28
Sie
2017
2

Same się o to prosiły?

W medium, o którym słyszę pierwszy raz (KRKnews.pl) pojawił się dzisiaj artykuł o poszukiwaniu mieszkania w zamian za seks.

Temat trudny, bo wiadomo, że na coś takiego decydują się ludzie, których nie bardzo stać na czynsz. Czyli ubodzy. Sama to swego czasu rozważałam, ale zrezygnowałam, bo obawiałam się utraty niezależności. Nawet zamieszkanie z partnerem przemyślałabym 10 razy (chyba że to on wprowadzałby się do mnie, wtedy tylko 5), a co dopiero zdanie się wraz z moim dobytkiem na kogoś, kogo w ogóle nie znam.

(W ogóle zdawanie się na jednego sponsora to bardzo trudna sprawa, zwłaszcza jeśli zaangażuje się emocjonalnie, bo wraz z utratą relacji – często o dynamice zwykłego związku – traci się źródło dochodu. Przerabiałam to).

Mogłoby być ciekawie, pouczająco, z socjologicznym zacięciem i pokazaniem motywacji obu stron. Jednak pan autor, Łukasz Mordarski, poszedł w inną stronę: taniego seksizmu i szczucia cycem. Oto tytuł tekstu:

Marzysz o wyuzdanym seksie ze studentkami? Same się o to proszą!

który właściwie mówi wszystko o poziomie artykułu. Same się o to proszą, słyszycie? To. Nie ten [seks]. O nie. Sama się o to [gwałt] prosiła. To jest właśnie ta retoryka i ten poziom moralności.

A o co się prosiły?

O to, by szanowny pan autor mógł za pomocą podstępu pozyskać ich dane osobowe, zdjęcia twarzy, sylwetki, intymnych części ciała oraz jeszcze preferencje seksualne (autor pisał studentkom, że interesuje go wyuzdany seks z elementami przemocy, a one musiały się ustosunkować).

Obrzydliwe? Niee, przecież to dziennikarstwo (dzięnikarstfo?). Autor nie zamierzał ich szantażować. On „tylko” napisał krótki, obleśny, piętnujący dziewczyny i wysoce klikalny artykulik.

Dodajmy może, że artykulik zawiera takie frazy jak „zdecydowana większość [studentek] ma problem z seksem analnym” czy „[bohaterka tekstu] nie ma figury modelki. Nadrabia sporym biustem”. Już wiemy, jakie biusty lubi pan autor i co pan autor sądzi o seksie analnym (nie lubisz, dziewczyno? znaczy masz problem!).

Żeby było weselej, autor równocześnie udaje bardzo porządnego i sugeruje, że ma problem ze słowem „dupa” (zobaczcie uroczy wielokropek poprzedzający to słowo) oraz że zdjęcia genitaliów go zgorszyły. Świętoszek się znalazł.

Tak więc dziewczyny, prawdopodobnie w trudnej sytuacji materialnej, zostały wykorzystane, napiętnowane i jeszcze rzucone na żer publice, której przedstawiciele (nie wszyscy) oczywiście zaczęli od razu uprawiać slut-shaming.

 

Wiele feministek zauważa, że kultura gwałtu zaczyna się od normalizacji seksistowskich zachowań.

Piramida powyżej nie uwzględnia wprost wyłudzania zdjęć erotycznych i pornograficznych w celu obwinienia ofiar swoich działań w artykule sięgającym poziomem dna. Nie uwzględnia też slut-shamingu wobec tak potraktowanych pracownic seksualnych. Gdzie byście te działania umieścili? Podyskutujmy. Ostatnio dobrze nam to idzie.

2

You may also like

„Brawa” dla Wysokich Obcasów
Lukizm i seksizm a komplementy i flirt