26
Mar
2018
1

Szeroki przestwór oceanu

Tydzień temu miałam bardzo ożywcze spotkanie, pełne pasji i intelektualno-emocjonalnego porozumienia. Mój gość okazał się niezwykle do mnie podobny pod względem osobowości, mieliśmy też podobne poglądy na wiele spraw, z polityką włącznie (zwykle staram się nie poruszać tego tematu, inny klient ostatnio ujął to tak „ja mam swoją opinię, ty masz swoją”, ale tu samo zagrało).

Co ciekawe w kontekście niesamowitego podobieństwa charakterów i opinii, mężczyzna pracuje niemal dokładnie jako osoba, którą ja planuję zostać. Gdybyśmy spotkali się w innych okolicznościach lub mieli więcej czasu, mógłby zostać moim mentorem. Rozmowa z nim utwierdziła mnie w przekonaniu, że zmierzam w dobrym kierunku.

A teraz cisza i nieurodzaj. Najpierw podejrzewałam załamanie pogody – ludzie już się nastawili na wiosnę, a tu śnieg i zawierucha. W trakcie kryzysu prawie nikt nie przyszedł, co w ogóle mnie nie dziwi: też bym się nie ruszała z domu w takich warunkach… Teraz, kiedy jest już na plusie, zaczęła się wiosna, świeci słoneczko i w dzień nie trzeba nosić szalika, wcale nie jest lepiej. Co prawda telefony zaczęły troszkę dzwonić, ale albo są to obdzwaniacze stosujący overbooking (nienawidzę), albo fetyszyści rzeczy obrzydliwych („dobrze zapłacę, naprawdę nie chcesz?” – smutne to, ale nie będę się poświęcać), albo natrętni panowie, których zachowanie sugeruje, że na żywo byłby dramat.

Statystyki są bardzo smutne. W ciągu całego minionego tygodnia miałam 2 (słownie: DWA) spotkania. Koszmar. Tak się po prostu nie da. Ostatnio już nawet zaprzestałam jeżdżenia do pracy, nie mając umówionej wizyty. W domu, z bliskimi, jestem bardziej produktywna.

Dlatego sporo myślę nad biznesem i planuję zmiany. Mniejsze i większe. Kilka rzeczy jest pod znakiem zapytania, inne to już właściwie podjęte decyzje. Największy zgryz mam z blogiem. Dziś wpisałam „escort girls” do wyszukiwarki, szukając jakiejś fajnej międzynarodowej strony z ogłoszeniami, i ta oto skromna witryna z randomowymi przemyśleniami wyskoczyła mi na czwartym miejscu. CZWARTYM. Pieprzone Odloty były niżej! Teraz jestem na siódmym. Nie wiem od czego to zależy, nie znam się zbytnio na pozycjonowaniu stron w Google (przeczytałam kiedyś jedną książkę, więc wiem, że wartościowy kontent to king – to wszystko), ale nawet ja widzę tu potencjał… z którego nie korzystam.

Zastanawiam się zatem…

1