Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Shopping na koniec miesiąca

Wczoraj byłam z kolegą w Douglasie na zakupach. Douglas jest moim ulubionym sklepem z kosmetykami: mają fantastyczną obsługę i dobre marki oraz jakoś mniej się w nim gubię niż w Sephorze. Kończy mi się make-up, więc kupiłam nowszy i lepszy (Clarinsa). Jest trzykrotnie droższy niż poprzedni (L’Oreala), ale przynajmniej nie widać go na twarzy wcale. Do tego lepszy korektor (Maca). Stare (mam dwa, po jednym w każdym mieszkaniu) podobno są bardzo ciężkie. Czyli, na mój zdrowy chłopski rozum: widoczne. Oraz pędzelek do nakładania podkładu.

Co jak co, ale kosmetyki muszę mieć świetnej jakości, podobnie jak bieliznę. Do tej pory pamiętam szok, który przeżyłam w drugiej agencji, gdy menedżerka – złapawszy się uprzednio za głowę na widok moich talentów sprzed dwóch lat oraz kosmetyków Miss Sporty (najtańsza marka z Rossmanna, w sam raz dla nastolatek i osób o ograniczonym budżecie) – zrobiła mi profesjonalny makijaż swoimi kosmetykami. Nagle z przeciętnej dziewczyny za przeciętną stawkę przemieniłam się w kogoś, kto od biedy łapał się na cenę wyznaczoną przez agencję.

(A propos naszych wcześniejszej dyskusji o stawkach i ofercie, tamta druga agencja była naprawdę śmieszna, bo do cen VIP, które miały pokryć koszty wyłożone na start, dawali typowe opisy reklamowe w stylu „niebiańskich rozkoszy w moich ramionach”, jakich pełno na Odlotach. Zero podkreślania naszej unikalności i ekskluzywności. Efekt? Zamiast luksusowych escort girls, do których miana pretendowałyśmy, byłyśmy po prostu ponadprzeciętnie drogimi mieszkaniówkami z Odlotów. Efekt potęgowały sztampowe zdjęcia. Na pewno pamiętacie, że agencja upadła).

Nieco później tego samego dnia byłam z drugim kolegą na otwarciu Victoria’s Secret w Arkadii. Nic nie kupiłam, głównie dlatego, że choć bielizna jest śliczna, to oferowana jest tylko w kilku najbardziej standardowych rozmiarach. Najbardziej rozbawił mnie manekin odziany w body za ciasne w biuście. Wyglądał dokładnie jak ja z tymi wałeczkami piersi zbierającymi się nad koronkowym wykończeniem. To znaczy wyglądał jak ja, gdybym tylko zdecydowała się na przymierzenie czegokolwiek. Kilometrowa kolejka skutecznie mnie do tego zniechęciła. Może kiedyś tam wrócę i poszukam czegoś, co nie będzie zniekształcało mojej figury. Ale wątpię, bym coś znalazła. Lubię mieć na sobie komplet bielizny, a w VS dobrze leżą na mnie tylko majtki.

A dzisiaj ostatni dzień miesiąca. Zaczęłam go kompletnie rozbita lipcowym zamętem, natomiast teraz jest znowu w porządku – a pod pewnymi względami nawet znacznie lepiej niż było, bo moje najbliższe otoczenie zmieniło się na korzyść. Wróciłam do mojej codziennej rutyny: spokojny poranek, popołudnie i wieczór w pracy, potem czas relaksu. Budżet został domknięty, rachunki, kredyty i prywatne pożyczki u znajomych popłacone. Nawet jestem wciąż na plusie, a mam już na dzisiaj umówionych klientów, więc powinnam jeszcze coś zarobić. Zaczyna być dobrze.

Ach, zauważyłam jeszcze jedną zmianę. Jakiś czas temu narzekałam, że ludzie nie czytają ogłoszeń. Pisałam, że mam wiele ogłoszeń tematycznych, które niestety przyciągają bardzo różne osoby, często kompletnie z innej bajki. Często marnowali swój i mój czas, pytając o usługi kompletnie od czapy.

Mój wpis miał chyba magiczne oddziaływanie na rzeczywistość (czyżby czytało mnie aż tak wielu klientów?), bo choć nic ostatnio nie zmieniałam, to miałam ostatnio zgoła inne sytuacje. Przychodzili do mnie mianowicie klienci, którzy przeczytali po kilka moich ogłoszeń i o nich ze mną rozmawiali. „Widziałem, że oprócz X oferujesz Y i Z”. „Masz szeroką ofertę”. „Sprawdziłem cię po numerze telefonu w internecie”. I jeszcze więcej, bardziej szczegółowo. No proszę. Można? Można!

  • Lisiczka

    A ja znowu z VS wyszłam z dwiema siatami zakupów, w niewielu sklepach mają mój rozmiar, wszędzie każą mi dopłacać za zwężanie, a w VS miałam spory wybór. Ale to jak ze wszystkim- ile ludzi, tyle opinii.

    • Fiu fiu, to wydałaś tam majątek :)))
      Ja mam nieco większy biust niż „powinna mieć” kobieta mojego rozmiaru. I VS tego niestety nie uwzględnia. Szkoda, bo mają naprawdę śliczne rzeczy… No ale bieliznę kupuję tylko w kompletach.