28
Cze
2018
3

Refleksje okołozawodowe i ogłoszenie dla osób z branży!

Jestem niezadowolona. Chciałabym już żyć w świecie bez stygmatyzacji pracownic i pracowników seksualnych, z możliwością promocji swoich działań w mediach społecznościowych, równymi szansami budowania sieci kontaktów i możliwością otwartego zadania pytania o swój biznes na szkoleniu dla przedsiębiorczych kobiet (już widzę ten popłoch szacownych matron). Na razie korzystam ze skrawków wiedzy niedostosowanej do realiów mojego rynku i, wbrew swojej naturze, siedzę cicho albo – jeśli już się odezwę – to raczej do kogoś, a nie w swojej sprawie. Ostatnio spotkała mnie przykrość, ale może jeszcze uda się to załatwić.

Wczoraj wrzuciłam w anglojęzyczne Google zapytanie o porady dla biznesu opartego na escortingu – nigdy dość rozwoju przedsiębiorczości – i okazało się, że coś robię źle, bo praktycznie wszystkie strony, które mi wyskoczyły, dotyczyły zakładania agencji. Znalazłam nawet trylogię ebooków, „How to start an escort business?”, na Amazonie. Ale nic o pojedynczych escortkach. To, co zadziałało, to pytanie „jak zostać odnoszącą sukcesy escort girl”, ale w tym zdaniu już nie ma wskazówki, że chodzi o biznes. Cóż. Pozbierałam artykuły ze wskazówkami i zajrzę do nich w wolnej chwili. (Do kolekcjonowania informacji używam Evernote Premium, które ciągle odkrywam).

Myślę też intensywnie nad przyszłością zawodową. W tej branży i poza nią. W planach mam kilka intensywnych kursów i szkół i jest z nimi tak, że ciągle wydaje się, że to już-już, a potem trzeba jeszcze trochę poczekać… Chciałabym wreszcie wyjść z sytuacji, w którą wiele lat temu wpędziła mnie bieda, a to trwa i trwa. Ale nie tracę nadziei i zapału. Dziś odebrałam ze sklepu toner i będę się uczyć tego, co mogę.

Jest też sprawa do was. Ogłoszenie mam. Jeśli pracujesz w branży „praca seksualna”, w dowolnym jej sektorze, to jest fajna dziennikarka, która szykuje o nas obszerny reportaż do któregoś z wydań Gazety Wyborczej (Stołeczna albo Duży Format, zależy czy będą ludzie tylko z Warszawy, czy z całej Polski). W reportażu zamierza przedstawić nas podmiotowo i w ogóle oddać nam przestrzeń i głos. Zanim do niej napisałam, żeby się umówić na wywiad, sprawdziłam jej profil na Facebooku – jest bardzo otwarta, lewicowa, z zacięciem aktywistycznym. Dawniej była związana z Krytyką Polityczną, która udostępniła nam dużo przestrzeni w ubiegłym roku. Wzbudziła moje zaufanie. A, i zna mojego bloga 🙂 Oczywiście zapewnia nam autoryzację. Do kontaktu zaprasza osoby mówiące po polsku, rosyjsku i ukraińsku.

Dziennikarka nazywa się Patrycja Wieczorkiewicz, to jest jej profil na Facebooku, a to mail: pat.wieczorkiewicz@gmail.com. Mnie odpisała z maila Agory, ale prosiła, żebym na blogu podała ten.

edit: Zanim się odezwiesz, polecam ku rozwadze lekturę tego statusu. Hmmm…

3