7
Lut
2018
3

Mamy nowy dizajn

Pół roku zajęło mi znalezienie profesjonalnego szablonu na bloga, który do czegoś by się nadawał. Darmowe nie spełniały moich oczekiwań, a profesjonalne najczęściej były zbyt profesjonalne, wyglądały jakby ktoś zaprojektował je na kolanie lub jedno i drugie. W końcu znalazłam Simple Article, który jest szablonem z jednej strony typowo pamiętnikowym, z drugiej natomiast – widać, że ktoś się do jego projektu przyłożył. Od środka jest trochę toporny i nieintuicyjny (projekt jest z 2014 roku), ale twórcy dołączyli porządną instrukcję i jakoś dałam radę wszystko ogarnąć. Dodatkowo ma kilka wodotrysków, z których pewnie nigdy nie skorzystam, ale zawsze dobrze je mieć.

Tak więc nie regulujcie odbiorników, strona załadowała się zupełnie inna i tak już pewnie (jakiś czas) zostanie.

U mnie spokojnie. Przetrwałam styczeń, pospłacałam najpilniejsze rzeczy i doszłam do wniosku, że popełniłam kolosalny błąd: w zeszłym miesiącu wydałam około 1000 zł na wygląd (fryzjer, zabiegi upiększające, odzież i bielizna), zaś na reklamę… wstyd się przyznać ile. Tak więc w lutym będzie na odwrót: reklama ma pierwszeństwo przed wyglądem. Nie ma sensu czekać jako bóstwo aż telefon wreszcie zadzwoni, jeśli klienci nie mają szans dowiedzieć się o moim istnieniu. Znalazłam też zdolnych fotografów, z którymi mam nadzieję nawiązać współpracę w najbliższych tygodniach, i zobaczymy jak to będzie.

Natomiast przyznam Wam się, że marzy mi się już dzień, kiedy nie będę musiała pracować seksualnie z taką intensywnością jak teraz. Choć wiem, że potrzebuję tych pieniędzy i jestem na właściwej drodze, brakuje mi czasu na inne aktywności. Przede wszystkim chciałabym mieć wolne wieczory – to boli najbardziej. Obecnie pracuję w systemie 22 dni pracy + 6 wolnego – i jestem niedostępna dla świata w godzinach od południa do późnego wieczora. A życie trwa. Chciałabym czasem iść na miasto spotkać się z ludźmi pracy, zaliczyć jakiś wieczorek kulturalny lub wziąć udział w szkoleniu weekendowym. Nic z tego.

Dlatego ostatnio poszłam do ginekologa, który wsławił się w mediach stwierdzeniem, że kobieta bez okresu jest luksusowa (tak, tak! kompletnie nie rozumiem celebrowana krwi miesięcznej) i zaczęłam łykać tabletki. Mam nadzieję, że pomoże. Tym samym zyskałabym większą kontrolę nad tym, kiedy mam wolne, a dodatkowo nie spędzałabym połowy tego czasu na łykaniu nospy i zajadaniu się czekoladą.

Dajcie znać, jak Wam się podoba nowy szablon!

3

You may also like

Powiadamiam o nowych wpisach + wywiad
Sny i podsumowanie lutego