Dostałam ostatnio linka do pewnego uroczego ogłoszonka na DateZone. Wysyłający podejrzewał, że się zachwycę do tego stopnia, że aż poświęcę ogłoszonku notkę. No więc żeby nikogo nie rozczarować, będzie notka. Bo ten anons jest boski. W pewnym sensie.

Na początek całość:

Spokojna, szanująca się kobieta z pasjami i głową w chmurach, lubiąca seks i podróże oraz nowe znajomości. Szukam sponsora. Nie jestem prostytutką tylko kobietą w potrzebie? na „zapytania ile za h?, ruchasz się?” i podobne nieodpowiadam. Jeżeli na wstępie prosisz o zdjęcie to na chuj piszesz jeżeli nie chcesz poznać. Oczekuje konkretnych propozycji. Za chamstwo banuje. Jeżeli nie rozumiesz lepiej nawet nie pisz nie ma sensu.

Moje najwcześniejsze wrażenie: „o jeżu, jaka poryta osoba”. Czemu? Bo jest totalnie, absolutnie niespójna sama ze sobą – przynajmniej tak wygląda w tych kilku zdaniach tekstu. Raz zachęca, raz odpycha… nie lubi chamstwa u innych, ale sama jest chamska… Jeśli szukacie kogoś na seks lub do związku, szczególnie jeśli w grę wchodzą pieniądze, musicie pamiętać, że często to na podstawie tych kilku zdań treści człowiek decyduje się napisać właśnie do ciebie.

Pierwsze zdanie jest jeszcze w miarę porządku. Zachęcające. Może trochę zbyt zachęcające, taka sztampa, ale niech jej będzie. Ja bym wycięła „szanująca się”, no bo co to znaczy, zwłaszcza w kategorii Szukam sponsora na DateZone? Dla mnie to świadczy o kompleksie „jestem w takim miejscu, więc muszę podkreślić, że jestem w porządku”.

Druga część: „Szukam sponsora. Nie jestem prostytutką tylko kobietą w potrzebie :)” to kompletna hipokryzja. Oczywiście ja się trzymam tego, że sponsoring i escorting to dwa różne oblicza pracy seksualnej i jest błędem merytorycznym nazywać sugar baby prostytutką. Równocześnie jednak, umówmy się, dla wielu ludzi „dowolna pracownica seksualna = prostytutka”. I to do nich adresowane jest to zaklinanie rzeczywistości. Czy ktoś się na to złapie? Tak. Nawet ja mam klientów, którzy nie umawiają się z prostytutkami, a jedynie z paniami, które „lubią seks i podróże oraz nowe znajomości”. A raz, kiedy na pytanie „potrzebujesz pomocy finansowej?” odparłam, że interesuje mnie tylko wynagrodzenie, korespondent zapytał, czy odpowiadałaby mi praca jako pomoc domowa. Więc się da. Niemniej jednak ja nie lubię hipokryzji i „nie jestem prostytutką tylko kobietą w potrzebie” mnie spławia.

Lećmy dalej. „Na zapytania ile za h? ruchasz sie? i podobne nieodpowiadam”. Takie rzeczy nigdy nie działają – ludzie, którzy zadają takie pytania, nie doczytują ogłoszeń, za to sensowne osoby to zniechęca, bo aktywuje im niezbyt fajne skojarzenia i budzi wątpliwości czy ich wiadomość będzie dostatecznie dobra dla szanującej się królewny. Anons powinien być jak najbardziej pozytywny, a nie odpowiadać można po cichu. Ignor, blokada… czemu nie? Ale po co o tym pisać?

„Jeżeli na wstępie prosisz o zdjęcie to na chuj piszesz jeżeli nie chcesz poznać” to zaostrzenie problemu z poprzedniego zdania. Ja w tym momencie jako klient bym tę panią bezwzględnie skreśliła. Za odpychające chamstwo i wulgaryzm. Ponadto klienci w większości chcą zdjęcia przynajmniej sylwetki (mężczyźni to wzrokowcy, ktokolwiek słyszał tę frazę?), a ta pani ma w awatarku jakąś ciemną plamę, w której najpierw dopatrzyłam się biustu, a potem brzucha, a potem przestałam patrzeć, bo to bez sensu. Nic dziwnego, że ludzie pytają ją o zdjęcia – nie chcą tracić czasu na poznawanie osoby, która okaże się dla nich fizycznie nieatrakcyjna.

„Oczekuję konkretnych propozycji”. Ale nie zadawaj pytań ile za godzinę i o seks. Strzelaj. Może pani cię zaakceptuje, a może zbluzga, kto to wie?

„Za chamstwo banuję”. Ja też. Dlatego ta pani po „na chuj piszesz” nie ma u mnie szans. Wspominałam o pozytywnej wymowie ogłoszenia?

„Jeżeli nie rozumiesz lepiej nawet nie pisz nie ma sensu”. Któreś z nas na pewno nie rozumie. Na wypadek gdybym to miała być ja, nie napiszę. A nie, wróć, zrezygnowałam w połowie anonsu…

Po lekturze tego ogłoszenia naprawdę nie wiem, czy ta pani chce się spotkać za pieniądze, czy też woli zbluzgać cały świat. Kto wie, może to kolejna wersja ogłoszenia jakiejś całkiem sympatycznej osoby, która się sfrustrowała chamskimi tekstami, zdjęciami penisów i traktowaniem jej jak call girl, podczas gdy ona przecież jest tylko „kobietą w potrzebie”, która „lubi seks i podróże oraz nowe znajomości”, więc jak oni śmią… No ale kiepskie propozycje to przekleństwo amatorek, trzeba do tego przywyknąć do czasu nabrania wprawy – a przynajmniej nie okazywać frustracji na zewnątrz.

Poprawiona ad hoc wersja ogłoszenia tej pani:

Spokojna kobieta z pasjami i głową w chmurach, lubiąca seks i podróże oraz nowe znajomości. Znalazłam się w potrzebie i szukam sponsora na wyłączność – nie interesują mnie przelotne znajomości. Jestem jak najbardziej realna, interesują mnie konkretne propozycje. Zdjęcia wysyłam jako druga, kiedy już wymienimy kilka wiadomości. Jestem mobilna, mogę spotykać się w Rzeszowie i w Krakowie oraz w okolicach. Zapraszam do kontaktu.

Nie żeby było idealnie, ale napisałam to z palca w kawiarni…

Do poprawionego tekstu – obowiązkowo lepsze zdjęcia, bez twarzy rzecz jasna, ale z pomysłem i żeby było cokolwiek widać. Może być w ubraniu. Żeby uzyskać jakiś efekt finansowy, naprawdę trzeba coś zainwestować. Choćby czas w zrobienie sobie fotki na komórce pokazującej sylwetkę od szyi do ud.

5