11
Maj
2019
3

Jestem na Influencer Live Poznań!

Mimo drobnych trudności logistycznych w rodzaju „aaaa, nie załatwiłam jeszcze opieki dla zwierzaka, a jadę na dwa dni i kto mu da leki?!” czy „ojej, (znowu) zapomniałam wpisać na listę rzeczy do wzięcia szczotki do włosów!”, dotarłam z sukcesem na wydarzenie i spędziłam bardzo przyjemnie pierwszy dzień konferencji.

Nie, żeby było tak zupełnie idealnie, ale jest naprawdę dobrze. Przede wszystkim pomieszczenie z wystawcami i strefą chillout jest naprawdę przytulne: niby dzieje się dużo, niby wielka przestrzeń, niby tłum ludzi, a jednak da się znaleźć przyjazny kącik z wolnym leżakiem czy pufą. Jestem też pod wrażeniem ilości darmowych rzeczy. Nie dość, że nie zapłaciłam nic za wejście, to mam darmowe jedzenie (wegańskie i mięsne, jedno i drugie palce lizać), darmową kawę, darmowe owoce, darmową wodę, darmowe napoje owocowe i darmowe przekąski. Żyć nie umierać! Podziękowania dla Lidla, który zasponsorował większość z tych rzeczy, a jutro postawi mi śniadanie.

Moim ulubionym wydarzeniem dnia był czas spędzony w kuluarach (rzecz jasna) w gronie uczestniczek i uczestnika kursów Masterclass Jasona Hunta. Paradoksalnie to tam zrobiłam najwięcej notatek. Było też bardzo zabawnie, kameralnie i swojsko.

Świetne była też prelekcja Oli Budzyńskiej (oczywiście) i nieznanego mi do tej pory blogera od Maszynista.eu o blogach specjalistycznych. Najbardziej inspirujące z oficjalnych wydarzeń. Posłuchałam też o e-commerce. I o polityce, albowiem konferencję otwierał Robert Biedroń. W bardzo amerykańskim, motywacyjnym stylu, nawet cytował wujka Spider-Mana. No nie wiem.

Wykładów było o wiele za dużo, żeby na wszystkie pójść: nie pozwoliły mi na to ani brak umiejętności bilokacji, ani poziom koncentracji. Ale nie narzekam, bo wolę wyciągnąć kilka cennych wskazówek i wypowiedzi niż przeładować się treściami.

Taką ważną dla mnie myślą podzieliłam się już na Instagramie:

Jeszcze nie wiem, co z nią zrobię, ale jest fajna.

A w ogóle to mój Instagram przeżywa dzisiaj prawdziwe oblężenie, bo – mając tradycyjnie zablokowanego bloga z powodu zaległości z fakturą za hosting – wszystkim podawałam właśnie to konto jako wizytówkę oraz trochę przyspamowałam ze zdjęciami. Zarówno w aktualnościach, jak i w relacjach. Nawet utworzyłam katalog ILPoznań2019… bo jutro zamierzam spamować Stories jeszcze bardziej, a poza tym to moja pierwsza fotorelacja z eventu. Stories, jak łatwo zgadnąć, dopiero się uczę. Jeszcze nie rozgryzłam, jak się robi pola tekstowe na czarnym/różowym tle oraz napisy do filmików. Y, wróć. Jeszcze nie wrzuciłam żadnego filmiku. A napisy to tak swoją drogą.

Jutro jest więcej ciekawiących mnie prelekcji, więc zapowiada się długi dzień. I długa podróż powrotna do Warszawy.

Na szczęście wyszedł nowy sezon „Lucyfera”, a ja mam dużo gigabajtów internetu.

Aha, jeśli byście byli w Poznaniu i chcieli coś zjeść w przyjemnej, niezobowiązującej atmosferze, to bardzo polecam Przychodnię na Śniadeckich 17. Niby zwykłe bistro, a zostałam obsłużona jak królowa i jeszcze pogadałam miło z właścicielem. Oraz dostałam upominek: kumkwata na spróbowanie. Aż mi się nie chciało wychodzić… Gdybym była lokalsem, to często bym wracała.

PS. W pracy nic się specjalnego nie dzieje, za to po powrocie do Warszawy wracam do prac nad książką (e-bookiem?). Taki mały bonusik z konferencji: zmotywowałam się znowu do działania!

3

You may also like

Ostatnio dużo się działo
Zagłosujcie w rankingu najlepszych blogów o seksie