9
Sty
2018
1

Elastyczny grafik, udoskonalona organizacja

Jednym z uroków pracy seksualnej jest bardzo elastyczny czas pracy. Oczywiście wiadomo, że duży ruch jest wieczorami i w weekendy, czyli wtedy, gdy spora część społeczeństwa (a więc i klienci) mają wolne, ale spokojnie można pracować również w godzinach etatowych i liczyć na biznesmenów wyskakujących na przerwę w czasie pracy, turystów itd. Są też osoby pracujące głównie w nocy, choć to chyba wymaga odpowiedniej lokalizacji lub dobrze stargetowanej reklamy. W każdym razie łatwo da się dobrać czas pracy do indywidualnych preferencji i potrzeb.

Bardzo to cenię – zwłaszcza kiedy wyraźnie czuję czas. Jak w styczniu, kiedy z jednej strony aktywnie realizuję sylwestrowe postanowienia, zaś z drugiej – mam duży ruch w biznesie. W moim kalendarzu dużo się dzieje i bez niego już dawno bym umarła, a dodajmy, że jest dopiero dziewiąty tego miesiąca.

Mimo to dobrze mi się żyje. Właśnie dlatego, że ustawiam sobie wszystko według własnych preferencji. Zaczynam dzień z przytupem, odhaczając jakichś lekarzy czy kosmetyczki, potem jest klient albo dwóch, a następnie spokojny wieczór w domu. Zdążyłam też być już na długim i owocnym zebraniu zespołu Sex Work Polska, spotkać się na kawie, wyskoczyć do kina i zaplanować kolejny seans (tym razem idziemy z kolegą na Morderstwo w Orient Expressie – podobno nie super, ale jesteśmy ciekawi) itp. Przeczytałam też dwie książki i mam na tapecie kolejne trzy (czytane równolegle). Sporo się dzieje, a ja wciąż nie czuję przeciążenia, choć w ciągu dnia lub wieczorem bywam zmęczona. Podążam za swoim flow. Nie w każdej branży ma się ten luksus.

Inna sprawa, że dużo daje mi regularne podczytywanie bloga Pani Swojego Czasu – jednej z moich ulubionych blogerek – i stopniowe wdrażanie tego, co mówi. Bardzo rozsądna z niej osoba, to trzeba przyznać. Na przykład podkreśla, żeby nie czytać jej bloga na siłę od deski do deski, jeśli nie ma się na to czasu: własne życie i własne priorytety powinny być ważniejsze niż czytanie o organizacji. Przekładając na moje realia, choć zapisałam się na jej środowy webinar o realizacji celów, to nie wezmę w nim udziału, bo zadzwonił klient. Bywa. Obejrzę sobie powtórkę.

Co chciałam powiedzieć, to że gdybym nie pracowała ciężko nad samą sobą: nad organizacją, dyscypliną (oj, trudne słowo) czy umiejętnościami zawodowymi i biznesowymi, a także nad utrzymywaniem pozytywnego nastawienia, to nie wycisnęłabym ze swojej pracy tyle, ile wyciskam teraz. Stała praca nad sobą przynosi bardzo widoczne efekty.

A propos, muszę kończyć. Praca wzywa.

1

You may also like

Rola inwestycji w siebie
Jak nauczyłam się przechodzić od Ogólnego Celu do codziennych kroczków