28
Sie
2018
2

Trigger: upicie się w sztok

Jak się macie u progu jesieni? Ja kiepsko. Jestem wrażliwa na zmiany pogody i choć upały mnie męczyły, obecnie najchętniej zaszyłabym się pod kocem z gorącą herbatą. Zanim się przystosuję do chłodniejszej temperatury i zapamiętam, że wieczorem trzeba zamykać okno, minie trochę czasu.

W ostatnim tygodniu miałam kilka bardzo miłych spotkań i jedno nieprzyjemne. Jak łatwo zgadnąć, notka będzie o tym ostatnim.

Źle reaguję na mocno pijanych ludzi, a ten klient, skądinąd wyjątkowo zajmujący rozmówca, znacząco nadużył alkoholu. Delikatnie mówiąc. Po raz trzeci w mojej całej karierze pracownicy seksualnej musiałam się ewakuować – cały mój system alarmowy wył na potęgę, mięśnie się spięły i choć raczej nie groziło mi niebezpieczeństwo (pan nie robił problemów, kiedy się zbierałam do wyjścia), to o żadnym konsensualnym seksie nie było już mowy. Próbowałam, nie dało się.

Takie sytuacje zawsze bardzo źle znoszę. Zależy mi na satysfakcji klienta. Zdarza mi się zaciskać pięści z dyskomfortu podczas seksu, czy to oralnego, czy klasycznego (co ciekawe, jest to tylko część moich reakcji, bo równocześnie przeważnie bywa mi przyjemnie, a przynajmniej – ekscytująco), bo mam w ofercie ostry seks i zdarzają się klienci, którzy lubią naprawdę mocno. Gdy przekracza to moje możliwości – daję znać, ale najpierw mobilizuję się i przezwyciężam ten dyskomfort. I jeszcze troszeczkę. I jeszcze moment. To trochę jak w sporcie, tylko że na siłowni o wiele szybciej odmawiam dalszych prób – zdycham, proszę mnie zostawić. Pewnie dlatego, że chodzi o mnie, a nie o drugą osobę, dla której mogłabym się starać.

No więc mi zależy. Ale czasem trzeba system zawodowych wartości schować do kieszeni i zadbać o siebie. Tu było i ostro, i w niekontrolowany przez pana sposób, i z domieszką poalkoholowej agresji, której wcześniej nie było. Nie dałam rady zachować spokoju, a z uwagi na charakter spotkania nie było mowy o tym, żebym to ja kontrolowała sytuację.

Zatem używki to mój trigger. Za każdym razem, kiedy się ewakuowałam, klient był pod silnym wpływem (raz chodziło o narkotyki) i przekraczał granice. Zawsze wtedy byłam w silnych emocjach i mocno niezadowolona z przebiegu sytuacji.

No ale przecież nie będę wydzielać klientowi jego alkoholu, czyż nie?

2

You may also like

Bawimy się odpowiedzialnie!