8
Paź
2017
1

Kultura prawdziwego klienta a wulgarne zaczepki

Słyszałam niedawno kilka historii o mężczyznach, którzy proponują zwykłym kobietom, tym spoza branży, pieniądze za seks z nimi. To bardzo dziwni ludzie. Na odmowę, której przecież mogliby się spodziewać, często reagują złością, nawet wyzwiskami. Jako profesjonalistka mam zupełnie inne doświadczenia.

Poważny klient, który znalazł moje ogłoszenie w internecie i rzeczywiście zamierza się umówić, zachowuje pełną kulturę. Standardowa rozmowa wygląda mniej więcej tak, że pan dzwoni i mówi, że znalazł moje ogłoszenie w internecie, czy jest ono aktualne? Następnie często ustalamy preferencje: on lubi się upewnić, czy dostanie ode mnie to, na co ma ochotę, a ja lubię wiedzieć, na co się nastawić. Na tym etapie sprawdzamy wzajemną kompatybilność. Potwierdzamy też czasem cenę za usługę. Umawiamy się na konkretny czas, przy czym czasami klient nie dzwoni się umówić tylko wywiedzieć – wtedy często pyta, z jakim wyprzedzeniem się odezwać. No i wreszcie ustalamy miejsce spotkania, chyba że klient jest z tych, którzy nie lubią daleko jeździć: wtedy często pytanie „gdzie przyjmujesz?” pada znacznie wcześniej.

Zdarza się, że klient zadaje dodatkowe pytania w rodzaju „czy nie przeszkadza ci, że jestem bardzo młody / po pięćdziesiątce / mam dużą nadwagę / jestem trochę niepełnosprawny / itp.”.

Jeżeli na którymś etapie klient stwierdza, że nie jesteśmy sobie pisani, reaguje różnie. Często jest to grzeczne „to ja jeszcze zadzwonię”. Czasami stwierdza wprost, że nie tego szukał czy że coś mu nie pasuje. Bywa, że rozłącza się bez słowa.

Czy padają wyzwiska? Jeśli się z tym kiedyś spotkałam, to był to smutny promil moich rozmów i nawet tego nie zapamiętałam. Panowie są zawsze bardzo uprzejmi i traktują nasze spotkanie poważnie.

No dobrze, raz do mnie wydzwaniali gimnazjaliści, oni pod koniec rozmów bywali wulgarni, ale gimnazjalista to nie klient, więc nie biorę tego pod uwagę.

Tak więc ludzie, którzy traktują nasze spotkania poważnie, zawsze odnoszą się do mnie z szacunkiem. Zaś ci, z którymi mają do czynienia dziewczyny spoza branży? To zupełnie inna klasa ludzi. Oni wcale nie chcą się umówić na spotkanie i zapłacić za seks. Ich kręci samo zaczepianie kobiet. Celowo nie wybierają profesjonalistek tylko uderzają do dziewczyn na ulicy czy na portalu randkowym. Gdyby nawet któraś z zaczepianych kobiet podjęła z nimi rozmowę, nie wierzę, że doszłoby do transakcji.

Być może przy naprawdę niskich cenach i niskich wzajemnych wymaganiach – na przykład w sektorze przydrożnym? – taki wulgarny facet rzeczywiście płaci za seks, ale ja się z tym nie spotkałam i jestem zdania, że panowie od prymitywnych zaczepek psują tylko reputację prawdziwym klientom.

***

Trochę a propos, Facebooka obiega informacja o akcji Dear Catcallers: zaczepiana na ulicy dziewczyna robi sobie selfie z nagabywaczami. To chyba jej strategia radzenia sobie z tą formą seksizmu. Tylko że nieskuteczna. Owszem, nagłaśnia w ten sposób temat, ale to nagłośnienie trafi do ludzi przekonanych, że nagabywanie obcych kobiet jest złe. Mężczyźni ze zdjęć są uśmiechnięci, wielu z nich wyraźnie pozuje do selfie. Czyli przekaz do nich trafia taki, że zaczepka się spodobała i dziewczyna postanowiła zrobić sobie z nimi pamiątkę. Nie ma to jak wzmocnić niepożądane zachowania nagrodą.

1