15
Lis
2018
2

Nie lubię udawać

Jak świat światem, escortki i escorci proszeni są przez swoją klientelę o odgrywanie ról. I o ile to jest pojedynczy role play, to jestem całym sercem za. Tego rodzaju gry, o ile są kierowane przez mężczyzn(ę), bardzo mi odpowiadają.

Natomiast jest coś, co nigdy mi za bardzo nie leżało, a w końcu stało się moim standardem etycznym – udawanie partnerki klienta przed osobami niewtajemniczonymi (oczywiście nie dotyczy to pracowników teatrów, restauracji itp. – chodzi mi o bliższe interakcje).

O ile mogłabym iść na wesele jako czyjaś przyjaciółka, jeśli oczywiście wcześniej byśmy rzeczywiście zdążyli się jako tako zaprzyjaźnić, o tyle rola życiowej partnerki… Zawsze stawiałam wygórowane oczekiwania dotyczące wiedzy o kliencie i wiedzy klienta o mnie i nikt nie mógł im sprostać. Koniec końców, po prostu zaczęłam odmawiać i jest mi z tym o wiele lepiej.

Dostałam też w życiu kilka propozycji odegrania żony rogacza (cuckold). Klient byłby „rogaczem”, który wyszukałby mężczyznę chcącego wziąć w tym udział jako ktoś, z kim zdradziłabym swojego „męża”. Oczywiście ten dodatkowy mężczyzna wierzyłby święcie w nasze małżeństwo, bo inaczej nie kręciłoby to klienta. Propozycje te były zwykle bardzo lipne – ot, taka fantazja, na którą ludzi nie stać, bo przecież TRZEBA się najpierw trochę poznać. W godzinę nie upchnie się i zawarcia znajomości z „mężem”, i seksu z „kochankiem” na oczach „męża”. A oprócz tego, że były nierealne, to… czy ten „kochanek” (po angielsku bull) chciałby uprawiać ze mną seks, gdyby wiedział, że to ściema? No właśnie. No więc intuicyjnie wybrzydzałam, aż w końcu, gdy spojrzałam na sprawę z perspektywy oszukiwanej trzeciej strony – zaczęłam odmawiać wprost. Co innego, gdyby ten mężczyzna wiedział…

I wreszcie kluby swingerskie. W Warszawie jest ich skończona liczba. Mężczyzn, którzy chcieliby mnie do nich zabrać jako towarzyszkę (z kobietą jest i fajniej, i taniej), też jest wprawdzie skończona liczba, ale znacznie większa niż liczba klubów. Mając świadomość, że prędzej czy później ludzie zapamiętają, że pojawiam się z różnymi mężczyznami, walę kawę na ławę – nie jestem monogamiczna, dzisiaj jestem z nim, ale ogólnie to byłam tu już iks razy, a czasami nawet przyprowadzam przyjaciół. Nikomu to nie przeszkadza, a jest samą prawdą i równocześnie jest najbliższe prawdzie, jakie może być bez outowania mojego klienta.

Koniec końców, nie zarabiam na weselach, ale to i tak nie są moje klimaty.

PS. Orgazmów też nie udaję.

2

You may also like

Co wspólnego ma wytrysk z etyką zawodową?