24
Lis
2018
5

Nic się nie dzieje

W listopadzie zdecydowanie nie jestem zbyt twórcza – to dlatego, że (zupełnie jak rok temu) ciągle choruję. Październikowy kaszel przerodził się w zapalenie gardła, które jakoś nie chce przejść mimo wykończenia już dwóch antybiotyków: tygodniowego i pięciodniowego. Zaczynamy podejrzewać kolejne małoobjawowe zapalenie oskrzeli… Do tego znowu mam „okres” (jestem na pigułce i to trochę inaczej wygląda) i on też nie chce przejść.

Efekt jest taki, że nie mam energii i nic mi się nie chce, a stan moich finansów przyprawia mnie o prawdziwą depresję. W tym miesiącu zarobiłam łącznie 1900 zł. Z czego prawie jedna trzecia poszła na zdrowie – moje i zwierzaka. Dramat.

Tym samym nie bardzo mam o czym pisać. Chociaż jest jedna ciekawa rzecz – w grudniu lecę do Brukseli na konferencję zwieńczającą międzynarodowy projekt Desire. Będę się wypowiadać w jednym z paneli dyskusyjnych jako ekspertka z Polski. Wstępne założenia projektu nadal mi się nie podobają, bo twórcy wyszli moim zdaniem ze złych założeń i chcieli skończyć z handlem ludźmi poprzez zminimalizowanie popytu na usługi seksualne, co nie ma szans powiedzenia i jest pójściem na łatwiznę. Na szczęście polski zespół badawczy składa się z sojuszników osób pracujących seksualnie, inne kraje też dołożyły swoje cegiełki, przebadano multum osób pracujących seksualnie i zapytano je o zdanie… no i efekt końcowy chyba nie jest taki zły, przynajmniej sądząc po filmiku skierowanym do klientów. Przekonam się niebawem o szczegółach.

Aha, będę też miała jeden dzień wolny na zwiedzanie miasta – co warto zobaczyć? I gdzie można tanio zjeść? Podzielcie się wskazówkami! Będę wdzięczna.

5