Dzisiejszy tekst dedykowany jest osobom pracującym seksualnie u kogoś i czującym się bardzo źle w swoim miejscu pracy.

Kiedy w mojej agencji usłyszałam utyskiwanie, że dostarczam za mało gotówki i powinnam się bardziej postarać, a przy okazji inna dziewczyna właśnie wyleciała za nieopłacalność, wiedziałam, że długo tam miejsca nie zagrzeję: przestało być przyjemnie. Wiedziałam, że to nie moja wina, że telefony nie dzwonią i nie miałam jak przeskoczyć tego, że nie dzwoniły – biznes był źle zarządzany. Przy stawce 400 zł/h zarabiałam mniej niż wynosi średnia krajowa. Pewnego wieczoru po prostu spakowałam się, zamówiłam taksówkę, zostawiłam służbowy telefon i wyszłam. Rozstałyśmy się w raczej przyjaznej atmosferze, ale to dlatego, że ogólnie było między nami przyjaźnie. To ze staraniem się bardziej było pierwszym i przedostatnim przegięciem.

Ważna sprawa. Byłam bezpieczna: nie podałam nikomu prawdziwego nazwiska i adresu, o pokazywaniu dowodu nie wspominając. Owszem, agencja dysponowała zdjęciami mojej twarzy, ale to nie za dużo.

Dużo osób wchodzi w znacznie gorsze sytuacje.

zmuszane, żeby podawać dane osobowe i myślą, że tak trzeba, no bo szef wymaga, a to praca, trzeba. Ja bym od razu podziękowała za współpracę. W tej branży pracujemy na pseudonimach. Ostatecznie nikt nie zna prawdziwego nazwiska i numeru PESEL swojego szefa, nie? Minimum równowagi musi być.

zmuszane do pracy po kilkanaście godzin dziennie, nawet przez ponad 80 godzin w tygodniu, i w tym czasie nie wolno im wyskoczyć z mieszkania nawet na obiad czy żeby poćwiczyć albo skorzystać z kosmetyczki. Po prostu mają siedzieć na tyłku i przyjmować klientów. Im więcej, tym lepiej. A najlepiej niech pracują jeszcze dłużej niż teraz. Nieważne, że padają z sił. Mają pracować!

Są wobec nich wyciągane jakieś wymagania finansowe z dupy, że niby przynoszą straty. No sorry, ale jeśli ktoś oddaje swoje standardowe 50% dochodu (nigdy nie zgadzajcie się na więcej, a dopłaty i tipy zawsze powinny iść w całości dla Was) na utrzymanie biznesu, a mimo to zarządca twierdzi, że ma straty, to jest to wina tego, kto tak nieudolnie zarządza biznesem. Zakładając, że mówi prawdę, bo większość takich skarg to ściema. Niby podawane są jakieś wyliczenia czy coś, ale one przeważnie są fałszywe. Bonusowa korzyść dla osoby zmyślającej koszty: jest szansa, że pracownica uwierzy, że nie stać jej na pracę na własną rękę bądź że zorganizowanie jej jest wybitnie trudne i może temu nie podołać.

zmuszane do dopłacania do biznesu, na przykład mają same opłacać sobie ogłoszenia i zdjęcia czy kupować za własne 50% środki do utrzymania mieszkania w czystości, a potem osobiście sprzątać miejsce pracy. No sorry, ale tak to nie pracujemy. Umowa jest jasna: Ty masz zapewnione wszystkie warunki do pracy i ograniczasz się do przyjmowania klientów (a jak zechcesz, to również umawiania spotkań), a w zamian oddajesz 50% podstawy. Inaczej serio możesz iść na swoje. Lepiej na tym wyjdziesz.

Są poddawane subtelnemu praniu mózgu, żeby nie mogły podjąć decyzji o odejściu. Że niby nie zasługują na lepsze traktowanie, bo są leniwe i niewdzięczne, a w ogóle to tu mają super, bo gdzie indziej to jest tak i tak; że nie stać ich na ochronę, a ochrona musi być (ja nigdy nie miałam ochrony, ale co tam; zresztą na dowód można zastraszyć dziewczynę fikcyjnymi groźbami fikcyjnego klienta); że nie poradzą sobie same, bo są na to za głupie, że tu zarabiają najwięcej i mają najlepsze warunki… Totalnie mobbingowe zachowania. Fuj.

dyskretnie izolowane od innych pracownic seksualnych: pracują same lub w gronie innych niedoświadczonych i niestawiających się osób, nie jeżdżą na wyjazdy, na których mogą spotkać pracownicę zatrudnioną gdzieś indziej. Nie znają zasad w branży, bo o tym się nie mówi, a jeśli już, to w wersji „to normalne, że jest tragicznie”, więc mają podstawy, by wierzyć, że i tak dobrze trafiły. Zarządca pozuje na autorytet i wykorzystuje naiwność takich pracownic. Ja bym się na to nie dała złapać, bo zanim weszłam w branżę, dowiedziałam się na ten temat bardzo wiele od zaufanych ludzi. Ale jak ktoś ma 19 lat i trudną sytuację (na przykład nie ma gdzie mieszkać) oraz zero doświadczeń zarówno z tematem, jak i z mainstreamowym rynkiem pracy? Świeżo po liceum jesteśmy wytresowani do ugodowości względem osób wyżej, a szef jest wyżej.

Nie piszę tu zbyt wiele o jeszcze gorszych rzeczach, takich jak zmuszanie do próbnego seksu podczas rekrutacji, korzystanie z usług seksualnych za darmo przez „uprzywilejowane” osoby, grożenie przemocą fizyczną i jej stosowanie. To jest skrajna patologia i nie bardzo umiem dotrzeć do osób, które uważają, że ktoś ma prawo tak robić w naszej branży. Celowo skupiłam się na kwestiach subtelniejszych, które moim czytelniczkom (i czytelnikom oczywiście też) mogą się wydawać „chyba ok” („może przesadzam”, „nie wiem, co o tym myśleć” itp.).

Efekt jest taki, że potem pracownica boi się odejść. Nie ma zielonego pojęcia, że doskonale poradziłaby sobie na własną rękę ani że są inne miejsca pracy, gdzie mogłaby się zatrudnić i miałaby jak pączek w maśle. Niby jej się nie podoba, ale nie jest pewna własnych uczuć. Boi się, że jej zarządca będzie niezadowolony i chce go poprosić o zgodę na odejście, i to jeszcze tak, żeby jemu było z tym dobrze.

Tak się jakoś stało, że zwykłe spakowanie się i pożegnanie (ja praktykowałam pożegnanie się po fakcie, jak już byłam z dala od byłego miejsca pracy) wydaje się nie wchodzić w grę. Mimo że przecież nie została podpisana żadna umowa i nie ma składania wypowiedzenia z trzydziestodniowym wyprzedzeniem…

A teraz będą paragrafy.

Art. 203 kk: Kto, przemocą, groźbą bezprawną, podstępem lub wykorzystując stosunek zależności lub krytyczne położenie, doprowadza inną osobę do uprawiania prostytucji, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

I jeszcze ten:

Art. 204 kk. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, nakłania inną osobę do uprawiania prostytucji lub jej to ułatwia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Czyli, po ludzku: nikt nie ma prawa zmuszać Cię do pracowania dla siebie w ten sposób i do oddawania mu/jej pieniędzy, które zarobisz. Na to zawsze jest paragraf: jak nie artykuł 203, to 204. Jeśli to czytasz, to prawdopodobnie masz dostęp do internetu, czyli możesz poszukać dla siebie pomocy. W sytuacji, gdy chcesz odejść, ale nie bardzo to widzisz, skontaktuj się z najbliższą prokuraturą, lub też – jeśli potrzebujesz porad i wsparcia, na przykład żeby odzyskać wiarę w swoją skuteczność – z Fundacją La Strada. Telefon do La Strady to +48 605 687 750.

Warto jeszcze pamiętać, że samo świadczenie usług seksualnych nie jest w Polsce karane. Ty nie robisz nic złego, świadcząc usługi seksualne. Za to człowiek, który Tobą manipuluje, który Cię zastrasza, który roztacza wokół Ciebie atmosferę „nie masz innego wyjścia jak tylko pracować dla mnie” – jest przestępcą. Nie musisz się zgadzać na jego/jej warunki – w każdej chwili możesz poprosić władze o pomoc. Policja i prokuratura dość skutecznie rozbijają gangi żerujące na naszej pracy (powiedziałabym, że zbyt skutecznie, bo czasami tracimy również fajne miejsca pracy, gdzie nikt nas do niczego nie zmusza) i możesz spodziewać się zaangażowania w swoją sprawę.

I jeszcze jedno: nie masz powodu być miła, grzeczna i fair. Bo ten człowiek nie jest wobec Ciebie taki. On Cię wykorzystuje finansowo i (co najmniej pośrednio) seksualnie. Im szybciej się pożegnasz, tym lepiej.

1