6
Lut
2015
1

Minimalizowanie ryzyka w pracy seksualnej

Mówi się, że praca w tej branży jest ryzykowna i obciążająca psychicznie. Po części to stereotyp i przesada. Po części nie. Jak to zwykle bywa w życiu, bardzo wiele zależy od tego, na jakich ludzi się trafi.
Dzisiaj miałam bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ umówiłam się na dwie rozmowy w sprawie pracy, jedna po drugiej. Pierwsza dotyczyła pracy w ekskluzywnej agencji zarządzanej przez kobietę, druga – pracy w pojedynkę w mieszkaniu. Moimi rozmówcami byli kolejno kobieta i mężczyzna. W teorii powinnam odbyć dwie dość podobne rozmowy, jednak praktyka jak zawsze okazała się inna.
Dla mojej rozmówczyni byłam potencjalną koleżanką, z którą chciała miło spędzić czas. Dla mojego rozmówcy – kurą znoszącą mu złote jajka. Choć, jak powiedziała moja przyjaciółka, nawet kury nie powinno się tak traktować. Coś mi mówi, że ich podejście do mnie bardzo przekłada się na potencjalne warunki pracy: w zarządzanej przez kobietę luksusowej agencji byłabym dziewczyną do towarzystwa dla kulturalnych panów, zaś w mieszkaniu należącym do mężczyzny – obiektem do zaliczenia przez, używając jego słownictwa, „kolesiów”.
Oczywiście wybieram bycie dziewczyną do towarzystwa. Jest to dużo bardziej zgodne z tym, jak widzę pracę w tej branży, a naprawdę chcę dostać to, w co wierzę – czyli dużo dobrej zabawy z różnymi ludźmi z całego świata, trochę wyzwań, od czasu do czasu trudniejszy dzień.
Za wyborem agencji przesądziły jeszcze dwa czynniki: bezpieczeństwo i zarobki. Otóż agencja mieści się na strzeżonym osiedlu, jest zapewniona ochrona oraz ktoś inny niż ja weryfikowałby, czy klient jest OK, czy podejrzany (ja nie mam doświadczenia i nie raz bym się nacięła). W mieszkaniu „nie byłabym sama”, ale to ja odbierałabym telefony i prowadziła rozmowę. Poza tym kobieta umówiła się ze mną w kawiarni (miejsce publiczne, czyli wiadomo, że nic się nie stanie), zaś mężczyzna zaprowadził mnie do swojego samochodu, a warto dodać, że parking był podziemny… Moim zdaniem trzeba być pozbawionym empatii idiotą, żeby tak potraktować obcą dziewczynę, będąc dużym i silnym facetem. Widać, że na niego nie mogłabym liczyć w razie trudności – po prostu nie zrozumiałby, o co chodzi. No i naprawdę nie czułam się z nim bezpiecznie…
Co do zarobków, mój rozmówca wycenił mnie dosyć nisko, bazując na powierzchownej ocenie mojej atrakcyjności, zaś rozmówczyni mówiła, że to zależy od wielu czynników i nie potrafi przewidzieć jak mi pójdzie z mężczyznami. Odniosłam wrażenie, że on podchodzi do mnie jak do towaru przeznaczonego do masowej sprzedaży, a ona – jak do osoby do wypromowania w konkretnej niszy. Rozliczać niby rozliczalibyśmy się tak samo (pół na pół, dopłaty w całości dla mnie), ale wolę osobę, która aktywnie zadba o to, by nasze połowy były jak najwyższe, zamiast po prostu inkasować swoją część.
Cieszę się, że byłam na dwóch rozmowach zamiast na jednej – los zaprezentował mi w ten sposób dwa oblicza tej samej pracy. Jedno z nich wygląda kusząco, drugie zdecydowanie mnie odrzuca. To może być bardzo obciążająca psychicznie praca, więc wszystko, co przekłada się na mój komfort i niskie ryzyko pojawienia się problemów, jest dla mnie bardzo ważne. Styl zarządzania jest tu niezmiernie istotny.
1