13
Wrz
2018
2

Jak flirtować, żeby nie molestować?

Ostatnio kupowałam coś w aptece, obsługa zamówienia trwała dość długo i wraz z farmaceutą umilaliśmy sobie czas niezobowiązującą rozmową. Zaczęła się niewinnie, potem pojawił się element flirtu. To doświadczenie, poprzednie oraz lektura tekstów na Świadomości Związków (między innymi tego) zainspirowały mnie do przemyśleń: kiedy flirt jest OK, a kiedy nie? I jak flirtować, by nie wpakować się na minę w postaci oskarżenia o molestowanie?

Przede wszystkim warto poszukać osoby ze „swojej” grupy. Chodzi tu przede wszystkim o wiek, władzę, klasę społeczną i, w razie możliwości, orientację seksualną. Większość niezręcznych, niekomfortowych sytuacji tworzy się, kiedy aktywna strona flirtu próbuje wyjść poza ramy grupy, w obrębie której ma szansę być mile widziana. Wyobraźmy sobie takie, dosyć stereotypowe, zestawienia: żul spod budki z piwem i elegancka kobieta, starszy pan i młoda dziewczyna, nauczycielka i uczeń (profesor i studentka), producent filmowy i początkująca aktorka, pracodawca i pracownik, heteryk i lesbijka oraz gej i heteryk. Jest zgrzyt, prawda?

Druga istotna sprawa to tempo. Dobry flirt dojrzewa powoli i jest w nim przestrzeń na badanie zgody na posunięcie się dalej. To się czuje, czy druga osoba ma ochotę na więcej – a jeśli nie, to warto się na to wyczulić. Wystrzeliwanie z „dasz mi swój numer telefonu?” do kogoś, kto nie dał żadnego sygnału, że miałby na to ochotę (na przykład po prostu przechodzi obok) nie spotka się raczej z przychylnym przyjęciem. Jeszcze gorzej sprawa ma się z jednoznacznie seksualnymi uwagami w rodzaju „chcę cię przelecieć”. Naprawdę lepiej wybadać, czy będą mile widziane. Dużo ludzi oskarżonych o molestowanie seksualne wyskakuje z „ale to był tylko flirt”. Przyjmując już, że mieli dobre intencje – nie zbadali gruntu. Flirt ma być konsensualny! Dlatego lepiej zacząć od delikatnych, a w przypadku obcych ludzi zupełnie neutralnych uwag i dopiero kiedy zauważy się przychylność – posunąć się o krok dalej.

Trzeci warunek to odpowiedni kontekst. Są sytuacje, kiedy po prostu należy zachować dystans i profesjonalizm. Na przykład na rozmowie o pracę – inaczej można stworzyć wrażenie, że warunkiem otrzymania pracy (roli, kontraktu, whatever) jest zgoda na „coś więcej”. Naganny jest też flirt na wizji, przy tysiącach świadków, kiedy druga osoba występuje w roli profesjonalisty. Flirt nie będzie mile widziany również wtedy, kiedy ktoś się spieszy albo zajmuje czymś innym. Osoby mogą być nawet właściwe – w innym kontekście wszystko mogłoby się potoczyć inaczej – ale sytuacja, kiedy myślisz o czymś ważnym lub chociażby niesiesz ciężką siatę z zakupami, a tu ktoś ci wyskakuje z podrywem… no nie, to nie jest przyjemne. I wreszcie z flirtu bezpieczniej jest zrezygnować, kiedy wystartowanie do kogoś może w nim wzbudzić lęk – na przykład w windzie.

Czwarta rzecz, którą warto wziąć pod uwagę i która jest pochodną pozostałych, to forma flirtu. Musi być dopasowana do drugiej osoby i kontekstu, w którym się znajdujecie. Nie mówię tu o tym, by utrafić ze stylem i wpisać się w oczekiwania drugiej osoby, bo to wyższa szkoła jazdy. Chodzi mi o to, by nie gwizdać głupio za damą, nie recytować Szekspira absolwentowi zawodówki i nie wprawiać nikogo w zażenowanie, jeśli flirt ma miejsce przy osobach trzecich.

Trzymając się tych czterech prostych zasad, może nie od razu staniesz się mistrzem (mistrzynią) flirtu, ale na pewno znacząco zmniejszysz ryzyko, że osoby obdarzone przez Ciebie uwagą będą się czuć Twoimi ofiarami.

2

You may also like

Lukizm i seksizm a komplementy i flirt