seksualność funkcjonuje w próżni. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo nigdy na czymś takim mnie nie było. Ale… no nie widzę tego.

  • zaciekawiony

    aha, komentarze są jakoś dziwnie odnotowywane albo nie są wcale; przez chwilę widzę, że jest jeden komentarz, by po dopasowaniu strony i rozlokowaniu wszystkich elementów, dalej wskazywać, że komentarzy jest 0

  • Lisiczka

    A ja się przekwalifikowałam na tancerkę w klubie, super sprawa, pole dance jest piękny. Polecam, jakbyś kiedyś chciała spróbować. Pozdrawiam i będę śledzić bloga w nowej odsłonise. 😉

    • Wow, zazdroszczę! Bardzo mnie ciągnie pole dance, ale wymaga m.in. dobrych mięśni, a ja nie mam ich w ogóle… praca z własnym ciałem to dla mnie wciąż duże wyzwanie.
      Bardzo się cieszę, że jesteś ze mną i tutaj, w nowym miejscu. Lubię Twoje komentarze. I zastanawiałam się ostatnio, próbując przenieść komentarze, co u Ciebie słychać.

      • Lisiczka

        Znalazłam faceta, który akceptuje moją obecną pracę (plus dorabiam też czasem pozując do aktów). Ba, jest ze mnie dumny. 🙂 Na pierwszej nocce w klubie nie spał do 5, żeby być pod telefonem w razie, jakby coś poszło nie tak. Ja póki co po prostu się wyginam przy rurce, ale na 100% będę szła na kurs, bo to co robią niektóre dziewczyny… Jakby lewitowały w powietrzu. Siłkę i trening personalny polecam, plus dietę, też jestem słabo mięśniowa 🙂

        • zaciekawiony

          😀 ja tu wyniośle, z wysokiej filozoficznej półki a Wy praktycznie; idę zakopać się w piasek

          • Lisiczka

            Praktyka więjszy skutek przynosi 😉

          • @disqus_pKGbWxhk9T:disqus, bo Ty wymagasz pogłębionej refleksji :* No już już, wychodź z piaseczku, jak wyjdziesz, to dam Ci buziaka *kusi*

          • zaciekawiony

            *wyszedł i się otrzepuje* nie mogłem się oprzeć pokusie całusa od tak kuszącej kusicielki

        • Wow 🙂 Gratuluję świetnego faceta! Cudownie, że masz kogoś, na kogo do tego stopnia możesz liczyć 🙂 Gdzie go poznałaś?
          Trening personalny to chyba poważna inwestycja w siebie? Ja na razie próbuję się wdrożyć w nowy styl pracy i siłka zeszła na dalszy plan, ale niedługo znowu się za siebie wezmę. Lubię swoją sylwetkę, ale jestem w górnych granicach szczupłości (czyt. w normie, ale nie w tej branży) i muszę już pilnować linii.

  • Warszaśka

    Yey yey yey! Podoba mi się taka przeprowadzka, dopiero teraz tu dotarłam, więc pewnie już wszelkie problemy z WordPressem zażegnane, ale mam tylko taką mini sugestię estetyczną – żeby na stronie głównej pomniejszyć (albo w ogóle wywalić) wpisy ze zdjęciami w sekcji „related” po każdym poście…
    Strasznie utrudniają scrollowanie i chyba na etapie zapoznania się z samym tytułem nie mają sensu? Na końcu przeczytanego artykułu i owszem, ale przecież jak ktoś jest na stronie głównej to chyba najpierw otwiera interesujący go wpis, a później szuka czegoś podobnego?

    • Zrobione! Nie zauważyłam, że przez przypadek włączyłam to również na głównej. Tak to jest, jak się klika w pośpiechu, a potem nie zagląda na bloga…

Close