Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Przeciwko Przemocy Wobec Osób Pracujących Seksualnie (wiem, długa nazwa), a ja tak sobie dumam nad doświadczoną przez te lata przemocą. Nie było jej wiele, głównie ze względu na moją intuicję (np. powiedziałam komuś przez telefon, że się z nim nie spotkam, bo coś mi nie pasowało, a on mnie zwyzywał od szmat – strach pomyśleć, co byłoby na żywo), ale jednak zdarzyli się nieprzyjemni klienci, ucieczki z miejsca spotkania, gwałty itp.

Najbardziej jednak uderza mnie sytuacja sprzed paru lat, o której kiedyś już tu wspominałam.

Otóż moja ówczesna najlepsza przyjaciółka dała do zrozumienia swojemu nowemu chłopakowi, czym się zajmuję zawodowo. Przyjaciółka nie miała złych intencji – po prostu była głupią dziołchą umawiającą się z kimś o wyższym IQ: on się domyślił, a ona nie wiedziała jak to możliwe.

Nie przeprosiła.

Chłopak miał do mnie jakieś wąty, których nie umiał przegadać, więc jak tylko się dowiedział, poleciał do mnie z mordą na priv. Stek wyzwisk przyjęłam mruganiem oczami ze zdziwienia, bo niby za co? Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że on wie, ale jakoś zaczęłam to podejrzewać. „Zwykłej” dziewczyny by tak nie potraktował.

Odpisałam mu lodowato acz uprzejmie, próbując dać do zrozumienia, że jestem ważną osobą w życiu jego ukochanej, więc jego zachowanie jest cokolwiek nie na miejscu. Zażądałam też przeprosin. W odpowiedzi dostałam jeszcze więcej bluzgów, no więc typa zablokowałam.

Reakcja przyjaciółki była w tym wszystkim najbardziej znamienna. Otóż zamieniła się w Szwajcarię, dając chłopakowi przyzwolenie na traktowanie ponoć bliskich jej ludzi w taki sposób. Nawet ośmieliła się powiedzieć, że na te bluzgi to trochę za chłodno odpowiedziałam i nic dziwnego, że chłopiec się zdenerwował.

Oczywiście przyjaźń się szybko skończyła, bo po czymś takim po prostu nie było już powrotu.

To niby drobna rzecz, ale doskonale pokazuje, że pracownice seksualne w oczach pewnych członków społeczeństwa są ludźmi gorszej kategorii. Ten chłopak był z dobrego domu, kulturalny, romantyczny do bólu zębów. Co prawda pasywno-agresywny, ale… no właśnie, na co dzień nie wyrażał agresji wprost. Przy mnie puściły mu wszystkie hamulce. A pretensje miał o drobiazg, który wystarczyłoby rozwiązać jedną asertywną uwagą dwa tygodnie wcześniej.

Gdyby ludzie szanowali pracownice i pracowników seksualnych na równi z resztą społeczeństwa, to by takich sytuacji nie było. I tych gorszych też byłoby o wiele mniej.

W ogóle nie wiem czy wiecie, ale dzisiejszy dzień uchwalono, aby upamiętnić rocznicę skazania seryjnego mordercy, który zabijał pracownice seksualne, wychodząc z założenia, że to „bezpieczne” ofiary, bo nikt się nimi nie przejmie i nikt nie będzie na serio szukał sprawcy, a poza tym życie takich kobiet nie jest wiele warte i w sumie to niech dziwki zdychają. Facet nazywał się Gary Rigway, dostał ksywkę Morderca znad Zielonej Rzeki – gdybyście chcieli poczytać o nim więcej.

PS. U mnie nieźle, tylko skromnie, bo ostatnie kilka tygodni spędziłam odmawiając klientom z powodu problemów hormonalnych. Cieszę się na nadchodzące Święta – spędzam je z bliskimi.

3