19
Lis
2016
11

GFE z perspektywy dziewczyny…

…jest bardzo łatwe i bardzo trudne jednocześnie.

Łatwe – bo jesteś sobą, bo jesteś na randce, bo jest bardzo miło, a negocjacje związane z ceną i ofertą przeważnie przebiegają jak po maśle (o ile to umiesz: jesteś pewna siebie oraz asertywna, wiesz co oferujesz, umiesz się wycenić).
Trudne – bo angażujesz się emocjonalnie, bo nie zawsze iskrzy…
Jeśli nie iskrzy, to sprawa jest prosta. GirlFriend Experience nie istnieje, jest prosta usługa. Żeby GFE zadziałało, musisz na pewien czas stać się czyjąś dziewczyną. Jaką – to już zależy od ciebie, od tego jaka jesteś w intymnych relacjach. Ale musisz być autentyczna w byciu dziewczyną swojego klienta. „Być z nim”, a nie „świadczyć mu usługę”.
Problem polega na tym, że on nie jest z tobą. On cię wynajmuje. A to, jak cię potraktuje, kiedy opłacony czas dobiegnie końca… zależy od niego.
Mam kilku klientów (mogę ich policzyć na palcach jednej ręki kogoś, kto miał wypadek z nożami), z którymi jestem w stałym kontakcie. Bliższym, dalszym – ale stałym.
Mam też kilku takich, którzy czasem o mnie pamiętają, a czasem nie. Miesiąc spotkań regularnie, a potem cisza w słuchawce. Albo podobnie. Czasem się dyskretnie przypominam, czasem relacja na to nie pozwala. Znudziłam mu się? Coś mu się stało?
Potem telefon: chcesz się spotkać? masz czas? Jak gdyby nigdy nic. I moje emocje muszą za tym nadążyć. Bo kiedy mężczyzna milczy, to nie jest mój chłopak czy przyjaciel – to klient, który aktualnie nie jest mną zainteresowany. I on płaci m.in. za to, żebym mu nie robiła fochów.
Odpowiadam więc zgodnie z prawdą, że mam czas / okres / inne zobowiązania / przeziębienie i przyjeżdżam uśmiechnięta, albo i nie, ale podtrzymuję relację.
Jest też klient, z którym bardzo miło spędziłam tydzień, pożegnaliśmy się ciepło, a potem – nastąpiła cisza. Po powrocie poprosiłam go o moje zdjęcia, które mi robił. Nigdy nie odpisał.
Zaznaczył wyraźnie, że nie interesuje go stała relacja, a jedynie towarzystwo podczas wyjazdów. Za to zapłacił. Najwyraźniej zdecydował się na jeden jedyny wyjazd.
GFE to bardzo wymagająca usługa. Wymaga taktu, inteligencji, sprawnego zarządzania emocjami… Bywa ciężko.
Ale jeśli wszystko jest dobrze – to jakie to jest fajne!!!!!
Nie zrezygnowałabym z tego za nic na świecie.
11