11
Kwi
2018
2

Znikaj dziwko z naszej globalnej wioski, nie chcemy cię tu! SESTA/FOSTA

Od kilku tygodni chodzę zaniepokojona i wściekła i niestety milczenie o tym na blogu nie ma magicznego wpływu na rzeczywistość i nic nie zmienia. W Stanach przegłosowano bardzo złe prawo, które w zamyśle ma zwalczać handel ludźmi, a w praktyce uderza w konsensualnie zarabiających pracowników seksualnych oraz w dużej mierze cenzuruje internet z seksu.

Na początek oddam głos zarabiającej na kamerkach internetowych Kitty Tease, która bardzo przystępnie wyjaśniła, jak bardzo mocno to prawo w nas uderza:

Pełne rozwinięcia skrótów dla ciekawych to Stop Enabling Sex Traffickers Act (SESTA) i Allow States and Victims to Fight Online Sex Trafficking Act (FOSTA). Wydaje się, że prawo jest słuszne, że chodzi tylko o handel ludźmi, że wszystko w porządku… otóż nie.

Nowe prawo zostało przegłosowane w zasadzie dopiero co (27 lutego) przez Senat Stanów Zjednoczonych miażdżącą przewagą głosów (97:2). Oczywiście nikt nie zaufał pracownicom i pracownicom seksualnym, które mówiły, że to prawo naraża je na realne niebezpieczeństwo, ani organizacjom przeciw handlowi ludźmi (amerykańskim odpowiednikom naszej La Strady), które dowodziły od samego początku, że wprowadzone rozwiązania utrudnią pomoc ofiarom handlu ludźmi w celach seksualnych poprzez spychanie biznesu do podziemia, gdzie ciężej jest go infiltrować służbom.

Czemu nowe prawo naraża nas na niebezpieczeństwo? Cóż. Nie można już używać w Stanach Internetu do „promowania czy ułatwiania prostytucji” (co jak dla mnie niewiele różni się na poziomie uprzedzeń i dyskryminacji od rosyjskiego zakazu „promowania homoseksualizmu”). Amerykańskie strony internetowe i firmy zaczęły się dostosowywać. Zniknęły więc popularne strony z ogłoszeniami. Ogłoszenie w sieci to podstawa bezpiecznej pracy i stabilnego źródła dochodów: można pozyskiwać i przesiewać klientów bez widzenia ich osobiście. Sama unikam mnóstwa, mnóstwa zagrożeń i nieprzyjemności, ponieważ spotykam się tylko z wybranymi mężczyznami, którzy wzbudzą moje zaufanie (oraz mam ich numery telefonów bądź adresy e-mail), a tak poza tym to nikt nie wie, kim jestem i czym się zajmuję. Teraz mnóstwo ludzi stanęło przed koszmarnym wyborem: iść na ulicę czy zmienić zawód? Statystyki są nieubłagane: na ulicy jest mniej bezpiecznie. A przypominam, że wielu z tych ludzi potrzebuje pracy seksualnej wraz z jej elastycznym grafikiem, brakiem dyskryminacji z uwagi na wygląd czy problemy zdrowotne i dość wysokimi dochodami… Zniknęły też np. dyskusje na Reddicie o pracy seksualnej – będzie ciężej zrzeszać się i edukować.

Konsekwencje idą dalej. Wszystkich nie dam rady przedstawić, więc tylko jedna wybrana. Otóż Microsoft zapowiedział banowanie od 1 maja „obraźliwego języka” i „nieodpowiednich treści” ze Skype’a, Xboxa i pakietu Office. Skąd będą wiedzieli, co jest obraźliwe i nieodpowiednie? Cóż, będą (jakoś) sprawdzali prywatne, delikatne dane. Przypomnę może, że Microsoft oferuje narzędzia pracy, rozrywki, budowania więzi wielu ludziom, nie tylko pracownikom seksualnym. Ludzie piszą erotykę, także zawodowo. Ludzie umawiają się na sex-czaty na Skypie, także będąc ze sobą (!) w związkach.

Pełną listę potwierdzonych zmian w sieci znajdziecie tutaj. Jest tego dużo. W ogóle to bardzo dobra strona informacyjna. Zajrzyjcie jeszcze na stopsesta.org.

I tak pod płaszczykiem walki z handlem ludźmi wprowadza się totalną cenzurę obyczajową, która uderzy nie tylko w Amerykanów i nie tylko w (szeroko rozumianych) pracowników seksualnych.

Ameryka nas nienawidzi i chce, żebyśmy zniknęli z Internetu. To dużo, dużo gorsze niż mowa nienawiści czy pojedyncze ataki dyskryminacji. FOSTA/SESTA odbiera ludziom chleb od ust, a część naraża na  przemoc i śmierć. To tak, jakby nagle wszystkim prawnikom zamknięto kancelarie i zabroniono wykonywania zawodu pod dachem, bo już nie lubimy prawników i ich tu nie chcemy – a jak ci się nie podoba, to zmień pracę.

Zastanawiam się, jak to uderzy we mnie. Ogłaszam się głównie na lokalnych polskich stronach, jako blogerka korzystam z polskiego hostingu, ale znowu amerykańskie Google ułatwia ludziom znalezienie mnie. Możliwe, że będą jakieś zmiany w algorytmie. No i używam amerykańskiej poczty… jeszcze. Cholera, mam nadzieję, że nie zniknie mi archiwum maili!

TU możecie podpisać petycję przeciwko zmianom. Proszę, zróbcie to.

2

You may also like

Nie mam prawa istnieć, bo łamię zasady społeczności
Zostałam zablokowana!